Portal - Stary Sącz
polski Niedziela - 24 wrzesńia 2017 Dory, Gerarda, Maryny     "Przeszłość i teraĄniejszość są dla nas środkami; celem jest tylko przyszłość" - Blaise Pascal
Strona główna / Z Grodu Kingi -nr12 (187) 2012 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Piłka nożna - moja pasja
Grudzień -- KALENDARIUM
Życzenia świąteczno-noworoczne
Strona tytułowa
Złote Gody w Starym Sączu
W 94 ROCZNICĘ ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI
JUBILEUSZ 800-LECIA ZAKONU ŚWIĘTEJ KLARY 1212-2012
Ksiądz Roman Stafin - Moja Msza Święta
Śpiewajcie i radujcie się! Dzieciątko się narodziło w Betlejem
Ogłoszenia i Kronika parafialna
NASZ SZKOŁA ŚWIĘTUJE
Konkurs w Szkole Podstawowej w Popowicach
VI edycja projektu >Mieć wyobraźnię miłosierdzia<
Czas na aktywność w Grodzie Kingi
Wiersze o życiowej wspinaczce
VIII kwesta na odnowę starosądeckich pomników nagrobnych
Wspomnienie o Krystynie Bryneckiej
Kopia ikony Matki Boskiej Częstochowskiej w Londynie
Koncert wdzięczności Stowarzyszenia >Gniazdo<
OTWARCIE BIBLIOTEKI W BARCICACH
Zaproszenie do Biblioteki Parafialnej
Powstaje nowy film o księdzu Józefie Tischnerze
Rozmowa z Wojciechem Knapikiem
15 lat Starosądeckiego Chóru Parafialnego
PIELGRZYMOWANIE DO LITMANOWEJ
Sprawozdanie z działalności POAK w Starym Sączu za rok 2012

.
Piłka nożna - moja pasja
 
Mamy XXI wiek i w przekonaniu wielu ludzi jest to era, w której dzieci spędzają swoje wolne popołudnia przed telewizorem, komputerem czy z komórką w ręku. My dziś udowodnimy, że w Starym Sączu jest zupełnie inaczej. Tu znaleźli się ludzie, którzy są w stanie pomóc dzieciom pozytywnie wykorzystać ich wolny czas.
.
Pozory mylą
.
   Jest wietrzne, jesienne, piątkowe popołudnie, godzina. Wydawać by się mogło, że w taką pogodę i o tej porze dnia wszyscy ludzie siedzą w swoich domach i popijają ciepłą herbatę, ale nie ma nic bardziej mylnego. Na starosądeckim Orliku dopiero budzi się życie. Docieramy na miejsce parę minut przed czasem, trochę zmarznięci i zestresowani. Byliśmy umówieni na spotkanie z panem Tomaszem Popielą, trenerem Miejskiego Klubu Sportowego „Sokół” w Starym Sączu.
   Naszym oczom ukazuje się grupka chłopców i stojących wśród nich wysoki mężczyzna. Podchodzimy i przedstawiamy się. Pan Tomasz okazuje się być bardzo miłym człowiekiem, zostajemy zaproszeni do środka. Rozsiadamy się wygodnie w małym, zielonym pokoiku. W czasie, gdy my czekamy na trenera, w drugim pomieszczeniu da się słyszeć głosy chłopców, którzy przebierają się, wprost nie mogąc doczekać się treningu. Cały budynek aż tętni życiem, pomimo tego, że pogoda jest typowo jesienna.
.
Największa nagroda-satysfakcja osobista
.
   Pan Tomasz opowiada o tym, że zajęcia te traktuje jak przygodę, zabawę. Jest niesamowitym człowiekiem, ponieważ na co dzień służy w Straży Granicznej, a swój prywatny, wolny czas poświęca dzieciom. Mało tego, przynosi mu to ogromną satysfakcję, a najbardziej cieszą go postępy dzieciaków. Opowiada nam, że sam od dziesiątego roku życia kopie piłkę na starosądeckich boiskach. Zauważa, że Stary Sącz jest na tyle duży, iż trzeba inwestować w młodych, tym bardziej, że garną się oni do treningów. Małym piłkarzom zapewniane jest odpowiednie przeszkolenie. Dużo pracuje się też z dziećmi nad psychiką.
.

.

.
   Pan Popiela powraca do przeszłości i wspomina, kiedy na jego pierwszy trening przyszły trzy osoby, a na piątym było ich już dziesięć. W ten sposób podkreśla, jakim zainteresowaniem cieszą się te treningi. Chwali się nam też, że z grupą wygrał ostatnio aż dziewięć meczy, a przegrał tylko jeden. Zdradza, że za parę lat chce szkolić jeszcze więcej chłopców. W tym momencie klub nie może pozwolić sobie na selekcję. Jednak ważne jest, aby zawodnicy byli pełni chęci do działania, spełniali warunki motoryczne, szybkościowe. Najlepszy wiek na rozpoczęcie trenowania to 5-6 lat, im wcześniej, tym lepiej. Dowiadujemy się, że co roku najlepsi zawodnicy wypożyczani są do innych klubów. Jeśli chodzi o karierę pana Tomasza, to jego przygoda z piłką stanowi około 600 spotkań.
.
Pomoc ze strony innych
.
   Ogromny wkład w to całe przedsięwzięcie mają rodzice. Bardzo pomagają finansowo i nie tylko, zawsze można na nich liczyć. Prośby skierowane w ich kierunku nigdy nie pozostają bez echa.
   Od czasu, gdy Burmistrzem Starego Sącza został pan Jacek Lelek, są widoczne postępy w stosunkach na linii MKS „Sokół” - Rada Miasta. Jednak trener chciałby, aby więcej uwagi było skupionej na dzieciach. Wyremontowany został budynek socjalny. Klub ma do dyspozycji Orlik. Infrastruktura jest o wiele lepsza. Jednak stan boiska pozostawia jeszcze wiele do życzenia.
.
Jak to wygląda w praktyce?
.
   Po zakończonej rozmowie z panem Tomaszem Popielą, udajemy się na trening, by móc podpatrzeć jak on wygląda. Trzeba przyznać, że chłopcy darzą swojego trenera wielkim szacunkiem, nie musi on powtarzać wszystkiego dwa razy. Bez marudzenia przystępują do rozgrzewki. Jesteśmy zaskoczeni ile w takich dzieciach drzemie energii, z jakim zapałem i zaangażowaniem podchodzą do zajęć. Wkładają w to całe serce. Widać, że lubią to, co robią. Imponują nam swoimi umiejętnościami. - Treningi są bardzo interesujące. Pozwalają urozmaicić grę w piłkę nożną - stwierdza dwunastoletni Jarek, który trenuje już od trzech lat.
   Gracze z entuzjazmem opowiadają nam o swojej pasji, jaką jest piłka nożna. Chłopcy przyznają się, że mają czasem takie chwile, kiedy nie chce się im iść grać, ale to bardzo szybko mija. Relacjonują, jak wygląda taki codzienny trening. Gdy pytam ich, co najbardziej podoba się im w tych zajęciach, z uśmiechem odpowiadają, że wszystko. Jednym słowem bardzo lubią tu przychodzić. - Uwielbiam trenować, między innymi dlatego, że mogę spotkać się z przyjaciółmi - mówi rówieśnik Jarka, Kacper.
   Na dworze jest już dość chłodno, my licealiści ubrani w kurtki trzęsiemy się z zimna, a żadne z młodszych od nas dzieci nie narzeka. Wręcz przeciwnie, rozpiera ich energia. Chętnie ustawiają się do zdjęcia pamiątkowego.
   Dziś los nam sprzyja, ponieważ spotykamy panią, która przyglądała się treningowi. Przyszła tuz jednym z chłopców. Jest zachwycona, wypowiada się w samych superlatywach. Zdradza, że jest dość częstym gościem na treningach.
   I musimy się rozstać z tym szalenie przyjaznym zespołem. Robimy jeszcze kilka zdjęć, żegnamy się ze wszystkimi i rozchodzimy się, każdy w swoim kierunku. Jednak nie bez żalu, bo było nam tu naprawdę miło.
Trzymamy za Was kciuki i życzymy dalszych sukcesów!
 
Justyna Plata uczennica klasy dziennikarskiej
LO im.Marii Skłodowskiej-Curie w Starym Sączu
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech