Portal - Stary Sącz
polski Poniedziałek - 30 marca 2020 Amelii, Dobromira, Leonarda     "To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia." - Paul Holbach
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pielgrzymka - jakiej się nie zapomina
Strona tytułowa
Kochane Dzieci
Ogłoszenia i Kronika parafialna
Listiopad
NEKROLOG
Ku Wyżynom - Roztropność
Kalendarium - LISTOPAD
Okiem 40-latka
Ksiądz Roman Stafin - Moja Msza Święta
Listopadowe zamyślenia - przy grobie Teresy Pasoń (1928 – 2010)
Pielgrzymka Liturgicznej Służby Ołtarza
Poetyckie wyróżnienie - Małgorzata Czech-Gawrońska
> Odblaskowa szkoła <
Listopad miesiącem zadumy i refleksji
Czytelnicy piszą - >SOKÓŁ< - podcięte skrzydła
Caritasowe podziękowanie i prośba
KWESTA 2010 - Towarzystwo Miłośników Starego Sącza
Podziękowania dla Przyjaciół >Gniazda<
XX Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka w starosądeckim >Sokole<

.
Zorganizowana 18 września
przez Parafialny Oddział Akcji Katolickiej i Klub Seniora
PIELGRZYMKA - JAKIEJ SIĘ NIE ZAPOMINA
.

(Fot.: Bogdan Jamiński)
.
    Wiodła szlakiem: Stary Sącz - Dębowiec - Dukla - Miejsce Piastowe, tym razem z udziałem rekordowej liczby uczestników, bo prawie 100 osób. Zanim odtworzymy jej przebieg, warto przez chwilę przyjrzeć się samemu zjawisku pielgrzymowania; czym jest, jaką rolę spełnia, dlaczego wciąż tak popularne?
    Najprostsza formułka tłumaczy, że jest ono odwieczną potrzebą ludzką, drogą do Boga, do drugiego człowieka i do siebie. Inna mówi, że to czas darowany na przystanek, „żeby nad życiem się zatrzymać”, szukać mądrości i światła, wskazań i drogowskazów. Zanosić intencje, wypraszać łaski, zawsze w skupieniu, ciszy i wspólnocie, pamiętając, że wszystkie źródła dobra są w Bogu i że „tylko w spokojnym stawie odbija się światło gwiazd” (mądr. lud.).
    „Wędrówką jedną życie jest” a my w nim ciągle „ludźmi w drodze” - słabymi i błądzącymi-ale też bardzo pragnącymi szczęścia. Na wielu drogach, które każdy musi przejść, by móc człowiekiem się stać, trzeba nam wsparcia „z góry”, wzorów świętości i więzi wspólnotowych; a także takich motywacji, jak cytowana niżej:
„W sferze ducha Bóg wzywa każdego z nas do wyruszenia w drogę, wspinania się na szczyt duchowy (…) do opuszczenia wygodnego miejsca, gniazdka zbudowanego nieraz grzesznymi nawykami, przyzwyczajeniami, materialnym zniewoleniem itp. Głównym celem pielgrzymowania jest bowiem nawiedzenie miejsc, które zostały dotknięte szczególną obecnością Boga, w nadziei, że w tym miejscu także my doświadczymy obecności Boga.”
Po to więc wyrusza się na pątnicze szlaki. O dodatkowych walorach pielgrzymek spróbuje przekonać relacja, którą właśnie zaczynamy - zapraszając do Dębowca
 
PODAJ MI SWOJĄ DŁOŃ…
 
„ Podaj mi swoją dłoń
Maryjo z La Salette!
I zabierz mój lęk!
I zabierz mój gniew!
I pokój w serce me wlej!”
 
Bliskie nam słowa, piękna melodia. O tym, kto nimi zainspirował, będzie jeszcze mowa; najważniejsze, że tą pieśnią bardzo godnie przywitaliśmy Dębowiec i jego „Piękną Panią”.
    Trafiliśmy tutaj na ważny moment, bo w przeddzień 100-lecia istnienia Zgromadzenia Saletynów i przekazywania orędzia Matki Bożej - Polakom. Nazajutrz miały się odbyć centralne uroczystości, a teraz przy ołtarzu polowym ks.Biskup udzielał młodym ludziom sakramentu bierzmowania. W tym czasie my zwiedzaliśmy majestatyczne sanktuarium i jego otoczenie, źródełko z figurą Matki Bożej z La Salette i stacje drogi krzyżowej, nabywaliśmy też książki i pamiątki. Ksiądz Proboszcz zaś organizacyjnie dopinał sprawy związane z liturgią i głoszeniem słowa Bożego. O umówionej godzinie, w pierwotnej kaplicy koscioła, zgromadziliśmy się na Mszy św. sprawowanej przez proboszcza, a od czerwca już prałata starosądeckiej parafii  św.Elżbiety, księdza Marka Tabora.
    Przywitał nas tutaj i piękna homilią obdarował miejscowy kapłan - gospodarz terenu i świetny znawca tematu. Z jego przekazu mogliśmy poznać historię objawienia, dzieje kultu i Zgromadzenia zakonnego oraz treści orędzia z La Salette. Ksiądz kaznodzieja rozpoczął od przypomnienia, że nie zawsze patrząc - widzimy, słuchając - słyszymy, a tymczasem trzeba inaczej, bo Bóg przemawia do nas ciągle i na różne sposoby, najczęściej przez słowa i wydarzenia; również i przez znak La Salette. To, że tutaj przybyliśmy jest także Jego znakiem, ważnym tym, co chce nam powiedzieć i do czego zachęcić.
    Objawienie w La Salette miało miejsce 164 lat temu, 19 września 1846 r. w Alpach Francuskich, gdzie Pan Bóg przemówił do ludzi przez łzy kochającej Matki, przez Jej miłość i trwogę o swoje dzieci, o wszystkich mieszkańców ziemi, których polecił Jej opiece. Świadkami objawienia były dzieci: Melania i Maksymin. Zobaczyły kobietę, która zakrywała twarz rękami i płakała; ubrana była w strój regionalny, jak miejscowe kobiety, tylko na ramionach dźwigała ciężki łańcuch(zniewoleń i grzechu). Brzegi Jej szat zdobiły róże, a nad głową unosił się diadem światła. W półgodzinnej rozmowie z dziećmi Maryja przekazała światu orędzie wzywające do nawrócenia, pojednania i pokuty. Poleciła je rozgłaszać, zatrwożona czyhającymi zagrożeniami. Półtora wieku minęło, a obawy i nawoływania pozostają nadal aktualne, przypomnijmy najważniejsze z nakazów Matki Bożej:
- wiarę głosić życiem, zawsze kierować się Ewangelią,
- systematycznie i dobrze się modlić,
- przestrzegać świętowania dnia świętego,
- zachowywać posty, szczególnie reguły Wielkiego Postu,
- dbać o kulturę języka, poprawność mowy,
- dobrze wykorzystywać wolność, bo to ona wyznacza wielkość człowieka,
- być wiernym w wierze, nie tracić nadziei, zaufać woli Boga.
 
    Dzięki Zgromadzeniu Salatynów, którzy z Francji, przez Włochy dotarli do Polski, dzieło salatyńskie szerzy się, a orędzie Płaczącej Pani trafia na wszystkie kontynenty. Dębowiec przyciąga tysiące pielgrzymów, masowo przybywa tu młodzież. W lipcu (5-10 ) w Sanktuarium Matki Bożej Salatyńskiej odbywało się już 23 Międzynarodowe Saletyńskie Spotkanie Młodych. Zgromadziło ok. 2,5 tys. osób. Modlitwy, refleksje, koncerty, gry i zabawy wypełniały całe dnie. Za hasło przyjęli sobie wezwanie: gdziekolwiek jesteś, masz świadczyć chrześcijańskim świadectwem, odważnie i na co dzień.
 
„Masz być solą ziemi,
Kolcem w oku,
Wyrzutem sumienia.
Masz być  JAKIŚ;
Masz być przykładem
A w czasie wojny
Kamieniem na szaniec”
 
- przekonywał znany podróżnik Wojciech Cejrowski. Natomiast Darek Malejonek, lider Maleo Reggae Rockers śpiewnie pouczał:
 
Bóg daje miłość
przez drugiego człowieka.
Jeżeli ludzie nie doświadczą miłości od nas
to nie uwierzą w Boga
bo samym gadaniem
niewiele się zrobi.
 
Przywołujemy te słowa, bo mądre i pokrzepiające. Z nutką rozrzewnienia, ale i doznanych wzruszeń, żegnamy Dębowiec. Przed nami Dukla i św.Jan - czyli:
 
ŻYCIE CAŁKOWICIE ODDANE BOGU
 
    W Polsce mamy obecnie ponad 500 sanktuariów pielgrzymkowych. Wśród 50 najsławniejszych wymieniona jest Dukla, z sanktuarium poświęconym niezwykłemu zakonnikowi, którego pamięć przetrwała ponad 5 stuleci. Święty Jan ur. się ok. 1414 r. w Dukli, zmarł w 1484 w Lwowie, nie znamy jego nazwiska ani dokładnej biografii. Wiemy, że był dobrze wykształcony, przez kilka lat żył w odosobnieniu, jako pustelnik w puszczy, potem wstąpił do zakonu franciszkanów konwentualnych, a po 25 latach przeniósł się do bernardynów, wybierając surowszą regułę, bliższą drodze do świętości. Większość życia spędził w Lwowie, jako bardzo popularny spowiednik, kaznodzieja i misjonarz. W 1733 r. został wpisany w poczet błogosławionych, a 10 czerwca 1997 r. kanonizowany w Krośnie, przez Jana Pawła II. Wierni wierzą w cudowną moc relikwii Świętego znajdujących się w srebrnej trumnie pod ołtarzem kaplicy.
    Od 10 lat przebywający w Dukli zakonnik o.Krystian Olszewski, oprowadzając nas po sanktuarium, opowiada:
.

Wierni wciąż modlą się przy relikwiach św.Jana
.
    - To jest wyjątkowe miejsce, przyciąga bardzo wielu pielgrzymów, nawet z zagranicy, na prywatną modlitwę. Podczas 12 godzinnego pobytu w klasztorze, w przededniu kanonizacji, blisko 4 godziny na modlitwie przy relikwiach spędził Jan Paweł II. Na pewno wtedy utwierdzał się w przekonaniu, że święci nie przemijają; próbował zgłębić życie tego światłego kapłana, dobrego teologa, bardzo świątobliwego, o wielkiej żarliwości ducha - człowieka. Przybywali tu także wszyscy biskupi, również z Ukrainy. Odwiedzali jego grób królowie polscy, w 1739 r. został mianowany głównym patronem Korony i Litwy. Jego świętość nie budziła wątpliwości, zaraz po śmierci rozwinął się kult osoby, przypisywano mu nadprzyrodzone interwencje. W tej świątyni wszystko opiewa jego życie i obrazuje historię. Opodal sanktuarium stoi drewniana chatka pustelnika, wybijają przy niej dwa cudowne źródła, z których pielgrzymi czerpią wodę, a zalesionym zboczem góry prowadzą stacje drogi krzyżowej, której odprawienie tu i przemodlenie miało być jednym z ważniejszych punktów naszej pielgrzymki.  I takim też się stało.
    Determinacja była ogromna; bez względu na trud podejścia, wiek, stan zdrowia czy możliwości, każdy chciał przejść, doświadczyć i przeżyć. O tym, jakiej wagi to nabierze, mieliśmy się przekonać przy pierwszej stacji, gdy hasłem przewodnim stało się wyzwanie:
 
POODNAWIAĆ NASZE DROGI CHCEMY!
 
    Wiedzieliśmy, że to będzie jedna z tych wyjątkowych, choć niełatwych dróg krzyżowych, do jakich przyzwyczaił nas już, najpierw kapelan ss.klarysek, a obecnie proboszcz parafii, ks. Marek Tabor. Zawsze na żywo, improwizacja z najgłębszych pokładów ducha i z żarliwością taką, żeby nawet zabolało, a przynajmniej żeby przeorało wnętrze, targnęło sumieniem i zadziałało pragnieniem przemiany. Koszt dukielskiej drogi miał być jeszcze większy; rozważając Tajemnicę Męki i Śmierci Pana Jezusa, z Bożą pomocą - poodnawiać najważniejsze życiowe dochodzenie do pełni człowieczeństwa, tym samym do świętości. Przemyśleć, przeanalizować, przemodlić swoje wybory i działania, jakość wiary, modlitwy i zawierzenia; zdolność do służby, ofiary i miłości; poczucie odpowiedzialności i solidarności z innymi; umiejętność dźwigania krzyża i cierpienia itp.
    Wszystko to sugerowały i poddawały refleksji rozważania stacyjne Księdza Przewodnika, a my czuliśmy brzemię błędów i win, odpowiedzialności za siebie i innych, i potrzebę przemiany.  I chociaż taka „czystka duchowa” zwykłych zjadaczy chleba w aniołów nie przerobi jeszcze, to na pewno sprawi, że coś lepszego ze swoim życiem i z sobą będzie się chciało zrobić. Do rozważań pielgrzymkowych dróg krzyżowych, (bo drugą przeszliśmy w Porąbce Uszewskiej), będziemy jeszcze nieraz wracać, jako do znaków Bożych na ziemi, których wielu nie zauważamy, niestety.
 
POD PIECZĄ ARCHANIOŁA MICHAŁA
- MIEJSCE PIASTOWE
 
    To już ostatni etap pielgrzymki, który koniecznie trzeba było zaliczyć. Piękne otoczenie, park, krzewy i drzewa, i cały kompleks klasztorny. Zachwycająca, delikatnością i elegancją wystroju, świątynia z królującą tu Matką Bożą Wspomożycielką Wiernych w ołtarzu głównym.
Muzeum założyciela zakonu i pokój pamiątek po Janie Pawle II, u sióstr michalitek bogate zbiory sztuki, w tym niewyobrażalnej piękności eksponaty sztuki Kamerunu.
Szkoda, że mamy już mało czasu na zwiedzanie. Siostra Ezachiela Michalik dwoi się i troi, by nam jak najwięcej pokazać i przekazać. Z radością i dumą zdradza, że kilka razy, nieoficjalnie bywał tu nasz Papież, stąd tyle pamiątek i ten pokój; także biskup Chrapek ulubił sobie to miejsce i często odwiedzał.
Oprowadzając prawie w biegu Siostra opowiada i informuje:
 - Duchowosć michalicką wyznaczaja dwa hasła: któż jak Bóg - zawołanie św.Michala Archanioła i Powściągliwość i Praca.
Założycielem Zgromadzenia zakonnego był bł.Bronislaw Markiewicz, duszpasterz diecezji przemyskiej, profesor seminarium; we Włoszech uczeń św.Jana Bosko, a później proboszcz w Miejscu Piastowym. Szczególnie uwrażliwiony na religijne, moralne i materialne zaniedbanie dzieci i młodzieży, a także niedolę ludu, wypowiedział ostrą walkę wadom narodowym Polaków. Zależało mu szczególnie na dobrym wychowaniu młodzieży i podniesieniu moralnym całego społeczeństwa. Organizował zakłady wychowawcze, nie doczekał się jednak erygowania Zgromadzenia, o które tak zabiegał; miało miejsce 9 lat później, po jego śmierci.
.

Ołtarz główny, jak i cała świątynia, oczarowują pięknem
.
    Zgromadzenie Sióstr św.Michała Archanioła, wierne ideałom założyciela, wypełnia je życiem i służbą. Siostry michalitki uwielbiają Boga nie tylko modlitwą, ale i apostolstwem; pracą, nauką i wychowaniem. Pracują w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, prowadzą przedszkola, świetlice środowiskowe, domy matki i dziecka, katechizują, organizują rekolekcje i dni skupienia.  Służą też Kościołowi powszechnemu poza granicami Polski, we Francji, w Niemczech, na Białorusi i w Ukrainie oraz w Kamerunie. I to właśnie Kamerun najbardziej leży im na sercu. Tam największa bieda i największe potrzeby. Dzieci cierpią z powodu niedożywienia, muszą pracować od świtu do nocy, większość nie ma dostępu do szkół, doświadczają też licznych zagrożeń i chorób klimatu tropikalnego. Każda pomoc jest tam na wagę złota. Siostry pracujące w Kamerunie współpracują z Fundacją „Dzieci Afryki” na rzecz ubogich, chorych, starców i dzieci.
Przyglądając się życiu Sióstr można do nich odnieść słowa ks.michality K.Poświaty:
    - Szczęście, że są ludzie, którzy „dźwiganiem swoich skrzydeł się trudzą” i każdym swoim dniem starają się „tworzyć miłość”. A nam pozostaje zgodzić się z drugą jeszcze opinią: „Kościół jest święty i nieświęty. Święty, bo jest Boży, a nieświęty, bo my tacy jesteśmy.” Zgodzić się? Czy może próbować cos zmienić?
 
REFLEKSJE POPIELGRZYMKOWE
 
Są bardzo pozytywne. Wypełnia nas radość i wdzięczność za to, co udało się zobaczyć, doświadczyć i przeżyć. W każdym miejscu kultu powtarzaliśmy za św.Piotrem: Panie! Tak dobrze nam tu być, gdzie wszystko Twoim dziełem, łaską i zdarzeniem, i wszystko Cię wysławia.
    Pielgrzymka była bardzo udana pod każdym względem;, organizacja, program, przebieg i wrażenia na plus. Na wszystko znalazł się czas; na modlitwę i szeroko pojęte „sacrum”, na poznawanie nowych miejsc, zachwyt naturą, kontakt ze sztuką i historią. Również na rozmowy z sobą i zacieśnienie więzi we wspólnocie Kościoła. Dopisała pogoda, humor i klimat serdeczności, a komfort psychiczny i przewodzenie po drogach duchowości zapewniała obecność ks.proboszcza Marka Tabora. Czy można sobie cos więcej wymarzyć? Otrzymaliśmy wszystko, więc pozostaje tylko obowiązek pamięci i wdzięczności, któremu chcemy dać wyraz. Mamy komu i za co dziękować. Listę adresatów otwiera osoba, bez której nic by się nie udało, ani nie zaistniało.
    Pani Halinie Borowskiej, przewodn. Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej, za inicjatywę, organizację, zaangażowanie i wkład serca. Pogodna, dzielna, każdemu życzliwa, zawsze uśmiechnięta, nawet przez łzy, Pani Halinko! Bardzo, bardzo dziękujemy. Daje nam Pani piękny przykład, że człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać, jeśli tylko jest silny Bogiem i duchem. I jeszcze, że wszystko, co się robi dla innych, ma naprawdę głęboki sens.
    Księdzu prałatowi Markowi Taborowi dziękujemy za udział i dowartościowanie pielgrzymki, szczególnie, że po raz pierwszy w nowej roli - proboszcza parafii św.Elżbiety. Również za radosne apostolstwo, troskę, i pomoc. za modlitwy, śpiew, liturgię Mszy św. oraz za tę niepowtarzalną drogę krzyżową. I jeszcze za coś - za potwierdzenie swoją osobą i obecnością wśród nas, że o. Żelazek miał rację twierdząc, że dobrym wcale nie jest trudno być, trzeba tylko chcieć.
    My też chcieliśmy być dobrzy i zgotować niespodziankę, więc o tym jeszcze kilka słów. W drodze do Dębowca grupa jadąca drugim autokarem, z p.Halinką, od połowy drogi uparcie ćwiczyła pieśń do Matki Bożej z La Salette. „Podaj mi swoją dłoń…”. Słowa i melodia przypadły nam do gustu, a szczytny cel jeszcze bardziej; chodziło o to , by jak najgodniej przywitać Maryję, a tym samym mile zaskoczyć Księdza Proboszcza, wprawiając w dumę, że ma i wiezie tak dobrze przygotowanych pielgrzymów.  Na taki pomysł wpadł p. Bogdan Jaminski, a my mu przyklasnęliśmy z ochotą i ćwiczyliśmy pod jego kierunkiem, na okrągło. Na głosy się nie udało, ale ogólnie wyszło całkiem nieźle, śpiewaliśmy na wejście i na zakończenie liturgii, radośnie i wymownie w geście splecionych rąk. Kiedy jednak później jedna z pań powiedziała, że choćby 5 autokarów zaśpiewało, to naszemu księdzu Proboszczowi dorównać się nie da, musieliśmy przyznać jej rację. Powód do dumy jednak mamy, chociaż tym razem nie z siebie, nie z nas.
    Kolejne podziękowania kierujemy do p.Marii Kulak, do panów Kierowców i do licealisty - Mateusza. Pani Marii z Ciastkarni Waflix dziękujemy za przepyszne ciasta, za szczodrość, ofiarność i radość dzielenia się z innymi, i obdarowywania ich. Po prostu p. Maria ofiaruje z dobroci serca i pewno dlatego jej wypieki mają tak wyborny smak.
Panom Kierowcom nasza wdzięczność za bezpieczną, spokojną jazdę, za rozwagę, pewną rękę i czujny wzrok. Dla Mateusza natomiast rymowanka sama się układa: Mateusz Florek zbierze pochwał worek; i tak chyba będzie. Zaimponował nam swoją postawą, uczynny, uśmiechnięty, zaangażowany, pięknie prowadził modlitwy i śpiew w autokarach. Na każde zawołanie p.Halinki gotów do pomocy i świadczenia usługi. Mateusz to wolontariusz z wyboru serca, z pasją realizuje się w tym, co robi i znajduje w tym upodobanie, sens i radość. Marzyłoby się, by takich młodych ludzi było jak najwięcej, a Mateuszowi życzymy wytrwałości na tej drodze i pozostawania skromnym- sobą.
    Ostatnie podziękowanie mamy dla wszystkich uczestników pielgrzymki za miłą atmosferę, poczucie bliskości i pewność, że możemy na siebie liczyć.  Byliście Państwo wspaniali, macie otwarte serca i dużo wrażliwości (inaczej by Was tu nie było).Każdą z blisko stu osób chcielibyśmy wymienić z nazwiska, ale że to niemożliwe symbolicznie wybraliśmy „szczęśliwą siódemkę” reprezentantów. Na ich ręce wszystkim dziękujemy. To osoby pogodne, serdeczne i skromne, dla każdego mające dobre słowo i uśmiech, żywiące także sympatię i dużo życzliwości dla naszej gazetki, więc i dlatego chcemy je uwiecznić. Są to Panie:
Marysia Gałysowa, Ania Kurzejowa, Hania Pinczer, Basia Dobrowolska (tak dzielnie, o laseczce, przemierzająca pielgrzymkę) i Helenka Mikulec (zawsze serdecznie mobilizująca do pisania, ale też karcąca surowo za zakopywanie talentów). I jeszcze dwie, bardzo aktywne, zaangażowane, sympatyczne osoby: p.Józia Majewska i p.Józef Kaleta. Następnym razem wymienimy innych na pewno.
Drodzy Państwo! By jak najwięcej było w życiu jaśniejszych dni i chwil, życzmy sobie: Do zobaczenia i spotkania na następnych pielgrzymowaniach!
Zofia Gierczyk
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech