Portal - Stary Sącz
polski Środa - 15 lipca 2020 Henryka, Igi, Włodzimierza     
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
O KOBIETACH I DLA KOBIET
Strona ostatnia
Strona tytułowa
REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE
Marzec - kalendarium
Nieszpory w Starym Sączu
Siostry Klaryski - podziękowanie
KU WYŻYNOM - Sprawiedliwość
WIELKOPOSTNA ODNOWA DUCHA
CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO
Ksiądz Roman Stafin - Moja Msza Święta
Pożegnaliśmy arcybiskupa Józefa Życińskiego
Spotkanie po latach w Białym Klasztorze
Walne zebranie Towarzystwa Miłośników Starego Sącza
V STAROSĄDECKIE DNI KSIĘDZA JÓZEFA TISCHNERA
Realizacja inicjatyw Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnospr >Gniazdo<
Wspomnienie opłatkowego spotkania parafialnego oddziału Caritas
Okiem 40-latka - Wspólnota
Chiński Nowy Rok - uliczne szaleństwo
Kalendarium - marzec
Historia Parafii pw.św.Elżbiety w Starym Saczu od XIII wieku do 1786 r. (13)
Czuwanie przed beatyfikacją sługi Bożego Jana Pawła II
Dzwonnica Papieska
Kronika parafialna

.
O  KOBIETACH  I  DLA  KOBIET
 
Stosunkowo rzadko się pisze, choć „temat” zawsze aktualny i interesujący. Inspiracją do podjęcia go w tym numerze gazetki stały się konferencje dla kobiet, poprzedzające uroczystość Matki Bożej Gromnicznej, w kościele parafialnym p.w. św.Elżbiety. Zanim sięgniemy do ich rozważań warto, przez moment, przyjrzeć się odrębności i inności świata kobiecego w porównaniu z męskim, (odwołując się również do czasów biblijnych). Pozwoli to na bliższe określenie tożsamości kobiety, jej specyficznego powołania, roli w rodzinie, społeczeństwie i Kościele, jej niepowtarzalności w życiu.
    Jaki jest więc nasz „autoportret prawdziwy”? Jakie jesteśmy, my, kobiety współczesne, w porównaniu z biblijnymi?.
Pełne paradoksów, dalekie od ideału, a jednak- jak w piosence - „potrzebne na co dzień, jak woda i ogień”, i mama, i żona, babcia i siostra, dziewczyna, koleżanka, przyjaciółka czy sąsiadka; wszystkie podobne w swej kobiecości:
    - Uczuciowe, wrażliwe, o konstrukcji słabej i potężnej zarazem; niezawodne w sytuacjach dramatycznych, choć wewnętrznie kruche i lękliwe. Jest w nas obawa, co myślą inni i ciągła potrzeba akceptacji. Jest zdolność do miłości ofiarnej i poświęcającej się. Mamy coś, co można nazwać instynktem kobiecym, to nam daje siłę przetrwania; nawet gdy wszystko zawodzi - znajdziemy wyjście i rozwiązanie. Wiemy, ile jesteśmy warte, ale bardzo nam miło usłyszeć to z czyichś ust. Pragniemy, by ktoś zobaczył w nas „to coś”, czego nie mają inne. Czasem myślimy, że za duże są oczekiwania w stosunku do nas; bo nasze życie składa się z rzeczy ważnych, ale też z tysięcy najróżniejszych epizodów i zamienia się w nieustanne: powinnam - to i to, i to… I w końcu nie daję rady, „wysiadam”. Nie brak nam wad i słabości, zranione potrafimy ranić do bólu. Ciągle musimy się uczyć kochać kogoś takim, jaki jest i akceptować go ze wszystkim. To tylko część naszych cech.
A kobiety biblijne? Były takie same, bo kobiecość została nam dana i zadana „ z góry”. Na kartach Biblii pojawiła się wspaniała galeria kobiet, które pod maską uległości potrafiły się wybić, pełnić role przywódcze, wpływać na decyzje mężczyzn i ich rządy. Takimi były na przykład: Miriam, siostra Aarona i Mojżesza, przewodniczka i wizjonerka posiadająca dar widzenia sercem , a także intuicyjnego wyczucia Bożych tajemnic i znaków .Albo kobieta - sędzia, Debora, prorokini i przywódca wojsk, odważna, mądra i zdecydowana. Już wtedy kobiety potrafiły wykorzystywać swoje atrybuty niewieście, potężną i groźną broń, której, jak ognia, bali się mężczyźni. Mędrzec Syrach np. wyrażał swój lęk w słowach:
            „Każda rana, byle nie rana serca.
            Wszelka złość, byle nie złość kobiety!”
Kobiety w tamtych czasach i długo jeszcze potem, uzależnione były od dominacji mężczyzn we wszystkich dziedzinach życia; bibliści podają jednak, że mimo podrzędnej roli i zależności od mężczyzny, to wokół kobiety koncentrowało się życie rodzinne, społeczne, ekonomiczne i religijne kraju. Koncentruje się i dzisiaj.
Mimo upływu wieków i uzyskania pewnych praw, wciąż trwają starania Organizacji Narodów Zjednoczonych o podniesienie statusu społecznego kobiet, pełny i równy ich udział we wszystkich sferach życia, a także o zapobieganie zjawiskom przemocy, na które są narażane. Wielkim orędownikiem i obrońcą praw kobiet jest Kościół, a najpiękniejszy wyraz jego stanowiska wobec nich, dał papież Jan Paweł II , który uznając dar kobiecości za błogosławieństwo dla ludzkości, pisał:
„Dziękuję Bogu za tajemnicę kobiety i za każdą kobietę (…) za wielkie dzieła Boże, jakie w niej i przez nią dokonały się w historii ludzkości.
.

.
W świetle Maryi Kościół widzi w kobiecie odblaski piękna, które odzwierciedla najwznioślejsze uczucia, do jakich zdolne jest serce ludzkie’ całkowitą ofiarę miłości, moc, która potrafi znieść największe cierpienia, bezgraniczną wierność, niestrudzoną aktywność, umiejętność łączenia wnikliwej intuicji ze słowem pociechy i zachęty.
(…) Jakże potrzeba tej kobiecej wrażliwości na sprawy Boże i ludzkie, ażeby nasze rodziny i całą społeczność wypełniało serdeczne ciepło, życzliwość, pokój i radość! Jakże potrzeba tego <geniuszu kobiecego>, aby dzisiejszy świat docenił wartość ludzkiego życia, odpowiedzialności, wierności; aby zachował szacunek dla ludzkiej godności!. Takie miejsce bowiem wyznaczył Bóg kobiecie w swoim odwiecznym zamyśle.
    By nie zanikła wrażliwość na człowieka, na to, co istotowo ludzkie, nasze czasy oczekują na objawienie się owego < geniuszu kobiety>, który zabezpieczy wrażliwość na człowieka w każdej sytuacji: dlatego, że „największa jest miłość”. ( 1Kor. 13, 13).
 
       DLACZEGO BOJĘ SIĘ KOCHAĆ?
     „NIE BÓJ SIĘ!  TYLKO WIERZ!” (arch. Gabriel do Maryi)
 
Taką klamrą myślową spięte zostały rozważania w kościele św. Elżbiety podczas triduum poprzedzającego uroczystość Matki Bożej Gromnicznej. Przewodnią ich ideą stały się słowa Jana Pawła II :
    „Chrześcijaństwo jest religią miłości. Kościół ją głosi również w osobie kobiety wierząc, że jej rolą jest czynienie świata bardziej ludzkim i Bożym. Rzeczywista promocja kobiety i geniuszu kobiecego powinna stanowić ważny element nowej ewangelizacji. Wzorować się trzeba w tym względzie na najwspanialszej kobiecie w historii ludzkości, jaką jest Maryja”.
    Wierny temu przesłaniu ks. prałat Marek Tabor, proboszcz parafii św. Elżbiety, przygotował i przeprowadził spotkania konferencyjne dla kobiet nawiązując we wstępie do niezwykłej osobowości Matki Bożej. Głębokiej analizie psychologicznej poddał kwestię kobiecości, rolę, zadania i potrzeby kobiety na każdym odcinku jej życia i działalności. Szeroka gama zagadnień, bogactwo przykładów zaczerpniętych z literatury i teologii, liczne wskazówki i wnioski stanowią tak cenną wartość, że podzielenie się, choćby cząstką tego, co udało się zapamiętać, wydaje się absolutnie konieczne. Spośród wielu poruszonych tematów na czoło wysuwa się ten, zaskakujący bogactwem przemyśleń:
 
O  ISTOCIE  KOBIECOŚCI
I  ZNACZENIU  MIŁOŚCI  W  ŻYCIU
 
Do rozważań tych dwu kwestii chcemy właśnie wrócić- przywołując (w przybliżeniu) fragmenty wypowiedzi konferencyjnych; rad, pouczeń i sugestii Księdza Proboszcza - kaznodziei:
- Kobiecość to ogromne bogactwo bycia kobietą, zaszczyt, ale też ciągłe wyzwania, wskutek przypisania jej wielu ról i zadań. Najważniejsze z nich to: dawanie i niesienie życia, odpowiedzialne macierzyństwo i rodzicielstwo, atmosfera domu, scalanie rodziny, emanowanie dobrymi uczuciami, opiekuńczość i troskliwość. Niebagatelne znaczenie ma również jej współudział w wychowaniu dzieci. W wychowaniu, którego filarami winny być równorzędnie: bezwarunkowa miłość i właściwe przewodnictwo, (nie kumplowanie się, lecz przewodzenie; nie bezstresowość, tylko mądra miłość, która widzi wady i zalety, i jest wymagająca).Kobiety wiedzą, że aby być szczęśliwą, trzeba tworzyć szczęście cudze, również swoich dzieci, pielęgnować uczucia i wciąż inwestować w miłość. Nie zrażać się niepowodzeniami na tej drodze, bo tak już bywa, że przeważnie dług wdzięczności spłacamy dopiero swoim następcom.
    Kobiety chcą się podobać, chcą być kochane, doceniane i wspierane, i zasługują na to. A jednak tak często bywają ranione, źle traktowane, doznają tylu „pęknięć”, zawodów i rozczarowań. Kiedy cierpienia duchowe niszczą ciało i umysł - stają na rozdrożu wyborów. I co wtedy? Zamknąć się - znaczyłoby nie żyć. Klęską kończy się obrażanie się na życie. Przegrywa ten, kto czyni swoją egzystencję „szkatułą zamkniętego serca”, zasklepia się w sobie, odgradza. Czy kariera, praca, sukces to już wszystko? Czy rany, które sobie zadajemy, muszą być dramatem i tragedią? Rzeczywistość odbiega od marzeń,. Rozgrywając każdego dnia „wymiar powołania” kobiety warto nauczyć się sztuki wspaniałomyślnego wybaczania i zrozumienia. W najtrudniejszych momentach mieć świadomość, że to, co w nas najważniejsze, znajduje się poza nami - wyżej- w Bogu oraz we wszystkim, co nas otacza. I że trzeba mieć zaufanie do Boga, naprawdę ufać, że nawet gdy mam kłopoty w danej chwili, to one się skończą; prosić tylko o siły wewnętrzne, by dawać sobie radę, i o światło duchowe, z którym wszystko łatwiej znieść i pokonać. Umieć zawierzyć tej największej Miłości, która zawsze jest darem i pewnością.
    Pojęcie miłości nie mieści się w żadnej definicji, ani w żadnych granicach,  ona zawsze kojarzy się z sercem, zawsze jest wyborem i ofiarą, wiąże się z rezygnacją, ale kończy wzbogaceniem. To najpotężniejsza siła Boża w życiu człowieka. Nie można jej zdobyć raz na zawsze, trzeba zabiegać o nią i pielęgnować każdego dnia. Głód miłości prawdziwej jest tak ogromny, że nawet wielka może nie spełniać oczekiwań.
    „Wystarczy maleńka dawka nadziei, by spowodować powstanie miłości” (Stendhal). Wystarczy odrobina ciepła, nawet letniość i iskierka uczucia, by wybuchło ono płomieniem. „Wszystko zło na świecie wynika i bierze się z braku miłości. Droga miłości, jako jedyna, może przemienić świat. Tą drogą prowadzą właśnie kobiety” - pisze  papież  Benedykt  XVI.
    Jest miłość, której na imię Bóg - ostateczny sens wszystkiego, co na tym świecie istnieje. On sam nas umiłował i jest wynalazcą wszelkich innych miłości.
    Kończąc ostatnie konferencyjne wystąpienie ks. prałat Marek Tabor zwrócił się do uczestniczek spotkania  z następującym apelem:
    - Miłość jest źródłem wszystkiego, jest tym, co stanowi o doskonałości moralnej człowieka, o jego podobieństwie do Boga. Jest podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej- a przede wszystkim kobiety. Kto lepiej niż Wy, Panie, miałby o tym wiedzieć? Kościół bardzo dużo Wam zawdzięcza. Rozsiewacie dobro, ciepło i nadzieję. Jesteście niezwykłe, wartościowe i potrzebne. Bądźcie tego świadome, że nawet gdy wydaje się, że przegrywacie, gdy Wasze potrzeby emocjonalne nie są zaspokajane, zasługujecie na uznanie, szacunek i wsparcie. Krzyk kobiecego serca jest głośnym wołaniem o miłość i trzeba, żeby był słyszany podobnie, jak głos Boga. 
    Pan Bóg tak samo chce być kochany i chce być najważniejszy dla nas. Wciąż pyta: Dlaczego mnie nie wybierzesz? Wzywa: Stań przy mnie! Trwaj w mojej Miłości! Staraj się kochać mnie bardziej! Dałem Ci tyle wrażliwości i mocy ducha, odważ się odpowiedzieć miłością na Miłość. Czekam!
Kobiecość może być siłą chrześcijaństwa, każdego związku, społeczności i Kościoła.Za Wasze rozmodlenie, różne formy aktywności, zaangażowanie i dar serca - bardzo dziękuję. Proszę Was, pamiętajcie, że budując nawet drobiny miłości jesteście w Kościele bardzo, bardzo potrzebne; tym wszystkim, kim jesteście. A TEN, który sam jest MIŁOŚCIĄ, dostrzega wszystko i na pewno wynagrodzi.
Zanotowała Zofia Gierczyk
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech