Portal - Stary Sącz
polski Piątek - 17 stycznia 2020 Antoniego, Henryki, Mariana     "Gdy traktujemy nasze istnienie jako zadanie, jest ono zawsze do zniesienia" - Marie von Ebner-Eschenbach
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Czerwiec
Okładka
Jak pisać książki? Warsztaty literackie z Grażyną Bąkiewicz
Ogłoszenia i Kronika Parafialna
Kochane Dzieci
Kalendarium - czerwiec
Muzeum Regionalne im.Seweryna Udzieli w Starym Sączu
Filia placówki opiekuńczo-wychowawczej powstala na os.Słonecznym
Liceum Ogólnokształcące im.Marii Skłodowskiej-Curie - Szkoła z tradycjami
Stowarzyszenie >Gniazdo< podejmuje kolejne inicjatywy
>Aby wasza praca była posługą<
Ks.Roman Stafin - MOJA MSZA ŚWIĘTA - Przygotowanie darów
Cnota męstwa
Sanktuarium Matki Bożej Kozielskiej w Londynie
125 rocznica urodzin Ady Sari
GAUDE MATER POLONIA PROLE FECUNDA NOBILI...
Czerwiec - KALENDARIUM
Starosądecka pielgrzymka na uroczystość beatyfikacji Jana Pawła II
Okiem 40-latka

.
Czerwiec

    Nazwę czerwiec wzięto od owada czerwia (czyrwia), zwanego też zokiem. W miesiącu tym, do świętego Jana, zbierano larwy tego owada, z których wyrabiano barwnik do płócien koloru czerwonego. Dawna, staropolska nazwa czerwca to ugornik, od prażącego słońca, powodującego często suszę, a przez to i ugory. Czerwcem nazwany był również dawniej konik polny.
    Nie tylko dzieci (bo to przecież początek wakacji, koniec roku szkolnego), ale także dorośli z radością oczekują miesiąca, który przynosi wszystkim w darze upragnione lato. Słońce, rozgrzany piasek na plażach, srebrzyście połyskująca woda, kąpiele, żaglówki, kajaki, zapełnione pola namiotowe, szum morskich fal, wędrówki po górach z plecakami, zwiedzanie uroczych zakątków - to wszystko wkrótce stanie się rzeczywistością.
    Z tym dniem, od dawna, wiąże się wiele przysłów, ale także i obrzędów. Pod koniec czerwca następuje przecież letnie przesilenie Słońca. Zaczyna się pora zbiorów. Ostatnim świętem cyklu rolniczego do dziś pozostały obchody wigilii i dnia świętego Jana. Niektóre z tych obrzędów zachowały się do teraz. Inne poszły w zapomnienie, albo funkcjonują tylko lokalnie, w nielicznych regionach Polski. Warto więc przypomnieć sobie o nich.
    Wiele przysłów i zwyczajów związanych jest z przypadającą 24 czerwca uroczystością św.Jana Chrzciciela.    W świętojańską wigilię zbierano zioła (bylicę i łopian) i zatykano je za belki drewnianych domów, w poszycia dachów. Wierzono, że będą chroniły ludzi i zwierzęta przed chorobami. Wystarczy wybrać się na wycieczkę do skansenu, by zobaczyć zioła, związane w pęki. Ich różnorodność zdumiewa. A zapach, jaki się rozchodzi po starych domostwach, urzeknie niejednego.
    Wielu badaczy tradycyjnych zwyczajów (np. Oskar Kolberg w XIX wieku) opisuje, że od niepamiętnych czasów ludzie wierzyli w istnienie złośliwych duchów i czarownic, którym tylko zabiegi, praktykowane w świętojańską wigilię, były w stanie przeciwdziałać. Stare i młode kobiety z wioski zbierały się przed północą, w noc św. Jana - nad strumieniem, rzeką, albo na wzgórzu za wsią i tam rozpalały ognisko. Młodsze kobiety tańczyły. Starsze siedziały w ciszy. Co jakiś czas w płomienie ciskały przyniesione w fartuchach zioła (bylicę, dziewannę, rutę, szałwię i inne, które powszechnie wykorzystywane były w zaślubinowych wiankach panny młodej). Sądzono, że dym z takiego ogniska odpędza złe moce. Śpiewano przy tym pieśni o bylicy (związanej z rytuałami ślubnymi, symbolizującej siłę i skromność) i o rucie ( symbolu panieństwa). Taniec i śpiewy kończono po północy, zabierano do domów zioła, które nie zostały wykorzystane, gdzie utykano je po wszystkich kątach.
.

.
    Sobótki. Wiele źródeł z ubiegłych wieków opowiada o spotkaniach młodzieży w noc świętojańską poza siedliskami ludzi. Odbywały się one pod lasem, nad rzeką, jeziorem, między polami. Palono wtedy ogniska, przez które chłopcy skakali. Przy tych "sobótkach" spotykała się młodzież obojga płci, dziewczyny wróżyły sobie o zamążpójściu. Rzucano do wody wianki, uplecione z ziół (często dziewczęta stawiały w nich zapalony kaganek lub świecę) i uważnie śledząc, dokąd płyną, przepowiadano przyszłość. Bywało też, że na owe wianki czatowali chłopcy. Mieli oni w przyszłości poślubić właścicielki wyłowionych wianków wierząc, że w ten sposób zdobywają wybrankę na całe życie. Ten zwyczaj świętojańskiego wróżenia przetrwał najdłużej.
    W niektórych rejonach Polski przyozdabiano wiankami z modraków, maków i innych roślin kwitnących wówczas na łąkach - zwierzęta (głównie krowy) i ptactwo domowe (zwłaszcza gęsi i kaczki). Robiono to w wigilię św. Jana. Jakże piękny to zwyczaj.
    Dawniej można było kąpać się dopiero od św. Jana, gdyż wierzono, że woda staje się wówczas bezpieczna, ponieważ ochrzcił ją Jan. W dzień św. Jana, jak powiadano, wszystko stawało się niezwykłe. Starodawny zwyczaj nakazywał ludziom zawsze przestrzegać praw przyrody. A 25 czerwca wszystko wracało do normy.  Noc świętojańska często była tematem podań, legend, baśni.
    W ostatnim okresie urządza się różne świętojańskie festyny i okolicznościowe imprezy w plenerze. Różnie się one nazywają. Organizatorzy zapraszają na "noc Kupały", podczas której głównymi atrakcjami są: puszczanie wianków, zabawy przy ognisku, tańce, występy zespołów ludowych, pokazy sztucznych ogni.
Zebrał ks.Paweł Tyrawski
na podstawie relacji internetowej „Przysłowia ludowe”
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech