Portal - Stary Sącz
polski Poniedziałek - 10 sierpnia 2020 Bianki, Borysa, Wawrzyńca     "Natura Ludzka nie jest maszyną, lecz drzewem, które rośnie i rozwija się zgodnie z dążeniem sił wewnętrznych, które czynią ją żywą istotą" - John Stuart Mill
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Starosądecka pielgrzymka na uroczystość beatyfikacji Jana Pawła II
Okładka
Jak pisać książki? Warsztaty literackie z Grażyną Bąkiewicz
Ogłoszenia i Kronika Parafialna
Kochane Dzieci
Kalendarium - czerwiec
Muzeum Regionalne im.Seweryna Udzieli w Starym Sączu
Czerwiec
Filia placówki opiekuńczo-wychowawczej powstala na os.Słonecznym
Liceum Ogólnokształcące im.Marii Skłodowskiej-Curie - Szkoła z tradycjami
Stowarzyszenie >Gniazdo< podejmuje kolejne inicjatywy
>Aby wasza praca była posługą<
Ks.Roman Stafin - MOJA MSZA ŚWIĘTA - Przygotowanie darów
Cnota męstwa
Sanktuarium Matki Bożej Kozielskiej w Londynie
125 rocznica urodzin Ady Sari
GAUDE MATER POLONIA PROLE FECUNDA NOBILI...
Czerwiec - KALENDARIUM
Okiem 40-latka

.
STAROSĄDECKA PIELGRZYMKA
NA UROCZYSTOŚĆ BEATYFIKACJI JANA PAWŁA II
 
    Na wyjazd, zorganizowany z inicjatywy burmistrza Mariana Cyconia i ks.prałata Marka Tabora, proboszcza parafii św.Elżbiety, zdecydowało się około 30 osób ze Starego Sącza. Pozostali pielgrzymi reprezentowali: Barcice, Chełmiec, Gołkowice, Jazowsko, Łącko i Moszczenicę. Organizatorem grupy pielgrzymkowej był Jacek Lelek.
    W czwartek 28 kwietnia przed godziną 15 uczestnicy pielgrzymki zebrali się pod Ołtarzem Papieskim, gdzie wśród żegnających - oprócz rodzin, obecni byli: ks.prałat Alfred Kurek, ks.dr Roman Stafin - kapelan Sióstr Klarysek i rektor kościoła klasztornego, burmistrz Marian Cycoń i przewodniczący Rady Miasta Kazimierz Gizicki. Ks.Kapelan poprowadził krótką modlitwę, na zakończenie której powiedział: „Jedźcie z pokojem Chrystusa i z tym pokojem wracajcie. Przywieźcie z Watykanu cząstkę otrzymanych łask”.
    Celem pielgrzymki był udział w uroczystości beatyfikacji Jana Pawła II w Watykanie, a jej program, przygotowany przez „Gromadę”, przewidywał również zwiedzanie Wenecji, Rzymu, Asyżu oraz odwiedzenie wzgórza Kahlenberg w Wiedniu.
    Autokar wyruszył w trasę z przewodnikiem Mieczysławem Witowskim, który od pierwszych chwil podróży z wielkim zaangażowaniem przedstawiał poszczególne etapy pielgrzymowania, historię zwiedzanych miejsc i otaczał troską uczestników. Na całej przebytej trasie, liczącej ponad cztery tysiące kilometrów, nikt się nie zgubił, mimo niezliczonych rzesz spotykanych ludzi, dzięki konkretnym wskazówkom przekazywanym przez naszego przewodnika i… biało-czerwonej chorągiewce, którą wytrwale nosił nad sobą.
Pielgrzymi szlak do Wiecznego Miasta przemierzał z nami niestrudzenie ks.prałat Marek Tabor, który przez codzienne sprawowanie Eucharystii i prowadzenie modlitw, podczas przemierzania setek kilometrów dróg, zapewniał pielgrzymom duchowy wzrost i wewnętrzne przeżycia, jak również wspierał wszystkich uczestników swą troską.
Uczestniczyły w naszym pielgrzymim trudzie, wspierając nas w modlitwie, siostry karmelitanki z Gołkowic: Anna Augustyn, Ewa Piasecka i Małgorzata Tokarczyk, które mogliśmy poznać na zebraniu organizacyjnym. Jednak największą niespodzianką, dla większości uczestników tej historycznej pielgrzymki, był udział w niej matki ksieni starosądeckiego konwentu sióstr klarysek s.M.Teresy Izworskiej. Jej udział sprawił, że bardziej czuliśmy orędownictwo za naszą wyprawę wszystkich Sióstr, które zostawszy w klasztorze szturmowały modlitwą niebo, za pośrednictwem naszych świętych patronów: Kingi, Klary, Franciszka i Jana Pawła II.
Matkę Ksieni poprosiłam o wypowiedź dla naszych Czytelników. Oto ona:
„Przyczynek do wspomnień z pielgrzymki na uroczystość beatyfikacji Ojca Świętego Jana Pawła II.
    Boża Opatrzność ma swoje drogi. Działa często poprzez dobrych ludzi. Miałam okazję tego doświadczyć, gdy ksiądz proboszcz Marek Tabor i pan Jacek Lelek zaprosili mnie do udziału w pielgrzymce na uroczystość beatyfikacji umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II. Pozwolenie i błogosławieństwo księdza biskupa ordynariusza Wiktora Skworca otrzymałam w Wielki Piątek. Wszystko działo się w szybkim tempie, gdyż wyjazd ze Starego Sącza miał nastąpić już 28 kwietnia.
    Nie planowałam podróży do Wiecznego Miasta, ani nawet o tym nie marzyłam, przygotowując się wraz z Siostrami do przeżywania beatyfikacji na miejscu, przez korzystanie z transmisji telewizyjnych. Propozycja pielgrzymki i to jeszcze za darmo, była dla mnie ogromną, wprost oszałamiającą niespodzianką. Obawiałam się tylko, czy starczy sił fizycznych. Gdzieś głęboko wewnętrznie czułam, że skoro Ojciec Święty mnie wzywa, to również dopomoże. Siostry podtrzymywały mnie na duchu, zachęcając do skorzystania z tej łaski. Tak więc wybrałam się w drogę z pielgrzymką starosądecką.
    W wigilię beatyfikacji otrzymałam wiadomość o kolejnej niespodziance. Burmistrz Starego Sącza ofiarował mi swój bilet wstępu na plac Świętego Piotra, który trzeba było odebrać z rąk przewodniczącego Sejmiku Województwa Małopolskiego pana Kazimierza Barczyka, który zatrzymał się w Domu Polskim Jana Pawła II. Nazajutrz wcześnie rano, po szczęśliwym dotarciu blisko Watykanu, państwo Natalia i Jacek Lelkowie zamówili taksówkę. Po odebraniu biletu, powrócili do naszej grupy, a ja w autokarze z VIP-ami jechałam na miejsce celebry. To może pobrzmiewać jak bajka, ale Pan Bóg czuwał nad wszystkim. Byłam za delegacjami z różnych krajów, blisko pielgrzymów z Wadowic. Przed sobą miałam ołtarz papieski, zaś z prawej strony telebim. Ważne też było miejsce siedzące. Mogłam spokojnie się modlić i chłonąć cudowną atmosferę tego jedynego w życiu dnia, w którym błogosławiony Jan Paweł II był tak blisko. Tego nie da się opisać. Trzeba po prostu przeżyć i to wspólnie z Ojcem Świętym Benedyktem XVI i z całym Kościołem.
Takie szczęście można porównać jedynie z dniem Pierwszej Komunii Świętej, Dniem Ślubów Zakonnych oraz wizytą Ojca Świętego Jana Pawła II w Starym Sączu i kanonizacją Świętej Matki Kingi. Jestem szczęśliwa, że mogłam się zrewanżować Ojcu Świętemu. Myślę, że patrzył i błogosławił z Niebieskiego Okna”.
    Matka Teresa świetnie sobie radziła, przemierzając z nami codzienną sporą dawkę kilometrów, wspomagając nas modlitwą i promiennym uśmiechem. Cieszyła się, że dany jej jest pobyt w tak wspaniałych miejscach.
Po całonocnej podróży przez Słowację i Austrię w piątek rano dotarliśmy do malowniczej miejscowości Sottomarina, skąd statkiem udaliśmy się do Wenecji. Pogoda nam sprzyjała i po ponad godzinnym rejsie znaleźliśmy się na placu Świętego Marka.
Zwiedzanie miasta poprzedziła Msza św. koncelebrowana przez kilku polskich księży, pod przewodnictwem ks.Marka Tabora, w grotach Bazyliki Świętego Marka. Spacerując weneckimi uliczkami, spotykaliśmy znajomych z Polski. Obejrzeliśmy również Pałac Dożów, Most Westchnień, Most Rialto, powróciwszy w okolice Placu odpoczęliśmy przy przystani gondoli i po kilku godzinach pobytu w tym pięknym mieście powróciliśmy statkiem do Sottomariny, miejscowości wypoczynkowej, która powstała w połowie XVIII wieku, kiedy to w celu obrony basenu laguny przed niszczącym działaniem fal morskich, wybudowano ochronny wał z olbrzymich odłamów kamienia z Istrii.
Po tym, pełnym wrażeń czasie, udaliśmy się w dalszą drogę w kierunku Rzymu, na nocleg zatrzymując się w hotelu Unaway w Montepulciano.
Od Rzymu dzieliło nas około 200 km i po wczesnym śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą podróż, podczas której z okien autokaru podziwialiśmy piękne widoki.
Spowity chmurami Rzym przywitał nas kolorowymi plakatami ze zdjęciami Jana Pawła II, punktami informacyjnymi, w których rozdawano ulotki i plany miasta oraz wodę mineralną. Czuło się serdeczną atmosferę i życzliwość dla coraz większej liczby pielgrzymów z całego świata, przybywających na uroczystość beatyfikacji Jana Pawła II. Miłe uśmiechy wolontariuszy, poklepywania przechodniów i słowa: „polacco, polacco, grazia” dawały poczucie bezpieczeństwa i radości z faktu, że mogliśmy tu przyjechać. Specyficzny nastrój stwarzały dźwięki klaksonów kolumn pojazdów, wiozących przybywających dostojników. Od ul.Grzegorza VII doszliśmy do placu Świętego Piotra, skąd udaliśmy się na Via del Penitenzieri 12 w pobliżu Watykanu, aby w przepięknym barokowym kościele Ducha Świętego uczestniczyć we Mszy św. sprawowanej przez ks.Marka.
Nie obyło się bez spotkań znajomych rodaków, wśród których znamienitą postacią był arcybiskup Juliusz Janusz, do niedawna nuncjusz apostolski w Budapeszcie, a obecnie mianowany przez Benedykta XVI nuncjuszem w Słowenii. Pani Lidia Pietrzyk, mieszkająca w Starym Sączu, siostra J.E.Arcybiskupa, pielgrzymowała z nami. Nadchodzącemu Gościowi zaśpiewaliśmy „Wszystkiego dobrego”, wzbudzając zainteresowanie. Z Matką Ksieni miałyśmy też przygodę przed trzema kamerami telewizyjnymi. Śpiewający „Barkę” Brazylijczycy chwycili nas i innych przechodniów za ręce i śpiew popłynął, co najmniej w trzech językach, co kamerzyści skrzętnie filmowali. Gdyby wiedzieli, że ta uśmiechnięta Siostra, to przełożona ze starosądeckiego domu świętej Kingi! Po zakończonym śpiewie s.Teresa powiedziała: „Ale zaszalałyśmy”.
Dalszą część dnia poświęciliśmy na zwiedzanie Rzymu. Spacerując jego urokliwymi uliczkami i placami, przez Via Conciliazione przeszliśmy pod Zamek Anioła, następnie na Piazza Navona z fontanną „Czterech Rzek”, która jak również fontanna „Di Trevi” oczarowała wszystkich. Panteon, który mieliśmy okazję zwiedzić wewnątrz, fragment starożytnego Rzymu - Forum Romanum, Forum Trajana, Coloseum - najsłynniejszy amfiteatr świata, Łuk Triumfalny Konstantyna, by dotrzeć na Kapitol - w dobie cesarstwa duchowe i polityczne centrum miasta. To były główne punkty, które wyznaczyły trasę naszej wędrówki przez Wieczne Miasto. Pełni wrażeń, zadowoleni, mimo siąpiącego deszczu udaliśmy się do Pomezzia, miejscowości oddalonej około pół godziny drogi od centrum Rzymu, gdzie w hotelu Idea czekały na nas dwa noclegi.
W niedzielę 1 maja wczesnym rankiem, około godz. 5.00 udaliśmy się na uroczystość beatyfikacji; naszym celem było znalezienie się w pobliżu placu Świętego Piotra, gdzie o godzinie 10.00 papież Benedykt XVI miał sprawować Mszę św.
Pielgrzymi byli wpuszczani na plac od bardzo wczesnych godzin rannych, bezpieczeństwa i porządku pilnowały niezliczone zastępy stosownych służb.
Nasza grupa, z parkingu przy stadionie olimpijskim, miejskim autobusem podwieziona została w pobliże Watykanu, ale stwierdziwszy, że na placu jest już bardzo tłoczno zajęliśmy miejsca na Piazza del Rissorgimento (plac Odrodzenia) na około metrowym wzniesieniu nad poziomem ulicy, pod kwitnącymi drzewami akacjowymi i okazałymi palmami. Błękitne, bezchmurne rzymskie niebo nad nami, na wprost olbrzymi telebim, a wokół coraz większa ilość ludzi z różnych stron świata, niektórzy (jak się później okazało z Nigerii) w barwnych strojach z dużymi „medalionami” z podobizną Jana Pawła II wydrukowanymi na piersiach. Flagi i transparenty słowackie, polskie, włoskie, hiszpańskie. Do przyjaciół wysłałam sms-y: „Jest tu cały świat”. I tak to odczuwałam. Był tam cały świat, ci, którzy umiłowali „naszego Papieża” i dane im było móc przyjechać na to wielkie Jego święto - przyjęcie w poczet błogosławionych.
Czas do rozpoczęcia liturgii upłynął niespodziewanie szybko na modlitwie i zadumie, i ani się nie obejrzeliśmy jak na telebimie, po scenach z życia Jana Pawła II, pojawił się przekaz na żywo z leżącego tuż, tuż obok nas placu Świętego Piotra.
Uzbrojeni w słuchawki do telefonów komórkowych mogliśmy słuchać bezpośredniej transmisji z Mszy beatyfikacyjnej, przygotowanej w języku polskim przez Radio Watykańskie, przy współpracy z Polskim Radiem.
Słysząc słowa przemówienia, jakie wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, kard.Agostino Vallini skierował do Benedykta XVI, prosząc go w wyniesienie na ołtarze sługi Bożego Jana Pawła II, odczułam głębokie wzruszenie i radość z faktu, że mogę uczestniczyć w tym podniosłym, historycznym wydarzeniu.
Przemówienie to zawierało zarówno prośbę, jak i krótki życiorys przyszłego błogosławionego.
„Wikariusz generalny Waszej Świątobliwości dla diecezji rzymskiej pokornie prosi Waszą Świątobliwość, abyś Czcigodnego Sługę Jana Pawła II papieża zechciał łaskawie wpisać do grona błogosławionych”.
Odczytywany życiorys Karola Wojtyły przerywały oklaski, a w oczach pielgrzymów pojawiły się łzy szczęścia i wzruszenia.
„Wychowany w najlepszej tradycji patriotycznej i religijnej, nauczył się od ojca - człowieka głęboko wierzącego - pobożności i miłości bliźniego, którą ożywiał żarliwą modlitwą i praktyką życia sakramentalnego. Charakterystyczne rysy jego duchowości, którym pozostał wierny do końca życia, to szczere nabożeństwo do Ducha Świętego i miłość do Matki Bożej. Szczególnie głęboki i żywy był jego związek z Maryją, który przeżywał z czułością syna pozostającego w objęciach matki, ale też z męstwem rycerza zawsze gotowego do wypełnienia rozkazu swojej Pani: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Syn wam powie”.
Całkowite zawierzenie Maryi, które jako biskup wyraził w zawołaniu „Totus Tuus”, ukazało również tajemnicę Jego postrzegania świata oczami Matki Bożej. Bogata osobowość młodego Karola dojrzewała w przeplataniu się jego zdolności intelektualnych, moralnych i duchowych z wydarzeniami jego czasów, jakie naznaczyły historię jego ojczyzny i Europy.(…)
16 października 1978 roku został wybrany biskupem Rzymu i papieżem, przyjmując imię Jana Pawła II. (oklaski) Jego pasterskie serce, całkowicie oddane sprawie Królestwa Bożego, rozszerzyło się na cały świat (…)
Porywający optymizm, oparty na zaufaniu w Opatrzność Bożą, pobudzał Jana Pawła II, który przeżył tragiczne doświadczenia dwóch dyktatur, doświadczył zamachu na swoje życie 13 maja 1981 roku a w ostatnich latach został dotknięty pogłębiającą się chorobą, aby stale spoglądać ku horyzontom nadziei, wzywając ludzi do burzenia murów podziałów, aby nie popadać w zniechęcenie, aby podrywać się do lotu ku odnowie duchowej, moralnej i materialnej.
Swoje długie i owocne życie doczesne zakończył w Pałacu Apostolskim w Watykanie w sobotę 2 kwietnia 2005 roku, w wigilię Niedzieli „In albis”, którą sam nazwał Niedzielą Bożego Miłosierdzia.
Jego uroczystości pogrzebowe odbyły się na tym właśnie placu Świętego Piotra 8 kwietnia 2005 roku. Ujmującym świadectwem dobra, jakie po sobie pozostawił, był udział wielu delegacji przybyłych z całego świata, miliony kobiet i mężczyzn, wierzących i niewierzących, którzy rozpoznali w nim widoczny znak miłości Boga do ludzkości”.
    Jak się później okazało, papież Benedykt XVI ogłosił swojego poprzednika na Stolicy Piotrowej - Jana Pawła II – błogosławionym, przy aplauzie około półtora miliona wiernych.
„Spełniając życzenie naszego brata, kardynała Agostino Vallini, naszego wikariusza dla diecezji rzymskiej, wielu innych naszych braci w biskupstwie oraz wielu wiernych, za radą Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu słudze Bożemu, Janowi Pawłowi II, papieżowi przysługiwał tytuł błogosławionego i aby można było obchodzić jego święto w miejscach i w sposób ustanowiony przez prawo, co roku 22 października. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” - brzmiała wypowiedziana przez Benedykta XVI formuła beatyfikacyjna.
Po jej wygłoszeniu wierni odpowiedzieli: „Amen”. Rozległy się rzęsiste brawa, a na frontonie Bazyliki Świętego Piotra odsłonięty został portret nowego Błogosławionego, wykonany na specjalnej tkaninie, sporządzony na podstawie jednej z fotografii wykonanych przez polskiego fotografa Grzegorza Gałązkę.
Rozpoczęła się Eucharystia, podczas której w wygłoszonej homilii papież Benedykt XVI powiedział: „Już sześć lat minęło od dnia, w którym zebraliśmy się na tym Placu, aby celebrować pogrzeb papieża Jana Pawła II. Ból utraty był głęboki, ale jeszcze większe było poczucie jakiejś ogromnej łaski, która otaczała Rzym i cały świat: łaski, która była owocem całego życia mojego ukochanego Poprzednika, a szczególnie jego świadectwa w cierpieniu. Już tamtego dnia czuliśmy unoszącą się woń świętości, a Lud Boży na różne sposoby okazywał swoją cześć dla Jana Pawła II. Dlatego chciałem, aby - przy koniecznym poszanowaniu prawa Kościoła - jego proces beatyfikacyjny przebiegał w sposób możliwie najszybszy. I oto nadszedł oczekiwany dzień; przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu: Jan Paweł II jest błogosławiony.
Pragnę skierować serdeczne pozdrowienia do was, którzy tak licznie przybyliście do Rzymu ze wszystkich stron świata dla tej szczególnej okazji: księży kardynałów, patriarchów kościołów wschodnich, braci w biskupstwie i kapłaństwie, oficjalnych delegacji, ambasadorów i władz, osób konsekrowanych i wiernych świeckich.
    W homilii wygłaszanej przez Benedykta XVI w języku włoskim, znalazł się również fragment po polsku. Ojciec Święty powiedział: „Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości, ten znakomity Syn narodu polskiego, pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię”.
A przed modlitwą Anioł Pański Papież zwrócił się do nas po polsku: „Wszystkich zawierzam wstawiennictwu waszego błogosławionego Rodaka, papieża Jana Pawła II. Niech wyprasza dla was i dla swej ziemskiej Ojczyzny dar pokoju, jedności i wszelkiej pomyślności”.
I z tym przesłaniem pozostaliśmy na swoim miejscu, do chwili otrzymania wiadomości, że służby porządkowe zaczęły wpuszczać chętnych do złożenia hołdu doczesnym szczątkom błogosławionego Jana Pawła II.
Stanęliśmy na placu Świętego Piotra wśród tysięcy pielgrzymów, w olbrzymiej kolejce, aby po około dwóch godzinach móc pomodlić się przy trumnie Błogosławionego, wystawionej w watykańskiej bazylice przed ołtarzem Konfesji.
Jak się później okazało, znaleźliśmy się w liczbie ponad 250 tysięcy osób, którym się to udało do czasu, gdy w poniedziałek, podczas prywatnej ceremonii trumna została złożona w kaplicy św.Sebastiana, w bazylice watykańskiej, mieszczącej się niedaleko wejścia, tuż przy słynnej Piecie Michała Anioła. W kaplicy, w której do czasu beatyfikacji Jana Pawła II spoczywał papież Innocenty XI.
    Ciekawi byliśmy, ile osób wzięło udział w uroczystościach. Najczęściej pojawiającą się liczbą było ponad półtora miliona. Podano również, że z Polski do Rzymu przyjechało około 1600 autokarów, ale były liczne grupy osób, które przybyły indywidualnie. Oszacowano, że z Polski przyjechało około 300 tysięcy osób.
    Z bazyliki, spacerem przez Rzym, idąc za transparentem Małopolska Stary Sącz, udaliśmy się do autokaru wzbudzając aplauz i sympatię. Po drodze spotykaliśmy inne grupy pielgrzymów, w tym barwną grupę w ludowych strojach z Chorwacji. Włoska stolica była świetnie przygotowana na przyjęcie takiej rzeszy ludzi, wolontariusze z wielu organizacji pozarządowych rozdawali wodę mineralną, owoce i życzliwe uśmiechy, potrzebującym służąc pomocą.
Odpoczynek w hotelu, po pełnym wrażeń, bogatym w przeżycia dniu, minął bardzo szybko i kolejnym wczesnym porankiem wyruszyliśmy do Asyżu, mając do pokonania około 200 km.
.

.
W mieście świętych Franciszka i Klary na początku zatrzymaliśmy się przy Bazylice Santa Maria degli Angeli (Bazylika Matki Bożej Anielskiej), która powstała po to, by ochronić jedno z najświętszych miejsc, związanych z działalnością św.Franciszka. Malutki kościółek Porcjunkulę Święty odbudował własnymi rękami w 1207 roku, usłyszawszy wcześniej w tym miejscu słowa Ewangelii, które natchnęły go do obrania nowej drogi życia. To tutaj założył swój zakon braci mniejszych, a w Niedzielę Palmową 1211 roku w tym miejscu obciął włosy Klarze i podarował jej białą suknię. Wydarzenie to stało się początkiem II zakonu franciszkańskiego - zakonu sióstr klarysek.
Po ośmiuset latach, które minęły od tego czasu, we wszystkich klasztorach kontemplacyjnych sióstr klarysek rozpoczął się Jubileuszowy Rok Świętej Klary, który zakończy się w jej liturgiczne wspomnienie 11 sierpnia 2012 roku.
Olbrzymi plakat na Bazylice informował o tym przybywających pielgrzymów.
To tutaj w 1216 roku Franciszkowi ukazał się Chrystus ze swoją Matką, obiecując mu odpust zupełny dla wszystkich, którzy nawiedzą kościółek w rocznicę jej konsekracji (2 sierpnia 1216). Nad wejściem do kościółka widnieje napis: Haec Est Porta Vitae Aeternae - „To jest brama życia wiecznego”.
W pobliżu Porcjunkuli 3 października 1226 r. Franciszek zmarł, w miejscu, które nazwano Transitus, co oznacza „Przejście”.
Po zwiedzeniu i modlitwie w tym świętym miejscu, udaliśmy się do położonej na wzgórzu części Asyżu, po drodze podziwiając jego malownicze usytuowanie.
Z parkingu ruchomymi schodami, a potem drogą pod Arco santa Chiara (Łukiem św.Klary) przeszliśmy na Piazza Santa Chiara (Plac św.Klary). Niestety trafiliśmy na początek sjesty, stąd my również mieliśmy czas wolny do godz.14.00 Zauroczyły nas uliczki i budowle tego średniowiecznego miasta i przepiękne widoki na Umbrię, roztaczające się z asyskiego wzgórza.
Bardzo szybko upłynął czas i zebraliśmy się, aby zwiedzić wnętrze Bazyliki św.Klary. Po prawej stronie bazyliki, u szczytu kaplicy św.Jerzego, wisi charakterystyczny krzyż, przeniesiony tutaj z kościoła św.Damiana przez klaryski, które w 1257 roku zmieniły swą siedzibę. To z niego, według tradycji w 1206 roku, miał do Franciszka przemówić Chrystus. Kościół ten był pierwszym miejscem pochówku św.Franciszka. Oczywiście zeszliśmy do krypty św.Klary, gdzie mieści się kaplica grobowa Świętej, której zmumifikowane ciało leży na katafalku.
Następnie spacerem poszliśmy przez oliwne gaje do kościoła św.Damiana, w którym do Franciszka z krzyża Chrystus skierował słowa: „Idź i odbuduj Mój Koścół”. Franciszek słowa te początkowo zrozumiał dosłownie i wyremontował kościółek San Damiano, który był również pierwszą siedzibą zgromadzenia sióstr klarysek. Jako pierwsza wraz ze swoją siostrą Katarzyną, znaną pod imieniem zakonnym Agnieszka, zamieszkała tam, prowadząc ubogie życie monastyczne, Klara. W miejscu przeniesionego do bazyliki krzyża, wisi dzisiaj jego wierna kopia.
Po Eucharystii, odprawionej przez naszych duszpasterzy w tym świętym miejscu, w której uczestniczyliśmy wraz z grupą pielgrzymów z Łodzi, podjechaliśmy autokarem pod Bazylikę św. Franciszka, najpierw zwiedzając jej kościół dolny. Ponad gotyckim portalem widnieje łaciński napis: „INDULGENTIA PLENARIA QUOTIDIANA PERPETUA (odpust zupełny codzienny i wieczysty) przypominający o łaskach, jakie można uzyskać w tej świątyni. Od wejścia urzeka jej piękno, a szczególnie malowidła naścienne, przebogate w barwy, niezwykle cenne freski różnych mistrzów
Od wejścia po lewej stronie, patrząc w kierunku ołtarza do nawy kościoła dolnego przylega kaplica św.Marcina ozdobiona freskami, które w dziewięciu scenach ukazują życie świętego, a obok niej znajduje się kaplica św.Stanisława Szczepanowskiego, biskupa krakowskiego i męczennika kanonizowanego w Bazylice św.Franciszka 8 września 1253 roku. Powstała w drugiej połowie XIV wieku i zdobią ją freski Puccio Campana oraz nieznanego naśladowcy Giotta, przedstawiające sceny z życia świętego oraz Ukrzyżowanie Jezusa i Koronację Maryi.
Najstarsze freski, jakie zachowały się w całej bazylice, znajdują się po prawej stronie od wejścia: Przygotowanie do Ukrzyżowania, Ukrzyżowanie, Zdjęcie z Krzyża, Opłakiwanie Jezusa, Zmartwychwstanie; a po lewej stronie: Św.Franciszek wyrzeka się dóbr doczesnych, Sen papieża Innocentego III, Kazanie do ptaków, Stygmaty św.Franciszka, Pogrzeb św.Franciszka.
Nie sposób wymienić nawet niektórych dzieł sztuki znajdujących się w bazylice. Najważniejszym jednak miejscem w kościele dolnym, do którego skierowaliśmy swe kroki, jest Kaplica Grobu św.Franciszka, w której modliliśmy się. Pochowano w niej Świętego 25 maja 1230 r. pod głównym ołtarzem świątyni. Kolumnę - grobowiec, umieszczony w centrum kaplicy, otacza ozdobna krata. W czterech niszach umieszczono groby pierwszych czterech braci zakonu św.Franciszka, czyli błogosławionych: Leona, Masseo, Anioła i Rufina.
Po obejrzeniu starszej części bazyliki, schodami przeszliśmy do kościoła górnego, którego fasadę zdobi podwójny portal, przypominający wyglądem wejście do kościoła dolnego. Na ścianie nad portalem znajduje się duża rozeta oraz, w szczycie fasady, okrągłe okno z witrażem.
Kościół górny jest budowlą znacznie wyższą od dolnego. Jest jednonawowy, ze sklepieniem żebrowym nawy, bez bocznych kaplic, utrzymany w stylu gotyckim.
Prezbiterium i transept (nawa poprzeczna, nawa krzyżowa, nawa prostopadła do osi kościoła, położona pomiędzy prezbiterium, a resztą jego budynku), z wyjątkiem części malowideł w północnym ramieniu, zdobią freski Cimabuego: sklepienia wyobrażają firmament z gwiazdami, w absydzie znajdują się malowidła o tematyce maryjnej, a na ścianach transeptu dwukrotnie scena Ukrzyżowania oraz sceny z Apokalipsy św.Jana i Dziejów Apostolskich. Freski zostały namalowane w latach 1280-1283.
Na ścianach nawy głównej freski zostały namalowane w trzech pasach. W górnej płaszczyźnie namalowano sceny z Nowego i Starego Testamentu. Na sklepieniu znajdują się sceny z Matką Bożą oraz czterej doktorowie kościoła: św.Grzegorz, św.Augustyn, św.Ambrożey i św.Hieronim. Poziom najniższy tworzy cykl 28 scen z życia św.Franciszka tzw. Legenda św.Franciszka.
Autorstwo fresków, czas i kolejność ich powstania nie zostały ustalone i stanowią pole do dyskusji dla znawców przedmiotu, a dla zwykłego zjadacza chleba są źródłem fascynacji pięknem, wzbudzającym podziw i uznanie dla ich twórców.
Żal było wyjeżdżać z Asyżu i wiele osób, które były tu po raz pierwszy, wyrażało pragnienie, aby do tej skarbnicy franciszkańskiej duchowości i niepowtarzalnego uroku miejsca powrócić kiedyś na dłużej i spokojnie wczuć się w jego atmosferę.
Tymczasem jednak program pielgrzymki zmuszał nas do udania się w dalszą drogę, na nocleg zaplanowany w Rimini, miejscowości wypoczynkowej nad Adriatykiem.
Dotarliśmy tam i po zakwaterowaniu i obiadokolacji niektórzy z uczestników udali się jeszcze na spacer brzegiem morza. Inni uczynili to świtem, witając nad
Adriatykiem wschód słońca. To był dzień długiej podróży do Wiednia, dokąd mieliśmy zdążyć przed godziną 18.00, aby w kolejnym dniu pielgrzymowania w kościele św.Józefa na Kahlenbergu uczestniczyć w dziękczynnej Eucharystii za beatyfikację Jana Pawła II i nasze pielgrzymowanie na tę uroczystość.
.

.
Zdążyliśmy. Kahlenberg powitał nas przejmującym zimnem, ale w zakrystii, będącej jednocześnie muzeum, czekał na nas gospodarz miejsca ks.infułat Jerzy Smolinski - przyjaciel (z czasów studiów uniwersyteckich) naszego nowego Błogosławionego. Ksiądz infułat opowiedział nam historię tego miejsca.
Kahlenberg jest jednym ze wzgórz, które od północy otaczają dawną stolicę monarchii Habsburgów
    W roku 1683 agresja turecka po raz kolejny zagroziła Europie. Wojska muzułmańskie dotarły aż pod Wiedeń, co stanowiło zagrożenie nie tylko dla miasta, ale również dla całej chrześcijańskiej Europy. Papież Innocenty XI, zwrócił się do polskiego króla Jana III Sobieskiego z prośbą o pomoc. Polski Sejm nie chciał jednak się zgodzić na udział polskich wojsk w tej wojnie. Dopiero objawienie maryjne, jakie miał spowiednik króla, o.Stanisław Papczyński, spowodowało zmianę decyzji posłów.
Zmierzając pod Wiedeń, Sobieski zatrzymywał się w maryjnych sanktuariach. Modlił się na Jasnej Górze i w Piekarach na Śląsku. Jako zawołanie bojowe dla swych rycerzy wybrał słowa: „Jezus, Maryja”.
W lipcu 1683 roku Turcy zbliżyli się do Wiednia, paląc kościół pw.św.Józefa i klasztor kamedułów na Kahlenbergu.
    Król Jan III Sobieski ze swoją armią spędził w tym miejscu noc z 11 na 12 września, a o czwartej rano 12 września uczestniczył we Mszy św., którą celebrował na ruinach kościoła i klasztoru - legat papieski Marco d'Aviano. Po Mszy św. odbyła się ostatnia narada wojenna, po której Sobieski wydał rozkaz decydującej bitwy. Armia pod dowództwem polskiego króla liczyła dwadzieścia siedem tysięcy żołnierzy, a siły tureckie około sto osiemdziesiąt tysięcy. Bitwa zakończona klęską wojsk tureckich, przy niewielkich stratach własnych, była jedną z najważniejszych bitew, które zadecydowały o losach Europy.
Jan III Sobieski zawiadomił o tym fakcie papieża Innocentego XI, posyłając mu chorągiew Kara Mustafy i wiadomość: Venimus, vidimus, Deus vicit - „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył”.
Innocenty XI w podzięce przekazał królowi Polski symboliczny miecz ceremonialny w drogocennej pochwie i kapelusz, które do dziś są przechowywane na Wawelu oraz nadał Sobieskiemu tytuł defensor fidei - obrońcy wiary.
Na pamiątkę zwycięstwa pod Wiedniem Innocenty XI, dziękując Bogu i Maryi, ustanowił dzień 12 września dla całego Kościoła świętem Jej Imienia.
Szczególnym wyrazem wdzięczności papieża, dla polskiego króla i wojska, była zmiana w papieskim herbie. Innocenty XI polecił wstawić polskiego białego orła w koronie, z charakterystycznie wzniesionymi ku górze skrzydłami, takiego, jaki widniał na sztandarach walczących z Turkami wojsk, w miejsce swego czarnego rodowego.
    Jak wiemy, powracający po wiktorii wiedeńskiej Jan III Sobieski, w grudniu 1683 r. spotkał się w Starym Sączu, z oczekującą tutaj powrotu męża, Marysieńką Sobieską. Król odwiedził klasztor klarysek, chcąc pokłonić się doczesnym szczątkom czczonej księżnej Kingi i podarował wówczas siostrom klaryskom zdobyty w walce turecki sztandar.
Mniszki, korzystając z pobytu króla u grobu swej założycielki, poprosiły o poparcie w Rzymie swych starań o jej beatyfikację. Jan III Sobieski podjął się misji i przekazał swą prośbę papieżowi Innocentemu XI.
Aktu beatyfikacji założycielki starosądeckiego konwentu sióstr klarysek dokonał w dniu 11 czerwca 1690 r. papież Aleksander VIII (w rok po śmierci Innocentego XII - 12.VIII.1689 r.). W roku 1715 papież Benedykt XIII przyznał bł.Kindze tytuł patronki Polski i Litwy, a jej święto (odpust) ustanowił na pierwszą niedzielę po 24 lipca.
    6 listopada 1693 roku na Kahlenberg powrócili kameduli. Odbudowa kościoła św.Józefa i klasztoru zakończyła się w roku 1734. W wyniku kasaty zakonów kontemplacyjnych w cesarstwie w roku 1782, kameduli 5 lipca tego roku opuścili Kahlenberg. Kościół i klasztor obrócono na cele świeckie. W roku 1783 ponownie konsekrowano świątynię i utworzono przy nim parafię. W czasie wojen napoleońskich w roku 1809 dotarły tu wojska francuskie, niszcząc kolejny raz zabudowę Kahlenbergu. Jan i Józefina Finsterle w roku 1849 odkupili od księcia Liechtensteinu, Jana, kościół z przyległymi budynkami, odbudowali je i 12 września 1852 roku odbyło się kolejne poświęcenie świątyni.
4 kwietnia 1906 roku dokonano aktu przekazania kościoła św.Józefa polskiemu Zgromadzeniu Zmartwychwstańców. W roku 1930 w zakrystii pokamedulskiej i usytuowanej przy niej kaplicy, poświęconej Innocentemu XI i Janowi III Sobieskiemu, urządzono niewielkie muzeum o tematyce Odsieczy Wiedeńskiej.
W 1959 roku papież Jan XXIII beatyfikował Innocentego XI.
13 września 1983 roku, w trzechsetną rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej, przebywał na Kahlenbergu papież Jan Paweł II.
16 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II na starosądeckich błoniach kanonizował bł.Kingę.
W niespełna 12 lat od tej historycznej chwili uczestniczyliśmy w Rzymie, wraz z Matką Ksieni starosądeckiego konwentu sióstr klarysek, w uroczystej beatyfikacji Papieża Polaka, którego doczesne szczątki spoczęły w kaplicy św.Sebastiana, w której do tego czasu pochowany był papież Innocenty XI, ten, który prosił polskiego króla o pomoc w walce z tureckim najeźdźcą, a którego król Jan III Sobieski prosił o beatyfikację księżnej Kingi. Jak dziwnie splatają się dzieje ludzi i wydarzenia? Nawet na przestrzeni wieków.
    W kościele św.Józefa na Kahlenbergu uczestniczyliśmy w Eucharystii, dziękując za beatyfikację Jana Pawła II i naszą pielgrzymkę oraz prosząc o szczęśliwy powrót do domów.
W środę 4 maja we wczesnych godzinach rannych dotarliśmy do Starego Sącza, wcześniej dziękując wszystkim za wszelkie dobro, jakie otrzymaliśmy w czasie pokonywania trudności na pielgrzymim szlaku, trudności dzielnie znoszonych, które są niczym, wobec bogactwa doznanych przeżyć duchowych.
Jolanta Czech
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech