Portal - Stary Sącz
polski Niedziela - 24 wrzesńia 2017 Dory, Gerarda, Maryny     "Przeszłość i teraĄniejszość są dla nas środkami; celem jest tylko przyszłość" - Blaise Pascal
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 5 (180) 2012 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jak wyglądała wycieczka klasy dziennikarskiej do siedzib krakowskich mediów
Światowy Dzień Poezji - 21.III 2012 - Paryż
Rzymskie wspomnienia Starosądeczanki
Uroczystość NMP Królowej Polski i Święto Narodowe - 3 Maja
Diecezjalne Centrum Pielgrzymowania - czas papieskich rocznic
ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA
Ks.Roman Stafin - MOJA MSZA ŚWIĘTA
Księdza dziekana Pawła Tyrawskiego już nie ma z nami!
MAJ - kalendarium
Strona tytułowa
Festiwal Przygody I Podróży - Stary Sącz 23-25 marca 2012 r.
Ośrodek Pomocy Społecznej w Starym Sączu
Wielkanocna tradycja w starosądeckim gimnazjum
Gminne obchody Dnia Zdrowia w Starym Sączu
Kapliczka Matki Bożej Bolesnej w Czerńcu
Festyn czytelniczy z cyklu >Z książką na walizkach<
MISYJNA RZECZYWISTOŚĆ - korespondencja z Bangladeszu
Przed świętem rodziny z rodzicami o wychowaniu
Ogłoszenia i Kronika parafialna
LO im.Marii Skłodowskiej-Curie w Starym Sączu - Z NAMI WARTO!

.
Jak wyglądała wycieczka klasy dziennikarskiej
do siedzib krakowskich mediów
MEDIA OD KUCHNI… CZYLI 1c NA WYCIECZCE
 
    W „po primaaprilisowych” jeszcze humorach (2 kwietnia), z zapakowanym do plecaków szczęściem i beztroską, wyruszyliśmy na podbój nowych, fascynujących i ważnych dla klasy dziennikarskiej miejsc, jakimi są radio, prasa i telewizja. Dzięki staraniom naszej pani profesor Doroty Kruczek, która uczy nas podstaw dziennikarstwa, mieliśmy okazję zobaczyć te media „od kuchni”, a taka gratka nie zdarza się każdemu!
 
Wizyta w oddziale TVP w Krakowie
 
    Około godziny 10.00 dotarliśmy do oddziału TVP w Krakowie. Przy wejściu przywitał nas pan Roman Barbasz, który oprowadzał nas po TVP. Na początku opowiedział nam krótką historię związaną z budynkiem telewizji. Na własne oczy zobaczyliśmy studio Kroniki Krakowskiej.
.

.
Ten program informacyjny nadawany jest od 1966 roku. Pan Roman zdradził nam sekret, a mianowicie opowiedział o mechanizmie działania prompterów. Okazało się, że są to urządzenia, które wyświetlają wcześniej napisany tekst, a osoba prowadząca program może po prostu przeczytać wiadomości, nie musi się ich uczyć na pamięć. Ujrzeliśmy też pracę dziennikarzy nad najbliższym wydaniem Kroniki, zobaczyliśmy newsroom. Następnie znaleźliśmy się w studiu nagrań programu „Kundel bury i kocury”. Mogliśmy dokładnie obejrzeć scenografię i zrobić sobie zdjęcie pamiątkowe. Potem z zaciekawieniem wszyscy słuchali o zasadach akustyki i oświetlenia w telewizji. Dowiedzieliśmy się, że przez złe oświetlenie osoba może wydawać się np. starsza niż w rzeczywistości. Mogliśmy zobaczyć greenbox i bluebox, czyli miejsce do realizacji pogody i efektów specjalnych. Pan Roman przytoczył przykład, że gdy my widzimy chłopca latającego nad oceanem, to tak naprawdę jest to zasługa techniki. Mianowicie w studio, które jest zielone, aktor podwieszony na linkach udaje, że lata, a cała reszta jest montowana przy pomocy komputerów.  Pomieszczenie to posiada takie oświetlenie, które wystarczyło dla miejscowości, w której mieszka 2,5 do 3 tysięcy mieszkańców. Powędrowaliśmy również do miejsca, gdzie powstaje program „Młodzież kontra… czyli pod ostrzałem”. Jest to największe studio telewizyjne w Polsce i jedno z największych w Europie. Zasiedliśmy na miejscach dla publiczności i słuchaliśmy opowieści związanych z tym programem. Znajdowała się tam również tablica, na której podpisywały się znane osoby, biorące udział w tym programie. Dostrzegliśmy wiele nazwisk ofiar katastrofy smoleńskiej oraz znanych osób. Gdy udaliśmy się dalej, czekała na nas niespodzianka. Spotkaliśmy bowiem ślicznego, czarnego kota. Jak się okazało miał około dwóch lat i nazywał się Abonament. Wiązała się z nim ciekawa historia. W zimie, gdy chciał się ogrzać, wdrapał się pod maskę samochodu, ale kiedy ktoś odpalił auto, kot został poturbowany przez pasek klinowy. Był bardzo chudy i pokaleczony. Pracownicy TVP doszli do wniosku, iż przypomina im abonament telewizyjny, gdyż tylko 20% Polaków go płaci. Od tego czasu na korytarzach telewizji można spotkać miłego, przyjaznego kota Abonamenta.
    Miejscem, które się nam bardzo podobało, była rekwizytornia. Przypominała wielki strych, w którym można znaleźć dosłownie wszystko. Od pięknych drewnianych mebli, luster, lamp po stare pudełka po oleju samochodowym. Wszystkie te przedmioty służyły do realizacji filmów i przedstawień teatralnych. Widzieliśmy starego żurawia, który w latach 70. służył jako statyw do mikrofonu. Pan Barbasz pokazał nam też z bliska wieżę transmisyjną. Gdy my zwiedzaliśmy budynek telewizji, dziennikarze nie przerywali swoich zajęć, co pozwoliło nam zaobserwować, jak wygląda praca w tym medium.
 
Radio Kraków
 
Z oddziału TVP w Krakowie, udaliśmy się do Radia Kraków. Już sam wygląd i kształt budynku zrobił na nas wrażenie. Okazuje się, że nie są one przypadkowe. W środku przywitał nas p.Grzegorz Bernasik, który oprowadził nas po budynku.
Należy tu wspomnieć, iż p.Grzegorz od 19 lat jest dziennikarzem Radia Kraków, zajmuje się emitowaniem informacji sportowych, publicystycznych oraz muzycznych. To także autor programu poświęconego zwierzętom "Klinika Zdrowego Chomika". Współorganizator corocznych Marszy Jamników. W Radiu Kraków kierował redakcją pasma przedpołudniowego (Magazyn KRAM).
Od wielu lat współpracuje z polonijnymi rozgłośniami radiowymi. Najdłużej z "Wietrznym Radiem" z Chicago. Zdradził nam też, że wcześniej pracował w telewizji.
.

.
    Na wstępie nasz przewodnik opowiedział nam historię radia. Powstało ono w 1927 roku. Obecnie siedzibą krakowskiego radia jest nowoczesny budynek zlokalizowany przy Alejach Słowackiego 22.
Nowy gmach o charakterystycznej sylwetce wzniesiony został wg projektu zespołu Tomasza Mańkowskiego i Piotra Wróbla przez firmę Chemobudowa Kraków. Budynek oddano do użytku w 1999 roku. Jego zwiedzanie rozpoczęliśmy od studia im.Romany Bobrowskiej. W nim odbywają się koncerty na żywo i nagrania słuchowisk. W studiu znajdują się miejsca dla widzów, dzięki temu nasza grupa mogła usiąść, by poczuć i wyobrazić sobie, co czuje osoba, która jest świadkiem nagrywania koncertów na żywo! Przewodnik w tym studio wytłumaczył nam działanie akustyki. Mogliśmy usłyszeć, jak można modulować głos.
    Przechodząc do studia nagrań, oglądaliśmy fotografie pozawieszane na ścianach korytarzy i tu właśnie pan Grzegorz w sposób bardzo humorystyczny, doprowadzając nas niemal do łez, opowiedział o pierwotnym montowaniu nagrań na taśmach. Wielką sprawą było dla nas to, że mogliśmy być świadkami nadawania na żywo serwisu informacyjnego. Ale to nie koniec atrakcji, otóż nasz kolega Robert Zięba mógł spróbować swoich sił przed mikrofonem.
    Potem przewodnik wytłumaczył nam też do czego służą różne urządzenia w studio nagrań oraz jakie znaczenie mają gesty i znaki w radiu.
Na zakończenie naszej wizyty w radiu, udaliśmy się jeszcze do jednego studia, gdzie usłyszeliśmy fascynującą opowieść o tym, jak ważny i cenny dla radia jest kontakt ze słuchaczami, o tym jak bardzo motywuje do działania i uskrzydla dziennikarzy to, że słuchacze, włączając się w dyskusje, chcą wyrazić swoje zdanie, podzielić się własnymi odczuciami. Dowiedzieliśmy się także, że praca w radio wiąże się z ciągłym stresem i reżimem czasowym. Dziennikarz musi na czas oddać każdą informację, która powinna się mieścić w odpowiednich ramach czasowych, informacje nie mogą być dłuższe nawet o kilka sekund!
    Tak zakończyliśmy zwiedzanie radia, w doskonałych humorach, co było zasługą naszego wesołego i pełnego energii przewodnika.
 
W sercu redakcji
 
Jednym z mediów krakowskich, jakie odwiedziliśmy podczas naszej wycieczki, była siedziba „Gazety Krakowskiej” i „Dziennika Polskiego”. Związek obydwu tytułów prasowych jest bardzo „świeży”, mogliśmy dzięki temu zobaczyć, jak wygląda współpraca dwóch, do niedawna konkurencyjnych gazet. Mogą się one wymieniać treściami, tworzyć nową jakość. Na rynku funkcjonują dwie gazety, są one odrębne, jednak treści lokale pojawiają się czasami w obu wydaniach. Oprowadzała nas pani Małgorzata Nitek i pan Marian Satała, który przybliżył historię Gazety Krakowskiej. Pierwszy numer ukazał się 15 lutego 1949 roku, zobaczyliśmy egzemplarz takiej gazety, jej logo i wygląd. Znacznie różnił się on od współczesnego wydania, brakowało kolorów i zdjęć. W czasie stanu wojennego gazeta została zamknięta. W Małopolsce rozchodził się wtedy zlepek trzech gazet: „Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego” i „Echa Krakowa”, przez społeczeństwo złośliwie nazywany był Gadzim Echem, jako porównanie do gadzinówek wojennych z czasów okupacji niemieckiej. Po tym okresie zmienił się format „Gazety Krakowskiej” oraz kolor. Był taki czas, gdy tylko w Krakowie ukazywał się Siódmy Numer „Gazety Krakowskiej”, tzn. w niedzielę, zostało to jednak wycofane. Pan Marian Satała opowiadał nam również o konkursach na najlepszą okładkę, aż cztery okładki „Gazety Krakowskiej” zwyciężyły w prestiżowych konkursach. Na tym zakończyła się opowieść o historii, wszyscy słuchali z zaciekawieniem, kolejno rozmawialiśmy o tym, jak powstaje nasza szkolna gazetka. Następnie pani Małgorzata Nitek przybliżyła nam plan pracy w siedzibie gazety: rytm pracy jest bardzo szybki, o godz. 10 zbiera się cała kadra kierownicza na tzw. operatywce, przedstawia się wtedy wszystkie zebrane pomysły, następuje „burza mózgów”, ustala się co zostanie zamieszczone w danym numerze, w jakiej formie. O godzinie 16.00 odbywa się kolegium popołudniowe, na którym zapadają ostateczne decyzje. Dowiedzieliśmy się, że egzemplarze „Gazety Krakowskiej” i „Dziennika Polskiego” drukowane są w Sosnowcu, gdzie zdjęcia poddawane są fachowej obróbce. Dziennikarze muszą „zamknąć” gazetę około 22.00. Ma ona kilka mutacji, nie w każdym miejscu jest taka sama, inna jest w Sączu, niż np. w Tarnowie. Różnią się one stroną pierwszą i trzema stronami z wiadomościami lokalnymi. Proces drukowania gazety jest dziś błyskawiczny, cały nakład „Gazety Krakowskiej” „wychodzi” w 50 min. Drukowanie gazety kończy się koło północy, to zależy od dnia, kolejno gazety z Sosnowca wyjeżdżają do poszczególnych miast i już ok. 5 możemy kupić w kiosku nowy egzemplarz. „Gazeta Krakowska” ma także od 2000 roku wydanie internetowe, gdzie natychmiast trafiają lokalne wydarzenia, które uzupełniane są później w gazecie.
Pan Satała zabrał nas do głównej pracowni redakcji, gdzie stanowiska podzielone są na działy, najważniejszym jej miejscem jest tzw. „serce redakcji”, gdzie pracują redaktorzy, od których zależy, co ukaże się w gazecie, jaka będzie hierarchia ważności. Przez chwilę mogliśmy się poczuć jak prawdziwi redaktorzy. Dziennikarz, odpowiedzialny za obróbkę graficzną, pokazał nam na czym polega jego praca, mogliśmy nawet sami wybrać zdjęcie do wtorkowego wydania gazety. Wytłumaczył nam, że wszystkie komputery w redakcji połączone są w taki sposób, że każdy ma wgląd w bieżącą pracę drugiego dziennikarza. Później udaliśmy się do osoby odpowiedzialnej za internetowe wydanie gazety. Opowiadał nam on o serwisie www.gk.pl oraz młodzieżowym wydaniu www.naszemiasto.pl. Redaktor Internetu otrzymuje teksty od działu produkcji, do panelu redakcyjnego, dodając je na stronę zachowuje stałą strukturę: tytuł, nadtytuł, autor, źródło. Wszystko polega na tym, że teksty utworzone przez dziennikarzy, ukazują się znacznie szybciej w Internecie, można dodać znacznie więcej zdjęć, a także filmy. Następnie poznaliśmy pracę designera, pracuje on na programie zwanym Milenium (pozwala on na tzw. współdzielenie dokumentu). Określa, jak będą wyglądały poszczególne strony. Opowiedział nam, na czym polega praca programu Milenium. Wszyscy byli bardzo zainteresowani tajnikami pracy redakcji, pewnie część z nas marzy o tym, by któreś z licznych biurek należało właśnie do niego. Podczas zwiedzania bardzo dużo się nauczyliśmy. Dzięki tej wycieczce mogliśmy, „od wewnątrz” przyjrzeć się środowiskom pracy, które może kiedyś będą naszymi, poznać tajniki pracy prezenterów, radiowców, czy redaktorów. To naprawdę było bardzo ciekawe i pomocne doświadczenie.
 
Iwona Król, Justyna Plata, Magdalena Myjak, Karolina Węglarz
- uczennice klasy dziennikarskiej
LO im.Marii Skłodowskiej-Curie w Starym Sączu
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech