Portal - Stary Sącz
polski Czwartek - 21 wrzesńia 2017 Darii, Mateusza, Wawrzyńca     "Wiatr nigdy nie sprzyja temu, kto nie wie, dokąd iść" - przysłowie włoskie
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 9 (208) 2014 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ogień i woda - boskie żywioły
Anioły w kuchni - starosądecki blog kulinarny
Sądeczanie pod Ołtarzem Papieskim
Ogłoszenia i Kronika Parafialna
Bieszczadzki wyjazd uczestników projektu „Czas na aktywność w Grodzie Kingi”
Rodzice pytają: Co jest pomocne w dobrym wychowaniu dzieci?
Z rodzicami o wychowaniu - w trosce o język ojczysty
„Jego oczami” - książka o ks.prof.Józefie Tischnerze
Wernisaż wystawy grafik i akwarel mistrza szachowego Mieczysława Guca
Dziewiąty Międzynarodowy Plener Malarski
Pielgrzymka Stowarzyszenia Świętej Kingi
Lipcowe świętowanie odpustowe w Starym Sączu
Rozmowa z Jackiem Lelkiem - burmistrzem Starego Sącza
Jubileusz 25-lecia profesji zakonnej s.Sylwii Chruślickiej
Ksiądz Roman Stafin - moja Msza święta
Kalendarium - wrzesień
Okładka

.
Ogień i woda - boskie żywioły
 
    Zarówno ogień jak i woda od niepamiętnych czasów towarzyszą człowiekowi i trudno wyobrazić sobie bez tych żywiołów ziemskie, codzienne życie. 
    Ogień zawsze był źródłem ciepła i światła - ogrzewał, umożliwiał przygotowanie posiłku, rozświetlał mrok. W kulturze chrześcijańskiej ogień był jednym z głównych symboli Boga - w Starym Testamencie towarzyszył kontaktom Narodu Wybranego ze Stwórcą (w gorejącym krzaku ukazał się Mojżeszowi, a pod postacią słupa ognistego prowadził Izraelitów po opuszczeniu Egiptu). Ludy starożytne - Grecy, czy Rzymianie - czciły bóstwa ognia jako niszczycielską, groźną siłę, której składano błagalne ofiary. Ale kult ognia zajmował też ważne miejsce w tradycji starosłowiańskiej. Czczono przede wszystkim „ogień niebieski” - czyli słońce i pioruny, jak i „ogień ziemski” - uważany za symbol tego pierwszego.
Ogień pochodzący z nieba, a więc ze strefy świętej, otaczany był wielkim szacunkiem i traktowany jak żywa istota. Ludzie wierzyli, że można go obrazić i rozgniewać, ale też zaskarbić sobie jego przychylność. Nie wolno było wkładać do ognia ostrych narzędzi (żeby nie pokaleczyć płomieni), ani go znieważyć np. przez plucie, albo zalewanie nieczystościami. Jako stały towarzysz człowieka, ogień raz zapalony w domu płonął bez przerwy. Dokładano wszelkich starań, by go nieustannie podsycać i zabezpieczać przed wygaśnięciem. Przy każdym rozpalaniu ognia znaczono znak krzyża, a pojawiający się płomień witano: Witaj gościu pożądany, Jezusieńku nasz kochany! Witam Pana mojego i światłość Jego! Ogień miał też wymiar magiczny - zapalony we właściwym czasie i we właściwy sposób chronił ludzi i ich dobytek przed złem, miał zapewnić szczęście i dostatek. Ogień rozniecało młode małżeństwo, przybywając po ślubie do domu, gospodarze wprowadzający się do nowej chałupy, czy pasterze w szałasie, kiedy wyszli w góry na wypas stada. Ogień płonący w domu należało przynajmniej raz do roku odnowić - wygaszając go zupełnie i zapalając od nowa (zamiast jak zwykle zasypywać wieczorem popiołem i rankiem rozdmuchać ten sam żar) - najlepszym do tego dniem była Wigilia. Nagłe wygaśnięcie ognia w domu było złą wróżbą - zwiastowało nieszczęścia i choroby. Kiedy więc zaistniała taka konieczność, ogień pożyczano sobie wzajemnie, choć niechętnie. Istniała możliwość, że wraz z ogniem może bowiem opuścić dom wszelka pomyślność.
Jeśli chodzi o obrzędy - na początku wiosny ogień płonął w ogniskach, jako wszelkie zło, personifikacja zimy i śmierci. Lato z kolei witały sobótkowe ogniska palone w Zielone Świątki i Św.Jana Chrzciciela - ogień ten miał zapewnić lepsze plony, a dym zapobiegać gradom. Jesienne ogniska, pełne zadumy nad przemijaniem, uczcić miały dobry rok i bogate zbiory.
Przez wieki rodzinne, domowe ognisko było centrum życia, symbolem jedności i spokoju. Blask ognia chronił przed złymi mocami. A przed jego niszczycielską siłą broniło orędownictwo św.Floriana i św.Agaty, zwanych często „ognistymi świętymi”.
    Woda od samego początku uważana była za symbol oczyszczenia, miała być prapoczątkiem istnienia, symbolem wieczności i życia. W tradycyjnej kulturze woda jest granicą pomiędzy światem żywych i umarłych, materią, która ułatwia przejście z jednej strefy do drugiej. Wreszcie w chrześcijaństwie w chrzcie świętym woda zmywa z człowieka grzech pierworodny, wprowadzając go do grona Dzieci Bożych.
Obok ognia, powietrza i ziemi, woda jest czwartym żywiołem, który stanowi podstawowy „składnik” świata i zapewnia na ziemi Boży porządek. Uważano, że każdy czyn, który narusza ten Boski ład wywołuje niezwykłą aktywność wody - powodzie albo obfite opady, czy też suszę. Wodę, zwłaszcza źródlaną i bieżącą, otaczano wielkim szacunkiem - podobnie jak ogień, traktowano ją jak żyjącą istotę. Rozmawiano z nią, witano ją i żegnano, dziękowano, przepraszano, proszono. Odebranie komuś dostępu do wody (np. zagrodzenie sąsiadowi drogi do potoku) uważano za szczególne przewinienie i wierzono, że po śmierci winowajca będzie cierpiał ogromne męki pragnienia.
Woda była cennym lekarstwem dla ludzi i dla zwierząt - jej zdrowotne właściwości wzmagało zaczerpnięcie jej w określonym miejscu i czasie, z równoczesnym wypowiadaniem magicznych formuł. Woda święcona z kolei posiadała ochronne właściwości przed złymi mocami. W Boże Narodzenie wszyscy domownicy obmywali twarze wodą, w której umieszczono monety z cennego kruszcu. Miało to zapewnić zdrowie, urodę i pomyślność.
Ważna była pierwsza kąpiel w życiu noworodka - przygotowywano ją z wody nabieranej z prądem potoku, nigdy pod prąd, a wylewano w miejsce, gdzie nikt nie chodzi, by nie zabrać dziecku szczęścia. Wodą należało także obmyć ciało zmarłego, a wylewano ją tam, gdzie ludzie, ani zwierzęta nie mogły w nią wejść, gdyż groziło to utratą zdrowia.
Ponieważ woda niosła ze sobą płodność, urodzaj i dostatek - kropiono, czy polewano nią młode zwierzęta, wozy wyruszające wiosną do pierwszych prac polowych, czy pannę młodą wiezioną do domu męża. Towarzyszyła człowiekowi przez całe jego życie - bo wodą kropiono na początek każdą kołyskę, jak i na koniec każdą trumnę.
Izabela Skrzypiec
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech