Portal - Stary Sącz
polski Wtorek - 21 listopada 2017 Janusza, Marii, Reginy      "Życie tylko dla samego siebie jest korozją osobowości". Wiktor Hugo
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 7-8 (206-207) 2014 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
MAŁOPOLSKI DZIEŃ SAMORZĄDOWCA
Ogłoszenia i Kronika Parafialna
Anioły w kuchni - starosądecki blog kulinarny
Peacepainting w Polsce - warsztaty malarskie dla młodych gimnazjalistów
II Olimpiada Młodych Lachów
Śmierć - moje spotkanie z Bogiem
Jak nauczyć dzieci pracowitości i oszczędności?
Patronalne święto Akcji Katolickiej
Wolontariusze Caritasu
Czas na aktywność w Grodzie Kingi
Dzień Dziecka i Sportu w starosądeckim LO
CZWARTE HARCERSKIE POSZUKIWANIE W STARYM SĄCZU
XXXI Wojewódzki Festiwal Zespołów Artystycznych im.Jana Joachima Czecha
Lagusheda - zespół z Gruzji
Dzień Dziecka na starosądeckich Stawach
IV edycja programu; „Przedszkolaki w hołdzie Janowi Pawłowi II”
Wyrazy uznania i wdzięczności dla s.Eleonory Salamon
W 15. rocznicę wizyty papieskiej w Starym Sączu - 14 czerwca 2014 r.
Zmarł ksiądz prałat Józef Grzegorzek
Ksiądz prałat Alfred Kurek Honorowym Obywatelem Starego Sącza
Letnie święta i uroczystości
Ksiądz Roman Stafin - moja Msza święta
Kalendarium - lipiec-sierpień
Okładka

.
MAŁOPOLSKI DZIEŃ SAMORZĄDOWCA
 
27 maja 1990 roku odbyły się w wolnej Polsce pierwsze wybory samorządowe.
Od 2000 roku dla ich upamiętnienia, obchodzone jest w tym dniu Małopolskie Święto Samorządu Terytorialnego.
    Zaproszenie do Starego Sącza na Małopolski Dzień Samorządowca wystosowali: Marek Sowa - marszałek Województwa Małopolskiego i Jacek Lelek - burmistrz Starego Sącza.
Obchody z udziałem parlamentarzystów Ziemi Sądeckiej, Marszałka Małopolski, Prezydentów Nowego Sącza, Starosty Powiatu Nowosądeckiego, burmistrzów i wójtów, radnych: wojewódzkich, powiatowych i gminnych zaplanowano na 27 maja 2014 r.
.

.
    O godz.14.00 rozpoczęła je uroczysta Msza św. sprawowana w kościele klasztornym Sióstr Klarysek, której przewodniczył ordynariusz tarnowski ks.bp.Andrzej Jeż w asyście celebrujących księży: prałatów Marka Tabora i Władysława Bielatowicza, misjonarza Jacka Pająka i dr Marcina Kokoszki - dyrektora Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania.
Święta Kinga - założycielka starosądeckiego klasztoru - gdzie od wieków spoczywają Jej doczesne szczątki, od 2007 roku jest patronką polskich samorządowców.
 
W homilii ks.bp.Andrzej Jeż powiedział m.in.:
    „W miejscu, gdzie w szczególny sposób ocieramy się o tajemnicę świętości, dane jest nam dzisiaj spotkać się, aby szukać duchowych inspiracji do budowania dobra i Bożego ładu w świecie. Zostajemy opromienieni w tym miejscu świętością życia Pani Sądeckiej, świętej Kingi i św.Jana Pawła II. 
   Pragnę serdecznie pozdrowić i powitać wszystkich przybyłych przedstawicieli samorządów Małopolski. Łączy nas ta sama troska o lepsze jutro naszych małych Ojczyzn, którym chcemy ofiarować naszą pracę, talenty, wysiłek podejmowanych inicjatyw i starań. Szukamy dzisiaj wspólnie, przybywając do grodu i sanktuarium Pani Sądeckiej, tej mądrości, która pomagała jej pięknie i owocnie żyć dla Boga i dla ludzi. Wszak św. Kinga została obrana Patronką Samorządów.
    Święci mają wiele cech, które wyróżniają ich na tle tzw. „zwyczajnych ludzi”. Jednak jeden rys w sposób szczególny wyróżnia ich spośród wszystkich, niezależnie od czasu i miejsca, w którym przyszło im żyć: święci zawsze idą pod prąd, zawsze robią coś, co trudno jest zrozumieć ich krewnym i bliskim. Zawsze są znakiem sprzeciwu, który innym może się wydawać nawet pewnego rodzaju szaleństwem. Z ludzkiej perspektywy trudno jest uchwycić tę różnicę, ale ci, którzy stają się świętymi, zupełnie nie dbają o to, jak zostaną ocenieni przez innych ludzi. Dla nich liczy się tylko i wyłącznie Boża perspektywa, w której ich życie zyskuje zupełnie nowy sens. Dopiero po jakimś czasie, gdy zapoczątkowane przez nich dzieła zaczynają żyć własnym życiem i wydawać owoce, ludzie postronni mogą się przekonać, że za pozornym szaleństwem kryje się zgoła inna rzeczywistość, którą można zobaczyć jedynie mając wzrok utkwiony w Bogu. Święci ukazują nam właściwą hierarchię wartości i hierarchię wytyczanych w życiu celów. Nie mówią, by rezygnować z dobrych celów doczesnych. Mówią natomiast, by nie utracić z pola widzenia najważniejszego kierunku i najważniejszego portu, do którego zmierzamy płynąc po wodach świata i historii. Mówią z mocą: „Troszczcie się o sprawy Pana na tym świecie, o to, jakby się Bogu przypodobać, a nie ludziom”.

            Drodzy Samorządowcy!
   Kościół od wielu pokoleń głosi swoją naukę społeczną. Nie jest ona jednak zbiorem gotowych rozwiązań czy jedynych i powszechnych recept na choroby współczesnego świata. Katolicka Nauka Społeczna to raczej wezwanie do badania znaków czasu i ich interpretowania w świetle Chrystusowej Ewangelii. Tę interpretację ma ułatwić zbiór podstawowych zasad. Pierwszą z nich jest poszanowanie godności osoby ludzkiej. Człowiek bowiem zawsze musi być podstawowym podmiotem i celem życia społecznego. Nigdy zaś nie może zostać sprowadzony do roli przedmiotu. Kolejna zasada to solidarność, ale rozumiana nie jako współczucie dla biedniejszego i słabszego, lecz konkretne, aktywne zaangażowanie w służbę dla innych ludzi. Jak bowiem napisał papież Jan Paweł II w encyklice społecznej Sollicitudo rei socialis: „Wszyscy bowiem jesteśmy odpowiedzialni za wszystkich.” Następna zasada określana jest mianem zasady pomocniczości, w duchu której wyższe instancje, takie jak państwo, samorządy, powinny wspierać instancje niższe: jak rodzina, przy jednoczesnym szacunku dla ich autonomiczności. Niezwykle istotną zasadą Katolickiej Nauki Społecznej jest troska o dobro wspólne. Sobór Watykański II określili tym terminem „sumę tych warunków życia społecznego, które pozwalają poszczególnym ludziom jak i grupom osiągnąć doskonałość.” Wszyscy jesteśmy powołani do służby dobru wspólnemu, do szukania tego co łączy i jednoczy, wbrew temu co dzieli.
    Bardzo potrzebna jest jedność w naszym społeczeństwie i w naszym narodzie. Paradoksem jest, że tak często używane w kontekście Europy i kraju słowo „zjednoczenie”, „wspólnota”, ma tak mierne przełożenie na praktykę życia. Nawet różniąc się między sobą światopoglądem, sposobem spostrzegania wielu spraw, można zachować godność szlachetnego człowieka i wzajemny szacunek wobec siebie. Ten szacunek wyraża się przede wszystkim wypowiadanym słowem, które ma moc podnosić i poniżać, leczyć i ranić. „Życie i śmierć są w mocy języka” - uczy Księga Przysłów (Prz 18,21). Przy jego pomocy człowiek może wielbić Boga i Ojca, nim także może przeklinać ludzi stworzonych na podobieństwo Boże (por. Jk 3,9). W biblijnej tradycji mądrościowej istnieje przekonanie, iż złe słowo ma moc wyrządzania potrójnej szkody: temu, kto je wypowiada, temu, kto je słyszy i temu, o kim zostaje wypowiedziane. Raz wypowiedziane słowo zaczyna żyć swoim życiem. Nie można go już powstrzymać. Raniąc - rani na zawsze. Okłamując - wprowadza niepokój i zamęt. Niszcząc dobre imię drugiego człowieka, pozostawia trwałą rysę na obliczu jego człowieczeństwa.
   Wobec różnych zauważalnych negatywnych zjawisk trzeba nam nieustannie powtarzać, że bez oparcia o Dekalog, Ewangelię i prawo naturalne nie da się stworzyć uczciwego społeczeństwa myślącego kategoriami dobra wspólnego i szanującego nawzajem swoich członków. Nie da się zahamować przestępczości, jeśli od dziecka nie będziemy uczyli ludzi bojaźni Bożej i szacunku dla przykazań Bożych. Jedynie bowiem szacunek dla Bożych przykazań stanowi naprawdę skuteczna podstawę szacunku dla prawa ustanowionego przez ludzi. Politycy i samorządowcy są zobowiązani do dawania autentycznego świadectwa życia i przywiązania do uniwersalnych wartości. To na nich bowiem skupiony jest wzrok i uwaga tak wielu osób.
  Bardzo poruszająco brzmią słowa świadectwa zapisanego w testamencie katolickiego polityka z Pakistanu, Sahbaza Bhattiego, zamordowanego z powodu wiary w 2011 r. Napisał w nim: „Były mi proponowane wysokie urzędy w rządzie i proszono mnie, bym zaprzestał mojej walki, ale ja zawsze odmawiałem, aż do narażenia mojego życia. Nie szukam popularności, nie pragnę stanowiska władzy. Pragnę tylko miejsca u stóp Jezusa. Pragnę, aby moje życie, mój charakter, moje działania mówiły za mnie i by ukazywały, że naśladuję Jezusa Chrystusa. To pragnienie jest we mnie tak silne, że poczułbym się zaszczycony, gdyby Jezus, za ten trud i za tę moją walkę na rzecz pomocy potrzebującym, ubogim, prześladowanym chrześcijanom w moim kraju, zechciał przyjąć ofiarę mojego życia. Pragnę żyć dla Chrystusa i dla niego umrzeć”.
   Wiara w Jezusa Chrystusa i w moc Jego Ewangelii powinna być najgłębszą motywacją podejmowanych przez nas działań. Harmonijna synteza wiary i rozumu pozwala nam umiejętnie, nie przez rewolucje, „które zjadają własne dzieci”, lecz przez twórczą pracę zmieniać na lepsze nasz świat. Współczesny pisarz Wiesław Myśliwski w swojej najnowszej książce zatytułowanej „Ostatnie rozdanie” snuje następującą refleksję: „…jak naprawiać świat i nie wierzyć? A trzeba ciągle go naprawiać. Może nigdy nie będzie tak naprawiony, żeby ludziom chciało się na nim żyć. Ale wierzyć trzeba. Bez wiary, kto by chciał go naprawiać?”. Bez wiary rzeczywiście trudno jest znaleźć w sobie wolę naprawy świata. A przecież każdy z nas pragnie żyć w tzw. „lepszym świecie”!
  Papież Pius XI nazwał działalność polityczną aktem miłości. Polityka jest bowiem w swojej istocie służbą dla drugiego człowieka, dla społeczności lokalnej czy ogólnonarodowej. Polityka to droga poświęcenia własnej pracy, własnych talentów i umiejętności, aby nieść dobro bliźniemu, aby wspólnie tworzyć lepszy świat. Chiara Lubich, założycielka ruchu Focolari oraz inicjatorka Ruchu Jedności we Włoszech pisała: „Zadaniem miłości politycznej jest tworzyć i zachowywać warunki, które pozwolą rozkwitać wszystkim innym rodzajom miłości: miłości między młodymi, którzy pragną się pobrać i potrzebują mieszkania i pracy; miłości tego, kto chce studiować i potrzebuje szkół i książek; miłości tego, kto poświęca się własnej firmie i potrzebuje dróg, kolei, stabilnych reguł. Polityka jest więc miłością tych wielu miłości, które łączy w jednym planie bogactwo osób i grup, pozwalając każdemu realizować w sposób wolny własne powołanie, ale sprawia też, by one współpracowały między sobą, a sprawia to przez to, że styka potrzeby z zasobami, żądania z odpowiedziami, budząc we wszystkich wzajemne zaufanie.” Polityka jest miłością wielu miłości. To jest najszlachetniejszy ideał i wzór służby publicznej. Nie brutalna walka przeciwnych środowisk, nie podziały i kłótnie, nie realizowanie własnych aspiracji czy troska o interesy pojedynczych koterii, ale właśnie miłość i pragnienie wspólnego dobra dla nas, jako ludzi.
   Ze względu na trwający rok poświęcony bł. Karolinie w setną rocznicę Jej męczeńskiej śmierci, a także w kontekście zbliżających się Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, myślimy również z miłością i troską o ludziach młodych. Stawiamy pytanie o ich miejsce w życiu społecznym. Z jednej strony każda działalność polityczna nakierunkowana jest na przyszłość. Jest więc w jakimś sensie działalnością służącą przyszłym pokoleniom. Ale ludzie młodzi nie mogą być jedynie widzami oczekującymi na przyjście ich czasu. Już dzisiaj powinni się zaangażować w służbę dobru wspólnemu, poprzez rozwój wszystkich talentów, poprzez nieustanne doskonalenie samych siebie, tak by stawać się coraz pełniejszym darem dla drugiego człowieka i całego społeczeństwa. Musimy uczynić wszystko, aby ludzkie błędy i wypaczenia nie zniechęcały młodych do angażowania się w budowanie lepszego i bardziej sprawiedliwego świata, aby ich nie pozbawiały nadziei i entuzjazmu do służby drugiemu człowiekowi. Dlatego też, jeżeli młodzi chcą żyć w lepszej Polsce, w bardziej sprawiedliwym kraju, to już dzisiaj muszą się dla niego poświęcać. Nie można biernie oczekiwać przyszłości, lecz twórczo włączać się w jej formowanie i kształtowanie. Bardzo potrzeba naszego wspólnego działania, aby przekonać do tego ludzi młodych.

            Drodzy Samorządowcy!
    Przybywając dzisiaj do Pani Sądeckiej, Patronki Samorządowców, modlimy się wspólnie o ducha odwagi i wierności prawdzie. Prosimy o światło mądrości, by móc podejmować zawsze słuszne decyzje i działania. Prosimy także o ducha autentycznej służby i poświęcenia, z którego wypływa zdolność budowania dobra wspólnego.
  Pragniemy złożyć nasze dziękczynienie Bogu, a jednocześnie podziękować wszystkim ludziom zaangażowanym w rozwój lokalnych wspólnot poprzez pracę w samorządzie. Dziękujemy za codzienny trud, za przyjęcie odpowiedzialności, za poświęcenie dla dobra nas wszystkich. Niech Dobry Bóg prowadzi Was dalej na tych odpowiedzialnych ścieżkach pracy samorządowej. Niech miłosierny Bóg otwiera wasze serca na potrzeby drugiego człowieka i nieustannie pozwala przeżywać służbę publiczną, jako ofiarny akt miłości. Amen.
   Cytowane słowa Księdza Biskupa niech służą parlamentarzystom i samorządowcom, jako źródło motywacji do pracy na rzecz państwa i swych wyborców!
.

   Dalsza część obchodów odbyła się w sali „Sokoła”, do której udali się uczestnicy Eucharystii.
Po powitaniu gości przez burmistrza Jacka Lelka przyszedł czas szczególnego wyróżnienia dla byłego burmistrza Starego Sącza, obecnego posła na Sejm RP Mariana Cyconia. Po raz pierwszy bowiem wręczony został (ustanowiony w styczniu tego roku) „Krzyż Małopolski” - honorowe odznaczenie za zasługi dla Województwa Małopolskiego. Odznaka stylistycznie nawiązuje do krzyża na Giewoncie. Na awersie ma herb Małopolski, a na rewersie napis: „Na Was zawsze można liczyć”
   Następnym punktem programu był zaplanowany panel dyskusyjny pod tytułem: „Samorząd terytorialny na tle 25 lat przemian w Polsce. Doświadczenia i wyzwania”.
Moderatorem był radny Województwa Małopolskiego Leszek Zegzda, a udział w nim wzięli: mec.Kazimierz Barczyk - przewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, prof.dr hab.Mirosław Steca z Uniwersytetu Jagiellońskiego, senator RP Janusz Sepioł przewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej Senatu RP, Andrzej Trzęsiniara dyrektor Departamentu Współpracy Samorządu Terytorialnego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji i Jan Golba burmistrz Muszyny.
   Starosądecki Małopolski Dzień Samorządowca był niezwykłą okazją do poznania naszej współczesnej historii. Barwną, żywą lekcją, pełną doświadczeń osób, które uczestniczyły w tworzeniu podstaw „samorządności”. Ciekawym przeżyciem dla wszystkich uczestników spotkania, czego dowodem był fakt, iż wszyscy słuchacze - na czele z Jego Ekscelencją, zafascynowani prowadzoną dyskusją, uczestniczyli w tym nienużącym spotkaniu do końca, nie czując upływu ponad dwóch godzin czasu.
   Myślę, że taka dyskusja zainteresowałaby szersze grono osób, gdyby udało się ją po raz kolejny zorganizować. Byłaby to wspaniała lekcja przed kolejnymi wyborami samorządowymi, które nas czekają.
Jolanta Czech
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech