Portal - Stary Sącz
polski Niedziela - 24 wrzesńia 2017 Dory, Gerarda, Maryny     "Przeszłość i teraĄniejszość są dla nas środkami; celem jest tylko przyszłość" - Blaise Pascal
Strona główna / Z Grodu Kingi-nr 5-6 (228-229) 2016 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od 45 lat w Starym Sączu posługuje ksiądz prałat Alfred Kurek
Chwalcie łąki umajone…
Największy przymiot Stwórcy
Ogłoszenia i Kronika parafialna
Z Kołem Grodzkim PTTK na niebieskim szlaku
Bibliografia Małopolski
Wzruszenia i radość na jubileusz >Gniazda<
Vi Festiwal Przygody i Podróży >Bonawentura<
Wystawa >Ada Sari - życie, kariera i sława<
Tischner i media
W 85. rocznicę urodzin w Starym Sączu - X Dni Księdza Tischnera
Walne zebranie Towarzystwa Miłośników Starego Sącza
Wspomnienie o siostrze Cecylianie Gawrzyńskiej (1951-2015)
Posłannictwo Świętej Faustyny nie skończyło się. Ono trwa
NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO - ŚWIĘTEM CARITAS
KRZYŻOWA DROGA DO PRZEMIANY ŻYCIA
>SŁUŻYŁ I MIŁOWAŁ WIĘCEJ NIŻ INNI<
Rozmowa z burmistrzem Jackiem Lelkiem
Kalendarium
Okładka

.
„Boga chwalić, ludziom nadal służyć, trzymać się wiary,
którą wyniosłem z domu i seminaryjnego wychowania”
OD 45 LAT W STARYM SĄCZU POSŁUGUJE
KSIĄDZ PRAŁAT ALFRED KUREK
 
    Mamy specjalną okazję, aby ks. prałat Alfred Kurek emerytowany proboszcz parafii św. Elżbiety Węgierskiej, po raz kolejny zagościł na łamach naszego czasopisma, które przed bez mała dwudziestoma laty powołał (pierwszy numer „Z Grodu Kingi” ukazał się 15 czerwca 1997 r.)
    30 czerwca br. minie bowiem 45 lat, gdy młody ksiądz Alfred, po siedmiu latach posługi duszpasterskiej (cztery lata w parafii Matki Bożej Fatimskiej w Tarnowie i trzy lata w parafii św. Jana Chrzciciela w Łącku) przybył do Starego Sącza. Był rok 1971 i od tej pory przez piętnaście lat pracował w starosądeckiej parafii, jako wikariusz - katecheta młodzieży szkół średnich, przez kolejne dwadzieścia trzy lata piastował godność proboszcza parafii św. Elżbiety Węgierskiej.
13 sierpnia 2009 r. przeszedł na emeryturę, niestrudzenie udziela się nadal, gdyż jak niegdyś stwierdził: „Emerytura zwalnia od pracy zawodowej, kapłanem pozostaje się do końca”.
Przypomnijmy fragmenty Jego bogatej biografii, której ostatnie czterdzieści pięć lat nierozerwalnie związane są z historią Grodu Kingi.
Urodził się 12 lipca 1939 r. w Lubczy k/Tarnowa w wielodzietnej rodzinie, jako siódme z jedenaściorga rodzeństwa. W tym roku będzie ksiądz przeżywał 77 urodziny.
 Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Pilźnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Tarnowie, które ukończył, przyjmując święcenia kapłańskie w 1964 roku.
Wychowując młodzież zgodnie z dewizą: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, dając przykład swym kapłańskim życiem ks.Kurek doczekał się 58 powołań kapłańskich (diecezjalnych i zakonnych oraz siedem powołań do zakonnych zgromadzeń żeńskich. Jego wychowankiem jest ks. biskup Józef Słaby z Żeleźnikowej.
    Duszpasterska troska o parafian i parafię oraz obiekty sakralne - stanowiące historyczne dziedzictwo miasta, stanowiły zawsze naczelny cel Jego proboszczowania. Priorytetem była szczególna dbałość o zabytki, które ocalił, poddając niemal wszystkie konserwacji i renowacji, dzięki wielkiemu zaangażowaniu wiernych, ich wsparciu finansowemu, pomocy fizycznej i modlitewnej.
   Teraz przyszła pora na kolejne zadania, a między innymi dawanie świadectwa z codziennego życia kapłana emeryta, który pozostał w parafii, której proboszczował.
Aktywność, szczególny optymizm, życzliwość i życiowa mądrość Księdza Prałata zostały dostrzeżone!
Wikariusz ds.formacji stałej duchowieństwa diecezji tarnowskiej ks.dr Krzysztof Bułat poprosił starosądeckiego Księdza Seniora, o podzielenie się refleksjami na temat swego przeżywania kapłańskiej emerytury.
Spotkanie Księży Emerytów odbyło się w sobotę 12 września 2015 r. w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie w Auli seminaryjnej.
Ksiądz Alfred Kurek przedstawił na owym spotkaniu przygotowany wcześniej referat, który jest świadectwem przemyśleń i postawy godnej naśladowania, także w relacjach wspólnot świeckich.
    Myślę, że cytowana niżej wypowiedź pozwoli nam zrozumieć trudności, jakie mogą rodzić się między ludźmi w sytuacjach, w których nie ma zrozumienia dla Drugiego, Innego - brata, siostry w wierze, w kapłaństwie, w rodzinie, wśród znajomych dalszych i bliższych. Trudności mogą i powinny być pokonane dzięki właściwemu podejściu i komunikacji między członkami wspólnoty.
 
    „Sprawując (2015 r.) pięćdziesiąty drugi rok swego kapłaństwa, mam podzielić się własną refleksją na temat przeżywania emerytury kapłańskiej, wobec czcigodnych księży seniorów naszej diecezji.
Siódmy rok jestem na emeryturze i 45. rok przebywam w parafii św.Elżbiety w Starym Sączu.
Na temat życia i posługi prezbiterów jest wiele dokumentów papieskich, biskupich - choćby listy do kapłanów na każdy Wielki Czwartek. Natomiast o księżach seniorach - emerytach przekazów jest niewiele.
W ostatnim czasie w tygodniku „Gość Niedzielny” podjęto dyskusję na temat roli księdza emeryta w parafii: jedne wypowiedzi były pełne optymizmu - „ile emeryt może jeszcze dobrego zrobić w parafii, w której pracował” - inne pełne pesymizmu: „ksiądz emeryt się marnuje, jest niedoceniony” itd. Znam wypowiedzi niektórych księży emerytów naszej diecezji: „że w większości przypadków nowy proboszcz, który przybywa do parafii nie cieszy się z pozostania w niej byłego proboszcza, który osiągnął wiek emerytalny”.
Przytaczają - myślę, że prawdziwą wypowiedź księdza biskupa Jerzego Ablewicza, który przy mianowaniu proboszcza, gdy ten wzbraniał się przed przyjęciem parafii - powiedział: „przecież daję księdzu parafię bez emeryta”.
    A teraz przedstawię wypowiedź Ojca Świętego Franciszka na temat starości, słowa pełne optymizmu, które wypowiedział do członów Kolegium Kardynalskiego, z którymi spotkał się w Sali Klementyńskiej Pałacu Apostolskiego w piątek 16 marca 2013 r.
Myślę, że te słowa Ojca Świętego - skierowane są także do nas:
„Drodzy bracia - odwagi! Połowa z was jest w podeszłym wieku: starość jest - jak lubię określać - okresem mądrości życia. Starzy ludzie obdarzeni są mądrością, bo przeszli w życiu długą drogę, jak starzec Symeon, jak stara Anna. I właśnie ta mądrość pozwoliła im rozpoznać Jezusa! Obdarzajmy tą mądrością młodych: jak dobre wino, które z upływem lat staje się coraz lepsze, obdarzajmy młodych życiową mądrością. Przychodzą mi na myśl słowa niemieckiego poety Friedricha Hölderlina (1770-1843) o starości „Es ist ruhig, das Alter, und Fromm”. Jest to czas spokoju i modlitwy. I również dawania młodym tej mądrości”.
    Oczywiście powstaje pytanie - czy tę mądrość przekazujemy młodym, a jeśli tak - to w jaki sposób?
Myślę, że przede wszystkim przez przykład wzorowego kapłańskiego życia.
W przemówieniu do kardynałów papież Franciszek podnosi kwestię wieku, który jest „stolicą mądrości”.
    Gdy ks.bp Andrzej Jeż obejmował rządy w naszej diecezji napisał „List do Prezbiterów Kościoła Tarnowskiego”. Do wszystkich kapłanów: młodych i starych, chorych, do misjonarzy i zakonników. List do każdego z nas, Przytoczę wyjątek tego listu dotyczący Komunii - wspólnoty kapłańskiej:
    „Każdy z nas uświęca się nie tylko poprzez to, co sam indywidualnie czyni, ale również przez to, co czyni wspólnie z innymi. Z tego faktu winna wypływać nasza troska o duchowość kapłańskiej komunii.
A duchowość komunii - jak uczył Jan Paweł II - to przede wszystkim spojrzenie utkwione w tajemnicy Trójcy Świętej, która zamieszkuje w nas i której blask należy dostrzegać także w obliczach braci żyjących wokół nas.
Duchowość komunii to także zdolność odczuwania więzi z bratem w wierze, dzięki głębokiej jedności mistycznego Ciała, a zarazem postrzeganie go, jako kogoś bliskiego, co pozwala dzielić jego radości i cierpienia, odgadywać jego pragnienia i zaspokajać jego potrzeby, ofiarować mu prawdziwą głęboką przyjaźń.
Duchowość komunii to także zdolność dostrzegania w drugim człowieku przede wszystkim tego, co jest w nim pozytywne, a co należy przyjąć i cenić, jako dar Boży: dar nie tylko dla brata, który bezpośrednio go otrzymał, ale także dar dla mnie.
Duchowość komunii to wreszcie umiejętność czynienia miejsca bratu, wzajemnego noszenia brzemion i odrzucania pokus egoizmu, które nieustannie nam zagrażają, rodząc: rywalizację, bezwzględne dążenie do kariery, nieufność, zazdrość”.
Oto mamy wskazania, co buduje kapłańską wspólnotę, a co ją niszczy. Jakie cnoty naszego życia budują, a jakie wady ją niszczą?
Powstaje pytanie: „Czy tworzymy silne wspólnoty kapłańskie w parafii, w dekanacie, w naszych rocznikach święceń?”
Jeśli tak, to każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że jest czas wytężonej pracy i czas odejścia na zasłużoną emeryturę i nie można stwarzać problemów w tym przełomowym okresie dla obydwu kapłanów.
Wszyscy znamy IV przykazanie Boże: „Czcij ojca swego i matkę swoją” - dzieci mają czcić i szanować rodziców i odwrotnie: rodzice mają szanować dzieci i je czcić.
I to jest podstawa, fundament naszej komunii kapłańskiej - ksiądz emeryt ma szanować i czcić swego następcę, a następca powinien szanować i czcić księdza emeryta.
I wtedy można powiedzieć tak, jak o pierwszych chrześcijanach: „patrzcie jak oni się miłują” i stają się przykładem dla wiernych w parafii, a nie zgorszeniem.
Nie jest dobrze, a nawet bardzo źle, gdy z objęciem parafii przez nowego proboszcza zaczyna się nowa era i krytyka nie tylko emeryta, a nawet parafian.
W tej sytuacji trzeba wielkiej roztropności, cierpliwości, ze strony księdza emeryta, a nawet przebaczenia.
  W ciągu mojego proboszczowania przyszło do parafii dwóch księży emerytów z obcej parafii.
Przy pierwszym spotkaniu ze mną byli trochę zdenerwowani, jak to będzie - czy ja ich przyjmę z zadowoleniem i będą mogli w parafii pomagać. Powiedziałem - drodzy księża jesteście nadal kapłanami: zapraszam was do spowiadania, do celebrowania mszy św. jak chcecie w koncelebrze, jak chcecie możecie sami odprawiać, zwłaszcza w święta i niedziele, tylko proszę podać godziny. Moi księża emeryci, mogli głosić kazania, odprawiać nabożeństwa, jeśli tylko chcieli. Ksiądz dziekan Paweł Tyrawski oprócz odprawiania mszy św. i głoszenia homilii zaangażował się w redagowanie stałych stron „Z Grodu Kingi” i prowadził stronę internetową parafii, a nawet wziął udział w konkursie diecezjalnym na najlepszą stronę internetową parafii i wcale nie zajął ostatniego miejsca. Ponieważ brak było wtedy katechetów, dlatego katechizował młodzież w szkole zawodowej. Ks. prałat Józef Grzegorzek oprócz sprawowania Eucharystii był tytanem konfesjonału. Spowiadał niestrudzenie po kres swych możliwości. Księża rezydenci zawsze brali udział w uroczystościach religijnych, uczestniczyli w pogrzebach parafian, czynnie uczestniczyli w życiu parafii.
Ja byłem zadowolony z ich pomocy w duszpasterstwie i oni byli szczęśliwi, że mają zajęcia, co więcej, że wierni doceniają ich pracę. Obydwaj zostali także ojcami duchownymi dekanatu.
I myślę, że mi Pan Bóg za to uszanowanie, docenienie kapłaństwa tych księży emerytów pobłogosławił na mojej emeryturze. Według przysłowia: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.
Wracając do mojej emerytury:
    Na dwa lata przed odejściem na emeryturę już się do niej przygotowywałem. Ustaliłem z księdzem biskupem Wiktorem Skworcem, że zostaję w parafii, będę mieszkał poza plebanią. Ksiądz Biskup powiedział: „Niech sobie ksiądz przygotuje godne mieszkanie”.
Oczywiście przygotowałem bardzo szczegółowy inwentarz parafii, rozliczyłem się ze wszystkim należnościami z Kurią diecezjalną, odchodząc na emeryturę nie denerwowałem się, nie wpadłem w depresję, jak to czasem słyszałem, że się zdarzało.
Zdawałem sobie sprawę, że moje rządy w parafii się skończyły i postanowiłem, że nigdy nie będę się mieszał w administrację nowemu księdzu proboszczowi.
Jedno się nie skończyło, moje kapłaństwo!
Po przekazaniu probostwa odbyła się piękna uroczystość parafialna: nie było pożegnania tylko podziękowania, a nowemu księdzu proboszczowi Markowi Taborowi przekazałem serdeczne życzenia: żeby wszystko mu się udało. Oczywiście życzenia składali również parafianie.
Po tej uroczystości ustaliśmy warunki naszej współpracy w parafii.
Należę do wspólnoty stypendiów mszy św. w dni powszednie celebruję mszę św. o wybranej przeze mnie godzinie, nigdy nie koncelebruję ani nie binuję, chyba przy okazji jakichś uroczystości. Odprawiam także niektóre nabożeństwa para liturgiczne.
Żywię się na plebanii, jeśli zachodzi potrzeba dyżuruję w kancelarii, jeśli chcę mogę głosić Słowo Boże. Sam utrzymuję dom, w którym mieszkam.
    Czasem słyszę skargi księży seniorów: „a mój proboszcz jeszcze nigdy się mnie nie pytał o radę czy to w sprawach czysto duszpasterskich, czy materialnych - w ogóle na te tematy nie rozmawiamy”.
Ja powiem, że rozmawiamy z ks. Proboszczem np. w sprawach remontów, konserwacji zabytków, czy w sprawach związanych z duszpasterstwem.
Nigdy nie czynię uwag do świeckich, parafian - choćby jakieś sprawy były prowadzone nie tak, jakbym ja postąpił.
Niestety, nierzadko zdarza się, że emeryt skarży się do parafian, a ksiądz proboszcz podobnie to samo czyni i tylko czekać, jak zrodzi się konflikt w parafii, a potem zgorszenie.
Budowanie autorytetu na krytyce drugiego kapłana to naiwność, a to rodzi się z zazdrości, braku pokory i braku miłości bliźniego. Właściwa postawa to wprowadzanie w czyn słów z Pisma Świętego: „Jeden drugiego brzemiona noście”.
Zamiast jeden drugiego krytykować, lepiej się pomodlić za współbrata, pobożnie zmówić brewiarz, iść na nawiedzenie do kościoła i tam swoje żale wypowiedzieć przed Bogiem, a nie przed parafianami.
Przeżywając siódmy rok emerytury, jestem zadowolony, cieszę się z mieszkania z pozostania w parafii, że mogę się spotykać z parafianami nie tylko w kościele, ale i na ulicy, i w domu. Nikt mi tego nie zabrania, ani nie kontroluje, jak czasem słyszę, że jeden kapłan sprawdza drugiego.
Ksiądz Proboszcz każdego roku urządza moje imieniny dla księży z całego dekanatu, a w zeszłym roku wraz z parafianami przygotował uroczystości związane ze złotym jubileuszem mojego kapłaństwa, pokrywając wszystkie koszty z tym związane. Jestem za wszystko bardzo wdzięczny ks. proboszczowi Markowi. Co mogę jeszcze dodać do tych refleksji o mojej emeryturze: Boga chwalić, ludziom nadal służyć, trzymać się wiary, którą wyniosłem z domu i seminaryjnego wychowania, z przykładu wielu kapłanów jak np. mojego księdza proboszcza Władysława Świdra, czy ojca duchownego księdza Pawła Śliwy.
Powodzenie, zadowolenie, radość życia kapłana emeryta - zależą w dużej mierze od niego samego.
I stwierdzam na koniec - nie jest prawdą, że emeryci mają same wady, a księża proboszczowie same cnoty i odwrotnie. Prawda jak zwykle leży po środku.
W naszym starosądeckim dekanacie mieszka dziesięciu księży emerytów, dwóch z obcych diecezji - są obecni na tym spotkaniu: ks.prałat Mieczysław Szabla - pracował w diecezji warmińskiej i ks. prałat Augustyn Oleksy - z diecezji legnickiej, pozostali księża emeryci są z naszej diecezji. Jak dotąd nie słyszałem o jakichkolwiek nieporozumieniach czy narzekaniach tak ze strony księży emerytów jak i ze strony księży proboszczów.”
 
    Na tym optymistycznym stwierdzeniu ks.Alfred Kurek zakończył swą prelekcję na spotkaniu Księży Seniorów.
    Z okazji jubileuszu 45-lecia pobytu i pracy w Starym Sączu pragnę, także w imieniu Starosądeczan wdzięcznych za wszelkie dobro, otrzymane dzięki wieloletniej owocnej, ofiarnej posłudze kapłańskiej ks.Alfreda Kurka, życzyć Księdzu obfitości Bożych łask i opieki Świętej Kingi, ludzkiej serdeczności i dobroci na następne długie lata życia w Grodzie Pani Ziem Sądeckich.
Jolanta Czech
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech