Portal - Stary Sącz
polski Niedziela - 24 wrzesńia 2017 Dory, Gerarda, Maryny     "Przeszłość i teraĄniejszość są dla nas środkami; celem jest tylko przyszłość" - Blaise Pascal
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 1-2 (188-189) 2013 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
O tempora, o mores…
Rok 2013 - rokiem Jana Joachima Czecha w Starym Sączu
Wigilia w Bangladeszu - (korespondencja z Londynu)
Ksiądz Roman Stafin - Moja Msza Święta
Kalendarium - luty
Strona tytułowa
Caritasowe sprawozdanie
Rok 2012 w parafii Miłosierdzia Bożego w Starym Sączu
Ks.Tadeusz Sajdak proboszczem parafii w Korzennej
Kościół tarnowski w 2012 roku
Spotkanie mikołajkowe I wigilijne w PWD W Starym Sączu
ŚWIĘTY MIKOŁAJ U SENIORÓW
Podczas wigilijnych spotkań i na Boże Narodzenie
>MAGIA ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA< - Przysietnica
Jasełka, Dzień Babci i Dziadka - Skrudzina
Wigilijna wieczerza w LO im.Marii Skłodowskiej-Curie w Starym Sączu
Ogłoszenia i Kronika parafialna
IX Ogólnopolski Konkurs Poetycki >O Wawrzyn Sądecczyzny<
Nowa płyta nagrana w Powiatowym Młodzieżowym Domu Kultury
Analfabetyzm wtórny
Podróżowanie w Bangladeszu - (korespondencja z Londynu)
Nowości w Muzeum Jana Pawła II w Ołtarzu Papieskim
Wspomnienie ofiar stanu wojennego w starosądeckim LO
>Sądeczanin< w starosądeckim LO
Wywiad z panią Kingą Bednarczyk - dziennikarką portalu sądeczanin.info
To będzie jubileuszowy XXXV Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej
Kolejna premiera Amatorskiego Teatru Integracyjnego
KONCERT NOWOROCZNY
POWITANIE NOWEGO ROKU NA PREHYBIE

.
O tempora, o mores…
 
    Ostatnio byłam świadkiem oryginalnych dość „zapasów”: histeryzujący, tupiący, wrzeszczący mały człowiek usiłował wymusić coś na bezradnej i przestraszonej mamie. Ta - ratując się, bo była już obiektem niejakiego zainteresowania - oświadczyła małemu terroryście: jeśli się uspokoisz - to po południu pójdziemy do supermarketu, tak tego największego i będziemy sobie kupować różne rzeczy. Efekt? Momentalny spokój. Mnie zaś dopadły ponure dość myśli.
    Oto po pierwsze - żal było mi owej mamy. Sprawiała wrażenie kompletnie bezsilnej, zagubionej, bezradnej i bez żadnego pomysłu na swoje własne dziecko, które całkowicie ją rozszyfrowało, odczytało i umiejętnie wykorzystywało dla swych doraźnych potrzeb i zachcianek. Skąd wypływa ta rodzicielska niemoc? Czy to może uzależnienie od wszelakiej maści Super Nianiek, które podsuwały gotowe (często z kosmosu) pomysły, a kiedy wreszcie zajęły się sobą i promowaniem swych tanecznych talentów w popularnych stacjach TV współczesne mamy straciły grunt pod nogami?
    Po drugie - dlaczego wyprawa do supermarketu to szczyt marzeń ziemskich? To celebracja, święto, wielogodzinne, rodzinne eskapady, a zwykły sklepowy wózek staje się obiektem, wokół którego z namaszczeniem kroczą domownicy. Dlaczego nie można zaproponować dziecku wizyty w muzeum, w teatrze, w kinie, spaceru, ciekawego koncertu? Brak czasu? Nonsens! Supermarkety pochłaniają nam go znacznie więcej. Więc co? Lenistwo, wygoda, niewiedza, że można inaczej, ciekawiej? Pamiętam wizyty mojego dziecka w muzeach, np. w Muzeum Wojska Polskiego. Wspominam je z rozrzewnieniem, bo chociaż militaria to ostatnia rzecz, która budziłaby moją żywszą reakcję, to widok szalejącego sześciolatka, który z okrzykiem „wojenność i zbrojnia” przytulał się do każdego niemal działa czy armaty - był bezcenny. Radość, błysk w oczach i wspólnie spędzany czas. Pieniądze? Czy zwykły spacer w parku wyniesie nas drożej niż bezsensowne ilości kupionych rzeczy, które i tak okażą się kompletnie nieprzydatne? A książki?
.

.
    Ile osób zrezygnuje z McDonalda (kultowe zbieranie szklanek w zamian za śmieciowe zestawy, nad którymi załamują ręce lekarze i dietetycy, upragnione zabawki z tandetnego plastiku) i powędruje z dzieckiem do księgarni, biblioteki? Ilu dzieciom czyta się książki na dobranoc? Czy jeszcze ktoś opowiada im bajki? Nieoceniona profesor Irena Sławińska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego opowiadała kiedyś na swych słynnych seminariach z teatru i dramatu, iż w czasach jej młodości w okresie wakacji młodzież gimnazjalna, licealna pochłaniała wprost klasykę polską i obcą. Słowacki, Mickiewicz, Norwid, Szekspir - bez przymusu, w całości i to dobrowolnie. Dziś - sugerowanie maturzyście większej nieco porcji lektur do przygotowywanej przez niego prezentacji maturalnej wywołuje grymas niechęci na twarzy (bo głupie, długie i trudne). Nie dziwi więc, że Ariel kojarzy się już wyłącznie z proszkiem do prania, Ajax - z płynem do mycia, uwertura do baletu Romeo i Julia Prokofiewa z reklamą samochodów (o Panu Tadeuszu czy Jacku Soplicy nawet nie ma co mówić…). Czy zatem powolny zmierzch cywilizacji śródziemnomorskiej?
    „Wychowanie to praca z człowiekiem i nad człowiekiem” - mawiał ks.profesor Józef Tischner. Zadanie to niezwykle odpowiedzialne, to proces trwający w czasie, ale proces niezbędny. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że bezpowrotnie się gdzieś zatracamy, gubimy, rozmieniamy na drobne, okradamy wreszcie z czegoś bezcennego, co stanowi o sile i wartości człowieka, o naszej własnej godności.
Renata Miłosz
 
Przedruk „Wspólnota Puławska” nr 1 z 2010 r.
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech