Portal - Stary Sącz
polski Poniedziałek - 30 marca 2020 Amelii, Dobromira, Leonarda     "To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia." - Paul Holbach
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na pielgrzymim szlaku - Porąbka Uszewska i Lipnica Murowana
Strona tytułowa
Kochane Dzieci
Ogłoszenia i Kronika parafialna
Kalendarium - GRUDZIEŃ
Modlitwa z Ojcem Świętym Benedyktem XVI
Przeżyjmy to razem jeszcze raz…
Starosądecka edukacja - doceniona
Okiem 40-latka - Dekalog-1
Klub malucha - to jest to!
Caritas prosi o chwilę uwagi
Jubileusz 50-lecia starosądeckich małżonków
ROZMOWA Z PANEM ANTONIM RADECKIM
Podopieczni >Gniazda< byli nad morzem
Czytelnicy piszą
Informacja o wynikach kwesty na starosądeckich cmentarzach
Świętowanie wzajemnej inności i dobra zabawa
Starosądeckie Obchody 92. Rocznicy Odzyskania Niepodległości
Ku Wyżynom -WIARA
Zwyczaje adwentowe
Ksiądz Roman Stafin - Moja Msza Święta
Relikwie św.Faustyny
Grudzień

.
Na pielgrzymim szlaku
PO Akcji Katolickiej i Klubu Seniora
- Porąbka Uszewska i Lipnica Murowana
MIEJSCA SZCZEGÓLNEGO BOŻEGO DZIAŁANIA
 
Już kilka dni po wrześniowej pielgrzymce zrodził się pomysł następnej w październiku - wzbudzając duże zainteresowanie, bo to i miesiąc różańcowy, i jeszcze, jak w piosence: „wymarzona pogoda - na szczęście”, więc idealna pora na nawiedzenie miejsc kultu maryjnego. „Przez Matkę do Boga” - kto by nie chciał? Skoro to najkrótsza droga, by umacniać się w wierze, szukać sil i motywacji do powstawania ze słabości, wzrastać, by dzięki mnie lepszemu - lepszym stawał się świat.
    Znów zebrało się wielu chętnych, 9.X wyruszyliśmy w trasę, o mglistym poranku za oknami, ale za to z pogodą ducha i radością „w środku”.
                        Już od rana, rozśpiewana
                        Chwal, o duszo, Maryję…
                        Królowej Anielskiej śpiewajmy…
                        Cześć Maryi, cześć Jej, chwała
                        Pannie Świętej cześć…
 
Te i inne pieśni rozbrzmiewały w obu autokarach, w jednym intonowane przez ks.proboszcza Marka Tabora, w drugim przez p.Halinę Borowską z pomocą Mateusza. Początek jednak był modlitewny.
    - Październik przecież, czy można inaczej zacząć pielgrzymkę niż od Różańca? - pytał retorycznie Ksiądz Proboszcz - witając wszystkich uczestników i rozpoczynając wspólne odmawianie „zdrowasiek” w tajemnicach różańcowych. Wstępna zapowiedź  nie budziła wątpliwości:
- Wieziemy intencje modlitewne, osobiste, rodzinne, parafii, Polski i świata. Prośmy o świadome przeżywanie wiary, by ta nasza mogła oddziaływać też na innych. By objąć modlitwą wszystkich zagrożonych kryzysem i problemami, najważniejsze sprawy świata współczesnego, a w szczególności młode pokolenie.
    Podróż minęła błyskawicznie, ani się obejrzeliśmy a już Porąbka Uszewska kazała nam wysiadać i rześkim chłodem, jeszcze spowita mgłami, przywitała. Zza opadających mgieł po chwili zaczęło przebijać się słońce, a jego promienie nadały blasku i pozłoty temu niezwykłemu miejscu,, które obrała sobie Maryja, czy może sam Pan Bóg Jej wskazał? Oczom naszym ukazała się, przystrojona kwiatami, imponująca Grota wraz z łaskami słynącą statuą „Pięknej Pani”, zwanej przez wielu Matką nadziei i ocalenia. Wrażenie wywiera niesamowite, zachwycające. Tutaj czekał już na nas ks.Wikariusz pełniący rolę przewodnika. Z jego objaśnień, uzupełnionych nagraniem na płytce, poznaliśmy historię tego miejsca, dzieje i formy kultu Matki Boskiej Niepokalanej, i wybraliśmy najważniejsze informacje, by się nimi podzielić. Nie wszyscy tu byli, nie wszyscy będą - może uda się zainteresować i zachęcić do odwiedzenia, bo naprawdę warto.
    Zaczniemy od samej Porąbki Uszewskiej, z wielu względów zasługującej na poznanie. Położona ok. 25 km od Tarnowa, malownicza krajobrazowo i atrakcyjna turystycznie, obecnie parafia dwu wsi, obejmowała kiedyś 6 gmin - wiosek i to one (liczące w sumie ok. 5000 mieszkańców) budowały Grotę, wznosiły duży dom parafialny-ochronkę oraz monumentalny, niczym bazylika, kościół. Wyposażyły i wciąż dbają o ten dorobek. Czasy były trudne, przysłowiowa bieda galicyjska, do tego I wojna światowa; brak światła, komunikacji, środków finansowych, a oni nie ustawali w wysiłkach. Jak wielka musiała być ich wiara i pobożność, ofiarność i pracowitość. Mieli charyzmatycznego księdza, dali mu się porwać, zawierzyli i udało się. Zostawili ślady stóp, dzięki którym wciąż żywa jest i godna poznania
 
HISTORIA „POLSKIEGO LOURDES”
 
    Nie miałaby miejsca, gdyby nie miasto Lourdes na stoku francuskich Pirenejów, najważniejszy ośrodek pielgrzymkowy w Europie i jedno z najbardziej znanych na świecie sanktuariów maryjnych. Do niego spieszą ludzie chorzy, niepełnosprawni, poszukujący nadziei (co roku ok. 5 milionów pielgrzymów z ponad 130 krajów świata doznaje niezliczonych łask i cudów). Od 11.II do 16.VII 1858 r. miało tu miejsce 18 objawień Pięknej Pani ukazującej się Bernadecie Soubiraus. Podczas 16 oznajmiła się w słowach; „Jestem Niepokalane Poczęcie”. Warto pamiętać, że do Lourdes z ostatnią swoją pielgrzymką zagraniczną przybył 14-16 VIII 2004 r. Jan Paweł II - nazywając to miejsce prawdziwą twierdzą życia i nadziei.
.

Grota w Porąbce o wymiarach: szer.9,40 m, dł.9,70 m, wys. ścian 4 m
.
    I tutaj też wszystko się zaczęło dla Porąbki Uszewskiej - za sprawą jednego z jej wikariuszy, księdza Jana Palki. W 1900 r. ten, 30-letni wówczas kapłan, udał się z pielgrzymką do Lourdes i tak zachwycił się tamtejszą, że postanowił podobną kaplicę - grotę wybudować w Porąbce. Budowa stała się odtąd celem jego życia, potrafił zapalić do niej parafian, pokonać każdą przeszkodę. Światły kapłan, przedsiębiorczy, gorliwy, przenoszony do coraz odleglejszych parafii, nie ustawał w kierowaniu pracami również z daleka. Na dwa lata (1911-1913) przeniesiony do Starego Sącza zyskał tu duże uznanie i szacunek. Po 26 latach posługi, w 1924 roku doczekał się powrotu do Porąbki Uszewskiej, tym razem już w charakterze proboszcza i na miejscu mógł dokończyć dzieła, a także wielu innych prac, m.in. wystroju kościoła - posługując jeszcze 14 lat.
    8 grudnia 1904 r. z okazji 50 rocznicy ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, kaplica-grota, jej główna środkowa część, została oddana do kultu, jako wotum wiary i miłości - Matce Syna Bożego złożone przez ks.Jana i wiernych parafii, również Polonii amerykańskiej. Stała się ośrodkiem czci Niepokalanej. W późniejszych latach, powiększona o boczne skrzydła, grota zdumiewa wielkością i oryginalnością, z lewej strony wieńczy ją duży krzyż z ciosanego kamienia, z prawej statua Maryi, wysoka na 170 cm, w aureoli głoszącej światu; „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. Słynąca łaskami - urzeka pięknem, przyciąga tysiące pielgrzymów, którzy powierzają Jej opiece siebie i swoich bliskich, a także dziękują przez Jej ręce za uzdrowienia z chorób ciała i duszy. Bardzo rozwinięte są tutaj różne formy kultu, w 2003 r. ogłoszono Grotę diecezjalnym sanktuarium maryjnym.
    Z tego miejsca Aleja Jubileuszowa prowadzi do oddalonego o 200 m. okazałego kościoła, o bogatym wystroju, z siedmioma ołtarzami bocznymi, mogącego pomieścić na modlitwie nawet 5000 wiernych. W trosce o nasze zdrowie, bo w Grocie trochę zmarzliśmy, ks.proboszcz Marek Tabor zadecydował o sprawowaniu Mszy św. i odprawieniu drogi krzyżowej właśnie w tej porąbczańskiej świątyni. Najpierw mieliśmy pójść drogą krzyża, pod którym, najściślej zjednoczona z Miłością swego życia, stała Matka Boleściwa.
.

W "krzyżowej szkole" wiary i życia - ks,prałat Marek Tabor - przewodnikiem
.
STABAT  MATER  DOLOROSA W ogromne zakłopotanie i onieśmielenie wprawia zawsze czyjeś cierpienie, czujemy się emocjonalnymi biedakami w okazaniu uczuć, gestów, w znalezieniu właściwego słowa. Co dopiero, gdy rozgrywa się prawdziwy dramat i dochodzi do tragedii? Musi zaskakiwać odwaga zmierzenia się z męką Pana Jezusa i wejścia w krąg największego cierpienia Jego Matki tak autentycznie, by wczuć się w nie całym sobą, być absolutnie przekonującym i poprowadzić innych tą drogą. Rzadko kto to potrafi, tutaj się udało. Tym razem w Porąbce Uszewskiej mogliśmy uczestniczyć w „Misterium cierpienia i miłości aż do końca” - nie biernie, ale współcierpiąc w podążaniu drogą krzyżową za tak bardzo ludzką i bliską nam Matką Bożą. Czuło się każde drgnienie Jej serca, rozumiało ból i łzy, bezradność, smutek, wierność i nadzieję. Swoim przykładem uczyła, że za miłość płaci się miłością, za ofiarę - ofiarą i że ból musi się splatać z miłością, a cierpienie jest drogą, którą prowadzi nas Pan Bóg i zawsze trzeba Mu ufać. Przekonała nas też Matka Najświętsza, czym właściwie jest i jaki ma sens droga krzyżowa, że nie ma być ukazywaniem cierpień, opłakiwaniem męki i śmierci, lecz nauką wiary, a z nią nauką życia, bo taka jest nasza wiara, jakie nasze życie. Uczyła bezgranicznie zaufać; wierzyć, że wszystko jest po coś; być przy kimś, pomóc nieść krzyż, współczuć; nigdy nie tracić nadziei i nade wszystko kochać; kochać ludzi tak, by przez nas kochał Bóg. Nauk wyniesionych z tej lekcji wiary można by wyliczać jeszcze dużo, najważniejsze jednak, że prowadzą przez Maryję do Boga. Z bagażem tych doświadczeń kontynuowaliśmy pielgrzymkę, bo czekała, godna poznania i arcyciekawa,
 
LIPNICA MUROWANA
- „ZIEMIA BŁOGOSŁAWIONYCH”
 
    Niezwykła miejscowość, niegdyś bardzo zamożne miasto na szlaku węgierskim, dziś gmina między Rabą a Dunajcem, na Pogórzu Wiśnickim; zaciszne, piękne krajobrazowo miejsce, o bogatej historii, średniowiecznym stylu architektury i z perełkami zabytków, wśród których największym jest, pochodzący z 1141 r., modrzewiowy kościół pw.św.Leonarda. Wszelkich informacji udziela nam młoda, bardzo dobra przewodniczka, dumna ze swojej „małej Ojczyzny”. Już na początku zaskakuje danymi o Lipnicy. Mała miejscowość, około 600 osób, cała parafia liczy ok. 2,5 tys. Mają 4 kościoły, w tym 3 zabytkowe i troje świętych: bł.Szymon, św.Urszula Ledóchowska i bł.Maria Teresa Ledóchowska. Tu wszędzie czuje się tchnienie dawnych czasów i duchowości. Czterej królowie polscy wpisali się w dzieje miejscowości, Wł.Łokietek nadał prawa miejskie, pozostali trzej wznosili kościoły: Kazimierz Wielki, Kazimierz Jagiellończyki i Władysław IV. Lipniczanie nas bardzo mile zaskakują pamięcią o przeszłości, wdzięcznością i ofiarnością. Na każdym kroku są tego dowody. Pośrodku rynku stoi, rzeźbiony w kamieniu, niebotyczny pomnik bł.Szymona, z napisem na cokole głoszącym: „Bogu i Ojczyźnie na chwałę, potomnym na wzór i otuchę. Św.Ziomkowi - Lipniczanie”. Pomnik ma też król Łokietek, płaskorzeźbę - Kazimierz Wielki, tablicę upamiętniającą nawiedzenie świątyni - kard.Karol Wojtyła i Prymas Wyszyński; płytę - żołnierze AK, ofiary II wojny światowej. W kościele pw.św.Andrzeja jest już gotowy ołtarz dla Jana Pawła II, również obraz, czekają tylko na beatyfikację. Bujnie krzewi się tutaj życie kulturalne splatane z religijnym i obyczajowym.
.

Figury lipnickich świętych, pierwsza z lewej św.Urszula
.
„NIE BYŁOBY PIĘKNA LIPNICY, GDYBY NIE POSIADAŁA UROKU ŚWIĘTOŚCI” - pisał prob.ks.St.Wiśniowski. Jako sanktuarium jest miejscem nawiedzania relikwii św.Urszuli, bł.Szymona i bł.Marii Teresy. Najpopularniejszym czczonym jest tutaj bł.Szymon - otaczany niezwykłym kultem i ustawiczną modlitwą o kanonizację. Jego obecność powszechna jest w codziennym życiu i krajobrazie, w kościołach, na figurach i obrazach, w nabożeństwach i pieśniach. Przypisuje się mu wiele zasług, wstawiennictw i interwencji uzdrawiających. Urodził się ok.1436 r. w rodzinie piekarzy, studiował w Akademii Krakowskiej uzyskując tytuł bakałarza. Po święceniach kapłańskich osiadł w zakonie oo.bernardynów. Zasłynął jako filozof, teolog, kaznodzieja i spowiednik królewski. Pełnił różne funkcje, pielgrzymował do Ziemi Świętej i do Rzymu, poświęcił się ubogim. Zmarł w Krakowie niosąc pomoc chorym w czasie szalejącej zarazy. W 1685 r. za wstawiennictwem króla Jana III Sobieskiego, który przed wyprawą wiedeńską modlił się u grobu Szymona, Ojciec Święty zaliczył go do grona błogosławionych.
 
RODZINA LEDÓCHOWSKICH. Sprowadziła się do Lipnicy z Austrii w 1883 r. złotymi zgłoskami wpisując się w historię miejscowości. Rodzice dali swoim 9 dzieciom surowe, ale pełne miłości wychowanie; nie pozwalano na kaprysy w jedzeniu, wstydem było rozczulać się nad sobą, zgodnie z tradycją rodzinną i zawołaniem herbowym nauczano: „Bacz na obyczaje przodków!. Służ Bogu i Ojczyźnie!”. Z tej dziewiątki dwie siostry zostały już wyniesione na ołtarze, dwóch braci oczekuje na beatyfikacje. Maria Teresa ur. w 1863 r. była najstarszym dzieckiem. Całe swoje życie poświęciła sprawie Afryki. Organizowała akcje charytatywne i misyjne, nazwana „Matką Afrykanów”, została beatyfikowana w Rzymie w 1975 r.
    Szczególną sławę i dumę przyniosła rodzinie, Lipnicy Murowanej i Polsce - Matka Urszula, z domu Julia Ledóchowska - niezwykle utalentowana, głęboko religijna, o wspaniałej osobowości. Julia urodziła się w 1868 r. w Austrii, w lipnickim majątku przebywała 3 lata, potem wstąpiła do ss.urszulanek w Krakowie, tam przez 3 lata pełniła funkcje przełożonej, po czym zajęła się działalnością wychowawczą młodzieży w Rosji i Szwecji; prowadziła też akcję agitacyjną na rzecz uzyskania niepodległości dla Polski. W 1920 przyjeżdża do niepodległego kraju, zakłada nowe Zgromadzenie Zakonu Urszulanek Serca Jezusowego w Pniewach koło Poznania. Zmarła w 1939 r. w Rzymie; w 1983 wyniesiona na ołtarze, w 2003 została kanonizowana. Miała talent pedagogiczny, uczyła, ale przede wszystkim wychowywała charaktery. W jej systemie wychowania podstawami były: miłość i dobroć oraz wytrwała praca nad sobą - dla Boga, Ojczyzny i ludzi. Znała 6 głównych języków europejskich, a prócz tego hiszpański, portugalski, szwedzki i duński; we wszystkich tych językach mogła z łatwością przemawiać publicznie. Za pracę społeczną dla kraju odznaczona została najwyższymi odznaczeniami państwowymi: Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Niepodległości. Jej dewizą były: miłość bez granic i bez wyjątków, służba Bogu i ojczyźnie, i pomoc ubogim. Matka Urszula przekonywała:
  •   Im więcej będzie pracy wewnętrznej, tym bardziej Pan Bóg pobłogosławi.
  •   Nie ma życia chrześcijańskiego bez modlitwy.
  •   Dobroć przerabia dusze, czyni dobrymi tych, z którymi obcujemy.
  •   Gdzie nie ma jedności i zgody, nie może być błogosławieństwa Bożego; tam nie ma mowy o świętości
.
To tylko kilka, spośród bardzo wielu, przemyśleń niepospolitej siostry zakonnej, nauczycielki, patriotki i Polki, wspaniałego wzoru do naśladowania.
 
KOŃCOWE WNIOSKI POPIELGRZYMKOWE
 
            Znów mieliśmy dowód na to, że pielgrzymki są szkołą wiary, nadziei i miłości; okazją do inwestowania w siebie i wzrastania. Ta na przykład pokazała, że Pan Bóg przychodzi do nas w ludziach i przez ludzi, nie tylko uznanych za świętych, ale zwyczajnie dobrych i wiernych. I że dobrze żyć - to po prostu miłować i służyć, bo: „Wszystko, co wielkie, jest wielkie przez serce” (C.K.Norwid).
Z serca więc pragniemy też podziękować za ubogacające przeżycia i doświadczenia.
Pani prezes POAK, Halinie Borowskiej, jako pomysłodawcy i organizatorce, za ogromne zaangażowanie i życzliwość, duży wkład pracy i starań, za świetną organizację. Księdzu proboszczowi Markowi Taborowi za wspólne pielgrzymowanie i nieoszczędzanie się w służbie innym. Za przewodnictwo duchowe, Mszę św. i niepowtarzalną drogę krzyżową, „wspaniałe owoce dobrych wysiłków” (Ks.Mądrości). Panom Kierowcom za bezpieczną, pewną jazdę. Mateuszowi Florkowi, Martynce i Wojtusiowi Wierzbickim za zaangażowanie w wolontariat, za dobre chęci, uczynność, pomoc.
 
Zgodnie z zapowiedzią pragniemy też podziękować kolejnym osobom, współtworzącym wspaniały klimat i więzi wspólnotowe. Tym razem o wytypowanie najwierniejszych weteranów pielgrzymkowych poprosiliśmy p. Halinkę, jako organizatora.
Są nimi Państwo: Kazimiera Bochenek, Krystyna Brynecka, Stanisława i Adam Chochorowscy, Kazimiera Czyżowska, Maria Długosz, Teresa i Stanisław Dudzicowie, Barbara Kroczek, Maria Król, Zofia Król, Łucja Kyrcz, Stefania Lompart, Maria Lorek, Zofia Macałka, Antoni Majerski, Zofia i Józef Rejowscy, Rozalia Sejud, Stachoń, Maria i Adam Sułkowscy, Janina Tomska, Elżbieta Zajączek. Jeśli kogoś pominęliśmy, uwzględnimy następnym razem.
 
By trwały ślad pozostał po pielgrzymce i inspirował do coraz lepszego życia, może warto by zapamiętać i powtarzać sobie często słowa św. Bernarda:
            „ Nie ma nic niemożliwego dla tego, kto wierzy.
            Nie ma nic trudnego dla tego, kto kocha.”
Zofia Gierczyk
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech