Portal - Stary Sącz
polski Sobota - 23 wrzesńia 2017 Bogusława, Liwiusza, Tekli     "Geniusz to nadprzyrodzona cnota pokory w dziedzinie myśli" - Simone Weil
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 5-6 (204-205) 2014 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Rodzice pytają: Jak w rodzinie uaktualnić przysłowie: „Bez Boga ani do proga”
Okładka
Ogłoszenia i Kronika Parafialna
X Memoriał Piłki Siatkowej im.Jana Gryźlaka
Bezdomne psy w Starym Sączu mają schronisko
Turniej Bocci rozegrano w Barcicach
Spotkanie z Bractwem Rycerskim Kasztelanii Sądeckiej
MARIA MATKA CHRYSTUSA
Polskie majówki
ALE TO JUŻ BYŁO...
Kolejna placówka w Rodzinie Szkół Tischnerowskich
VIII Starosądeckie Dni ks.prof.Józefa Tischnera
Kapłańskie jubileusze obchodzili księża: Mieczysław Szabla i Tomasz Stachel
Wielki Jubileusz księdza prałata Alfreda Kurka
Tydzień Papieski w gminnym przedszkolu z oddziałami integracyjnymi
Ten, który nie bał się być świętym
W hołdzie Świętemu Patronowi
Wielka uroczystość i wielkie tłumy (korespondencja z Londynu)
Wiekopomne wydarzenie w dziejach Polski i współczesnego chrześcijaństwa
Pielgrzymka na uroczystość kanonizacji dwóch papieży - Jana Pawła II i Jana XXIII
Ksiądz Roman Stafin - moja Msza święta
Kalendarium

.
Rodzice pytają:
Jak w rodzinie uaktualnić przysłowie:
„Bez Boga ani do proga”
 
    Co liczy się w dzisiejszym świecie? Czego najbardziej szuka człowiek? Jakie podejmować działania, aby osiągnąć szczęście? To tylko niektóre pytania, pojawiające się w naszym codziennym życiu. Rodzice często pytają: jak dzisiaj przekazywać w rodzinie fundamentalne prawdy o życiu, szczęściu, jak mówić dzieciom i młodzieży o Bogu, który jest Miłością? Niewątpliwie wychowanie ku wartościom dokonuje się nie tylko przez słowa, pouczenia, morały. Najskuteczniejszą metodą wychowania jest rodzinny klimat, wspólne działanie, sposób wzajemnego odnoszenia się do siebie, a także powracanie do rodzinnych tradycji, która niesie ze sobą prawdziwe wartości. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo z tym wychowaniem ku wartościom konkuruje antywychowanie, które odrzuca wszelkie wartości, proponując to, co lekkie i nie wymagające trudu. Nasuwa się pytanie: jak pomóc dzieciom w odkrywaniu znaków obecności Boga w codziennym życiu, jak umocnić w nich przekonanie, że Bóg jest najważniejszy i zawsze powinien być na pierwszym miejscu?
 
Z życia wzięte…
 
    W ciepłe marcowe sobotnie popołudnie Marysia razem z mamą odwiedziła babcię, która mieszkała na wsi. Podczas robienia wiosennych porządków w jej szafie, Marysia natrafiła na trochę już zżółkniętą, mocno wykrochmaloną serwetę, na której były równiutko wyhaftowane słowa: „Bez Boga ani do proga” - Mamusiu - zawołała Marysia - popatrz, jaka dziwna serwetka...
Co znaczą te słowa? Mama wzięła serwetę i przez chwilę zamyśliła się, a później usiadła razem z Marysią na kanapie i zaczęła opowiadać: Ta serwetka jest bardzo stara, należy ona do Twojej prababci, jej chrzestna matka własnoręcznie ją wyszyła i ofiarowała jej w ślubnym prezencie. Do pokoju weszła babcia i spoglądając jakby gdzieś w dal powiedziała: Tak, ta serweta przez wiele lat wisiała nad drzwiami w naszym domu i każdy, kto wchodził mógł te słowa przeczytać.
- Ale co tak naprawdę znaczą te słowa? - zniecierpliwiła się Marysia - Są takie trochę dziwne i dla mnie niezrozumiałe: „bez Boga ani do proga?”
- Widzisz - powiedziała mama - te słowa mówią, że w tej rodzinie Bóg jest najważniejszy i wszystko, co się w niej dzieje jest odnoszone do Boga. On zajmuje w niej pierwsze miejsce.
- Mamusiu, będziemy mogły te serwetę zawiesić w naszym domu? Przecież u nas też Pan Bóg jest najważniejszy.
- Marysiu, serweta w tym wszystkim jest tylko znakiem, a o wiele ważniejsze jest to, że razem się modlimy, chodzimy do kościoła, razem z Panem Bogiem przeżywamy nasze rodzinne radości i smutki, a kiedy wychodzisz do szkoły lub wracasz, zawsze mówisz: „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.
Bywa czasami tak, że ludzie boją się zaprosić Pana Boga do swojej rodziny, bo pozornie mogą coś stracić, narazić się na ośmieszenie, na opinię, że jest się zacofanym, że to nie na te czasy. Ale ten, kto naprawdę kocha Pana Boga nie będzie się przejmował takimi opiniami.
- Mamo, a czy te znaki na naszych drzwiach K+M+B to także znaki, zapraszające Pana Boga do naszej rodziny? - Oczywiście i jeszcze w tych znakach prosimy o Boże błogosławieństwo na cały rok dla naszego domu - odpowiedziała mama.
- To wspaniałe, co mi opowiedziałaś. Kiedy wrócimy do domu, poszukam jeszcze innych znaków, które potwierdzają, że w naszej rodzinie jest zawsze miejsce dla Pana Boga... - odpowiedziała Marysia z radością zabierając się do zakończenia porządków w szafie babci.
 
„Perełka” bł.Edmunda Bojanowskiego
 
   Nie jest dziś łatwo mówić dzieciom o Bogu, wprowadzać ich w przeświadczenie, że tak naprawdę to od nas nic nie zależy… Współczesny człowiek jest bowiem przekonany, że wszystko potrafi, że to on decyduje, a Pan Bóg jeśli istnieje… to tylko jako jakiś nadzwyczajny dodatek, jakby polisa ubezpieczeniowa...
Wszyscy jednak mamy świadomość, że w rzeczywistości nic od nas nie zależy, jak czytamy w Psalmie 127: „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie”.
   Bł.Edmund Bojanowski wszystko odnosił do Pana Boga. Wszystkie doświadczenia życiowe były dla niego doświadczeniem Bożej Opatrzności, Bożej Miłości, objawieniem Jego woli, spotkaniem się z Nim. Często powtarzał: „tak Bóg chciał”.
    W jednym z listów pisał do sióstr: „Niech to święte życie serca waszego świeci w całym domowym życiu waszym, niech wypełnianie obowiązków, jaki Bóg wam zleca, nauka, miłosierne uczynki, cierpliwość, miłość ku dziatkom i miłość ku cierpiącym bliźnim staną się jakby ciągła modlitwą”. Bł. Edmund był przeniknięty głębokim przekonaniem o egzystencjalnej zależności człowieka od Boga. Teksty zapisane przez niego w Dzienniku potwierdzają, że wola Boża uszczęśliwia i  udoskonala człowieka, dlatego należy rozpoznawać wolę Stwórcy w zwyczajnych okolicznościach życia. W swoim dzienniku pisze: „O jakże cudowne są sprawy Opatrzności! Wtenczas, kiedy nie wiedzieliśmy skąd dalej na wydatki budowy opłacić, kiedyśmy tylko tyle spokojnymi byli, o ile nasza ufność w Panu Bogu pokrzepiała nas w wytrwałości, zsyła nam Bóg najmiłosierniejszy pomoc wystarczającą do uskutecznienia tak trudnego w naszym niedostatku przedsięwzięcia”. (Dz. 19.04 1853)
    W pozostawionej przez bł. Edmunda korespondencji można odnaleźć niesamowitą wiarę w Bożą Opatrzność; zwłaszcza w trudnych i niezrozumiałych sytuacjach: „Jadąc do Śląska troszczyłem się o fundusze na budowę. Tymczasem tutaj Pan Bóg jakby dla pokazania nam, że mamy mieć ufność w jego Świętej Opatrzności zdarzył, że przyszła matka księżnej wsi z córką kandydatką i złożyła ofiarę” ( list do ks. J. Ciszki z 26.07 1867). Bł.Edmund uczy, że człowiek tę Bożą opiekę winien dostrzegać nie tylko wydarzeniach radosnych, ale i trudnych.
    Przeżywając wciąż najważniejszą tajemnice naszej wiary - Zmartwychwstanie Chrystusa - spotkajmy się w rodzinie i podejmijmy refleksję nad miejscem Pana Boga w naszym życiu, a także spróbujmy rozpoznać znaki Bożej Miłości i Opatrzności, których doświadczamy w codzienności.
Jeśli ta odpowiedź, pobudzi Cię do refleksji lub wzbudzi nowe pytania,
to możesz podzielić się nimi z siostrami służebniczkami:
siostrybdnp@gmail.com 
s.M.Sylwia Chruślicka
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech