Portal - Stary Sącz
polski Wtorek - 21 listopada 2017 Janusza, Marii, Reginy      "Życie tylko dla samego siebie jest korozją osobowości". Wiktor Hugo
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 2 (201) 2014 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
O patronie nieuleczalnie chorych i zakochanych
Wywiad z Patrycją Marczyk
Kalendarz imprez organizowanych przez PMDK w Starym Sączu
X Ogólnopolski Konkurs Poetycki >O Wawrzyn Sądecczyzny<
Okładka
Ogłoszenia i Kronika parafialna
Sprawozdanie z działalności POAK przy parafii p.w. św.Elżbiety w Starym Sączu
Sprawozdanie z pracy Parafialnego Oddziału Caritas
Anioły w kuchni... - starosądecki blog kulinarny
Ania Lipka
Karol Wojtyła, Jan Paweł II - notatki osobiste 1962-2003
I TY bądź św.Mikołajem
Radość, sport, zabawa... dla każdego ważna sprawa!
Koło Gospodyń Wiejskich w Popowicach
Przedszkolne kolędowanie
Jasełka Młodzieży z Parafii Miłosierdzia Bożego
Podsumowanie Roku Jana Joachima Czecha
IX Koncert Kolęd
KONCERT NOWOROCZNY
>JAN JOACHIM CZECH - ŻYCIE I DZIEŁO<
Powiatowy przegląd twórczości muzycznej Jana Joachima Czecha
Ks.Roman Stafin - Moja Msza Święta
2 lutego - Dzień Osób Konsekrowanych
Kalendarium - luty

.
O patronie nieuleczalnie chorych
i zakochanych
 
    Święty Walenty to chyba najbardziej popularny święty miesiąca lutego. Na walentynki, co roku z niecierpliwością czekają sympatycy tego święta i szczęśliwie zakochani. Ale Walenty to nie tylko opiekun bijących mocniej serc, ale także patron nieuleczalnie chorych.
    Święty Walenty był Rzymianinem i żył w III w. n.e. - z wykształcenia był lekarzem, a z powołania duchownym. Czas, w którym przyszło mu żyć, był szczególnie ciężkim okresem dla chrześcijan. Za panowania cesarza Klaudiusza II wielu z nich skazywano na śmierć za wiarę, a Walenty asystował im podczas egzekucji i duchowo wspierał do ostatnich chwil życia. Rzym uwikłany był też w krwawe wojny, trwające tak długo, że mężczyźni nie chcieli wstępować do wojska. Cesarz uznał, że powodem ich postępowania była niechęć do opuszczania swych żon i narzeczonych - rozkazał więc odwołać wszystkie planowane śluby i zaręczyny, dochodząc do wniosku, iż legioniści niemający rodzin są najlepszymi żołnierzami. Walenty, który już wtedy był biskupem, sprzeciwił się temu zakazowi organizując potajemne śluby. Prawdopodobnie był pierwszym kapłanem, który pobłogosławił związek małżeński między poganinem i chrześcijanką. Zarówno poglądy na temat małżeństwa jak i stanowcze sprzeciwienie się nakazowi wyrzeczenia się wiary sprawiły, że Walenty popadł w konflikt z władzami rzymskimi. Biskup nadal zaangażowany był w krzewienie prześladowanej religii, przez co został w końcu wtrącony do więzienia. Według legendy, zakochał się tam w niewidomej córce strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Należy tu wspomnieć, że wówczas nie było jeszcze celibatu duchownych. Ukochana pod wpływem jego miłości odzyskała wzrok. Kiedy cesarz Klaudiusz dowiedział się o tym, natychmiast nakazał go zgładzić. Podobno Walenty zdążył jeszcze wysłać z więzienia swojej ukochanej list podpisany: „od twojego Walentego”. I to zapewne ta legenda przyczyniła się do powstania kultu Walentego, jako opiekuna zakochanych. Świętego torturowano, a kiedy nie przyniosło to rezultatów, kazano go ściąć. Inne źródła mówią też o chłopcu, którego Walenty uzdrowił cudem z epilepsji, co przyczyniło się do ochrzczenia całej jego rodziny - a obok takich dowodów wiary cesarz nie mógł przejść obojętnie, dlatego skazał go na ścięcie. Egzekucję wykonano 14 lutego 269 roku, a w czasie jej trwania Walenty modlił się o nieuleczalnie chorych. Który wariant legendy o świętym jest prawdziwy, do dzisiaj nie jest pewne. W Polsce w średniowieczu Walentego traktowano raczej, jako świętego od chorób, niż patrona miłości i zakochanych. Katolicy z ufnością uciekali się do niego, prosząc o uzdrowienie z padaczki i ciężkich stanów nerwicy.
.

.
Ikonografia świętego Walentego - a więc sposób przedstawiania go na obrazach - jest ściśle związana z jego życiem. Najczęściej przedstawiany jest w stroju biskupa, z kielichem w ręce, gdy uzdrawia chłopca cierpiącego na epilepsję. Czasem przedstawiano go w stroju kapłańskim, ze słońcem w tle i z mieczem w ręce, jako symbolem jego męczeństwa. Ale są też wizerunki Walentego w towarzystwie ukochanej, której przywraca wzrok.
W naszym kościele, po prawej stronie nawy znajduje się piękne przedstawienie świętego Walentego, datowane na XVII wiek. Ołtarzem i obrazem od wieków opiekował się miejscowy cech kuśnierzy i garbarzy, którzy obrali sobie biskupa rzymskiego, jako swego patrona.
Malowidło jest niezwykle wysmakowane kolorystycznie; przeważają barwy ciepłe, brązy, ugry, kolor beżowy i przełamana biel. W centrum przedstawienia ukazany został święty Walenty, ciałem zwrócony do widza, ale twarzą skierowaną w bok. Zgodnie z ikonografią ubrany jest w strój liturgiczny - białą albę i jasnobrązowy ornat. Ornat ten jest bardzo dekoracyjny i bogato zdobiony, dostrzec można na nim barwny ornament roślinny oraz błyszczące kamienie szlachetne. Święty został przedstawiony, jako młody mężczyzna o ciemnych włosach i z ciemnym zarostem. Wokół jego głowy namalowano świetlisty nimb. Wzrok Walentego zwrócony jest w prawo, ku mistycznym obłokom, które się mu ukazały. Wśród świetlistych chmur dostrzec można słońce, które ma szczególną symbolikę w ikonografii chrześcijańskiej. Jest symbolem Chrystusa, jako światłości świata, a blask słońca to blask jedynej prawdy. Skąd przedstawienie słońca w obecności Walentego? Podobno tuż przed swoją egzekucją święty próbował jeszcze przekonać sędziego, że Jezus jest prawdziwym słońcem świata i nawrócić go na chrześcijaństwo. Dlatego też stało się ono jednym z jego atrybutów. Na omawianym obrazie pojawiające się w chmurach słońce może sygnalizować obecność Bożą. W obłokach dostrzec też można główki aniołów, zwrócone ku jasności. To najjaśniejszy i najbardziej zagadkowy fragment obrazu. Reszta kompozycji jest już bardziej przyziemna i stonowana. Po lewej stronie dostrzec można klasyczną marmurową kolumnę ustawioną na wysokim cokole. O kolumnę oparty jest prosty krucyfiks z przedstawieniem Ukrzyżowanego, a także księga, być może Pismo Święte. Można odnieść wrażenie, że święty jeszcze przed chwilą czytał lub modlił się. Po prawej stronie, w dolnym rogu dostrzec można siedzącego na posadzce chorego mężczyznę. Jego twarz wykrzywiona w bolesnym grymasie zwraca się ufnie w kierunku świętego Walentego. Ubrany jest ubogo, szata zsuwa mu się z ramienia. Widoczna jest szczególna więź między dwoma postaciami. Chory patrzy na Walentego, a święty, wskazując ręką na niego zwraca się ku mistycznym obłokom w prośbie o uzdrowienie. Cała duchowa relacja została przedstawiona na obrazie w linii ukośnej, biegnącej od góry, która symbolizuje strefę boską ku dołowi, a więc ku strefie ziemskiej, ludzkiej. W centrum tej diagonalnej linii ustawiony został Walenty, jako orędownik i pośrednik miedzy Bogiem, a człowiekiem. Takie zaakcentowanie świętego dodaje otuchy, że patron, do którego się modlimy wysłucha naszych próśb. W prawym górnym rogu, nad chorym ukazana została udrapowana dekoracyjnie, ciemnobrązowa kotara. Przedstawienie kotary to częsty zabieg w malarstwie XVII wieku, a więc w czasie, kiedy prawdopodobnie powstało to malowidło. Co ciekawe, namalowana na obrazie z jednej strony kolumna, a z drugiej strony kotara była typowym schematem w malarstwie reprezentacyjnym. W ten sposób przedstawiano cesarzy, królów, głowy państw. Jest to więc typ szczególnej rangi. Namalowanie w takiej konwencji świętego Walentego jest niezwykle ciekawe, być może anonimowy artysta podczas pracy wspomagał się i wzorował na jakimś królewskim przedstawieniu reprezentacyjnym. Tło obrazu zostało jednolicie pokryte czarną farbą. To dobry zabieg, dzięki temu scena ukazana na pierwszym planie jest doskonale widoczna i odcina się od ciemnego tła.
W podobnej tematyce jest małe malowidło znajdujące się niżej, w predelli tego samego ołtarza. Datowane jest również na XVII wiek i określane, jako „Cud świętego Walentego” albo „Święty Walenty uzdrawiający epileptyka”. W polu o kształcie bardzo wydłużonego prostokąta zaaranżowane zostało skromne wnętrze jakiegoś domu. Wskazują na to proste okna i zakończone owalnie wejście, w prześwicie którego dostrzec można część krajobrazu. Jednocześnie po lewej stronie, naprzeciwko wejścia znajduje się stół formą przypominający ołtarz, co z kolei sugerować by mogło, że jest to wnętrze kaplicy. Główna scena rozgrywa się mniej więcej po środku przedstawienia. Dostrzec można proste, drewniane łóżko, na którym siedzi postać w czerwonej szacie. To opiekun chorego; podpiera głowę epileptyka ubranego w białą szatę i okrytego kocem. Chory zwraca twarz w kierunku Walentego, stojącego w pobliżu. I tym razem święty przedstawiony został w szatach liturgicznych, w lewej ręce trzyma otwartą księgę, prawą podnosi w geście błogosławieństwa. Podobnie jak w omówionym wyżej głównym obrazie, i tu po lewej stronie, w rogu pojawiają się skłębione obłoki, znak boskiej obecności. Malowidło jest niezwykle oszczędne w formie i stylistyce. Ograniczona gama barwna wpływa na szczególny ascetyzm przedstawienia, a skumulowane w centrum czerwień i biel skupiają wzrok widza na głównej scenie.
    Oba omówione wyżej obrazy namalowane zostały w technice olejnej i stanowią przykład nowożytnego malarstwa sakralnego.
 
Izabela Skrzypiec
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech