Portal - Stary Sącz
polski Środa - 22 listopada 2017 Cecylii, Jonatana, Marka      "Największą satysfakcją w życiu jest świadomość, że się nikogo nie skrzywdziło". Anyfanes
Strona główna / Z Grodu Kingi-nr 5-6 (228-229) 2016 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Chwalcie łąki umajone…
Największy przymiot Stwórcy
Ogłoszenia i Kronika parafialna
Z Kołem Grodzkim PTTK na niebieskim szlaku
Bibliografia Małopolski
Wzruszenia i radość na jubileusz >Gniazda<
Vi Festiwal Przygody i Podróży >Bonawentura<
Wystawa >Ada Sari - życie, kariera i sława<
Tischner i media
W 85. rocznicę urodzin w Starym Sączu - X Dni Księdza Tischnera
Walne zebranie Towarzystwa Miłośników Starego Sącza
Wspomnienie o siostrze Cecylianie Gawrzyńskiej (1951-2015)
Posłannictwo Świętej Faustyny nie skończyło się. Ono trwa
NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO - ŚWIĘTEM CARITAS
KRZYŻOWA DROGA DO PRZEMIANY ŻYCIA
>SŁUŻYŁ I MIŁOWAŁ WIĘCEJ NIŻ INNI<
Rozmowa z burmistrzem Jackiem Lelkiem
Od 45 lat w Starym Sączu posługuje ksiądz prałat Alfred Kurek
Kalendarium
Okładka

.
Chwalcie łąki umajone…
 
    Maj uznawany jest za najpiękniejszy miesiąc w roku. To czas rozkwitu wiosennej przyrody, ogólnej wesołości i zachwytu nad pięknem natury, która otacza człowieka. W tym czasie życie na wsi rozkwita na dobre, budząc się już całkowicie z zimowej bezczynności.
    Miesiąc maj nazywa się maryjnym, a początki tej tradycji sięgają czasów hiszpańskiego króla Alfonsa X, który żył w XIII w. Za jego panowania zbierano się licznie przy wyeksponowanym obrazie Matki Bożej, przynoszono kwiaty i śpiewano na Jej cześć „Magnificat”. Sposób obchodzenia nabożeństw majowych ustalono w XVIII w. i odprawiano je głównie w klasztorach. Z czasem zwyczaj ten przejęły kościoły parafialne, a następnie zaczęto śpiewać pieśni maryjne po wsiach pod krzyżami i przy kapliczkach z figurami Matki Bożej. Główną modlitwą tych nabożeństw jest litania loretańska.
    Kult Maryi w polskiej religijności jest bardzo powszechny i ma wielowiekową tradycję. Świadczyć o tym może najstarsza pieśń religijna „Bogurodzica”, datowana na XIII w., czy słynne śluby króla Jana Kazimierza złożone przed obrazem Maryi w Katedrze Lwowskiej. W ciężkim dla naszej ojczyzny wieku XIX, w czasie ruchów patriotyczno-religijnych zaczęto utożsamiać Matkę Bożą z Patronką Narodu, a sto lat później została już oficjalnie ogłoszona Królową Polski. Ponieważ żyła na ziemi, jak każdy z nas, często w folklorze ludowym Maryja przedstawiana jest jako zwykła kobieta, gospodyni i matka, przez co staje się bliska zwyczajnym kobietom. W kulturze wiejskiej istniało przekonanie, że Maryja wpływa na losy ludzi i na różne sposoby może się z nimi kontaktować. „Ludowa maryjność” wpisana jest w niemal wszystkie przejawy kultury i również silnie związana z naturą. Przykładem mogą być ludowe nazwy roślin, np. Osetek Najświętszej Maryi Panny, Serduszka Matki Boskiej, Naparstki Maryi czy Ziele Matki Bożej. Zresztą kwiaty w tradycji i podaniach towarzyszyły Maryi przez całe jej życie, aż po Wniebowzięcie, kiedy, według apokryfów, apostołowie zamiast Jej ciała znaleźli piękne róże i lilie.
    3 maja obchodzimy święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Tytuł Królowej pojawiać zaczął się w XVII w., po zwycięstwie nad Szwedami w czasie potopu i cudownej obronie Jasnej Góry. Wspomniany już król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej obrał Maryję Królową Swych Państw, a Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie. Przyrzekł szerzyć Jej cześć, zająć się trudnym losem chłopów, zaprowadzić w ojczyźnie sprawiedliwość. Choć ślubowanie króla odbyło się we Lwowie, szybko przyjęło się przekonanie, że najlepszym typem obrazu Królowej Polski jest obraz Maryi Częstochowskiej. W 1918 r. Episkopat Polski zwrócił się do papieża Benedykta XV z prośbą o wprowadzenie święta dla Polski pod wezwaniem „Królowej Polski”. Zaproponowano dzień 3 maja, by podkreślić nierozerwalną łączność tego święta z uchwaloną 3 maja 1791 r. konstytucją polską. W 1962 r. papież Jan XXIII ogłosił Maryję Królową Polski, główną patronką kraju i opiekunką naszego narodu.
*
    Świętem ruchomym, bardzo często wypadającym w maju (jak w tym roku) są Zielone Świątki czyli święto Zesłania Ducha Świętego. Obchodzi się je 7 tygodni po Wielkanocy, między 10 maja a 13 czerwca. Początkowo duchowni tępili zwyczaje związane z tym świętem, bo uważano go za zbyt bliskie pogańskim zabobonom i wierzeniom.
    Dawniej na wsiach, po zielonoświątkowej mszy składano księżom ofiary w postaci chleba, kaszy, kiełbasy, słoniny, masła, jaj i jabłek, jako podziękę za służbę. Kościoły, chałupy i budynki gospodarcze ścielono tatarakiem, czyli „majono”. A w każde możliwe miejsce - w domu, stodole, oborze, wtykano gałązki brzozy, wierzby i świerka. Gospodynie wtykały je także w ziemię na polach, gdzie zasadzony był len, konopie i warzywa, dla urodzaju. Niektórzy wycinali młode brzózki i ustawiali je w obejściu.
    Zielone Świątki były świętem pasterzy. Wierzono, że kto pierwszy tego dnia wygoni bydło na pastwisko, temu zwierzęta będą się najlepiej chowały, a krowy dawały mleko przez cały rok. Rolnicy obchodzili granice swych pól i podwórek z uroczystym śpiewem, niosąc w rękach obraz Maryi. A pastuszkowie od rana splatali z zielonych gałązek wianki lub bukiety („maidła”) i zdobili nimi rogi bydła. Takie zielone ozdoby miały zabezpieczyć krowy przed działaniem złych mocy i urokami. W niektórych regionach Polski, dla lepszej ochrony przed złymi mocami palono ogniska i przepędzano obok nich krowy. Wieczorem, po przyprowadzeniu bydła do domu pasterze otrzymywali od gospodarza pieniądze, a gospodyni częstowała ich pierogami i pszennymi plackami. Wierzono także, że analogicznie do porannego wypędzania, kto pierwszy wieczorem przypędzi zwierzęta do zagrody, temu będą się wyjątkowo dobrze chowały.
    Kulinarnym zwyczajem zielonoświątkowym, obchodzonym do dziś w wielu miejscach na terenie Beskidów, jest spożywanie świątecznej jajecznicy z dużą ilością szczypiorku i zielonej części cebuli lub lubczyku. Dawniej w zwyczaju było, by odrobinę tej jajecznicy zostawić w każdym z czterech rogów obsadzonego pola, aby zapewnić urodzaj. Jajecznicę smażyło się wśród dużej grupy przyjaciół i rodziny, często na ognisku.
    Dziewczęta wiły w Zielone Świątki wianki z polnych kwiatów, którymi przyozdabiały przydrożne krzyże i kapliczki. Nocą kawalerowie urządzali „despoty”, zwłaszcza w domach ładnych panien - smarowali błotem okna, rozbierali wozy i wrzucali je do wody albo na dachy stodół.
    Z Zielonymi Świątkami związane są przysłowia wróżące pogodę: „Do Świętego Ducha nie zdejmuj kożucha, i po Świętym Duchu chodź czasem w kożuchu”, „Jeśli w Świątki deszcz pada, wielką biedę zapowiada”.
Izabela Skrzypiec-Dagnan
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech