Portal - Stary Sącz
polski Środa - 22 listopada 2017 Cecylii, Jonatana, Marka      "Największą satysfakcją w życiu jest świadomość, że się nikogo nie skrzywdziło". Anyfanes
Strona główna / Z Grodu Kingi-nr 5-6 (228-229) 2016 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wspomnienie o siostrze Cecylianie Gawrzyńskiej (1951-2015)
Chwalcie łąki umajone…
Największy przymiot Stwórcy
Ogłoszenia i Kronika parafialna
Z Kołem Grodzkim PTTK na niebieskim szlaku
Bibliografia Małopolski
Wzruszenia i radość na jubileusz >Gniazda<
Vi Festiwal Przygody i Podróży >Bonawentura<
Wystawa >Ada Sari - życie, kariera i sława<
Tischner i media
W 85. rocznicę urodzin w Starym Sączu - X Dni Księdza Tischnera
Walne zebranie Towarzystwa Miłośników Starego Sącza
Posłannictwo Świętej Faustyny nie skończyło się. Ono trwa
NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO - ŚWIĘTEM CARITAS
KRZYŻOWA DROGA DO PRZEMIANY ŻYCIA
>SŁUŻYŁ I MIŁOWAŁ WIĘCEJ NIŻ INNI<
Rozmowa z burmistrzem Jackiem Lelkiem
Od 45 lat w Starym Sączu posługuje ksiądz prałat Alfred Kurek
Kalendarium
Okładka

.
WSPOMNIENIE O SIOSTRZE
CECYLIANIE GAWRZYŃSKIEJ
(1951-2015)
w pierwszą rocznicę Jej odejścia do Pana
 
    Najpierw pragnę oddać pierwszeństwo Siostrze, przedstawiającej swój życiorys na początku nowej drogi w Klasztorze Sióstr Klarysek w Starym Sączu:
 
„Wszystko mogę w tym który mnie umacnia...”
Ż Y C I O R Y S
 
    Urodziłam się 22.07. 1951r. w Nowym Sączu, pochodzę z rodziny robotniczej, wierzącej. Mama - Julia z domu Nosal pracowała długie lata w kuchence w szpitalu /na oddziale/ nowosądeckim, a Tata - Jerzy, pracował na kolei w ZNTK - wykształcenie zawodowe jako ślusarz.
Do szkoły podstawowej jak i średniej uczęszczałam w Nowym Sączu. W tym czasie należałam do parafialnych grup apostolskich, scholi i chóru „Kolbenki”, w okresie świątecznym angażowałam się przy parafii do roznoszenia paczek osobom biednym. W szkole należałam do harcerstwa, do koła PCK.
Po maturze 7.10.1971 r. wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek. W 1973 złożyłam pierwsze śluby czasowe, a w 1979 śluby wieczyste.
    Pracę katechetyczną prowadziłam w kilku parafiach Diecezji Tarnowskiej i 3 lata w Przemyskiej w Stalowej Woli.
Przepracowałam łącznie 35 lat jako katechetka. Katechizowałam dzieci i młodzież. Ostatni etap przed przyjazdem do Nowego Sącza to praca w latach 1997 – 2007 w Starym Sączu w parafii św. Elżbiety - byłam katechetką w szkole średniej, należałam też do służby maltańskiej. We wspólnocie sióstr w Starym Sączu pełniłam obowiązki przełożonej domu zakonnego.
    Oprócz pracy katechetycznej w szkołach, równocześnie we wszystkich tych latach prowadziłam zajęcia w ramach pracy pozaszkolnej w placówkach opiekuńczo-wychowawczych.
.

.
    Od 1980 r. do 1991 pracowałam w Domu Dziecka w Dębicy, od 1991-1997 w Domu Dziecka w Bochni, a od 1997 prowadziłam zajęcia opiekuńczo-wychowawcze z dziećmi z rodzin najbiedniejszych i patologicznych w klubie Relax w Starym Sączu. Prowadziłam grupy maryjne, byłam też instruktorką grup na terenie diecezji i pomagałam prowadzić kursy organizowane dla przewodniczek DSM. Przez ponad 20 lat pomagałam prowadzić rekolekcje wakacyjne, tzw. „Wakacje z Bogiem”. Chodziłam z Grupą Apostolską do Domu Dziecka, Rodziny Zastępczej. Dzisiaj jestem już na emeryturze nauczycielskiej.
    Prace katechetyczną i opiekuńczo-wychowawczą traktowałam zawsze nie tylko odpowiedzialnie, ale z pasją i radością.
Starałam się ciągle dokształcać i doskonalić – ukończyłam Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie – filia w Tarnowie, a jako jej absolwentka ukończyłam również kilka kursów doskonalenia zawodowego nauczycieli i katechetów, między innymi Roczny Kurs Katechetyczny, Studium Katechetyczne, Warsztaty „Nowa Ewangelizacja”, kursy kierowników i organizatorów wycieczek, kurs wprowadzenia w integralny model pedagogii.
    W wirze tych wszystkich zajęć nurtowała mnie myśl o życiu kontemplacyjnym. Kontaktowałam się przez te lata, dość często z Siostrami Klaryskami ze Starego Sącza, mówiąc o swoich pragnieniach…, postrzegałam te marzenia, czułam, że to nie jest tylko moje widzimisię, ale od Boga… Dopóki jednak Rodzice żyli nie mogłam zrealizować swego powołania.
2.07.2005r. zmarł mi Tato, dwa lata później 16.08.2007 r. zmarła Mama. Postanowiłam urzeczywistnić pragnienia i wstąpić do Sióstr Klarysek – jestem ogromnie wdzięczna Matce Ksieni i Siostrom, że zaufały i zaryzykowały.
Jak wiadomo od 19.07.2008 lipca jestem już ponad trzy miesiące we wspólnocie Sióstr Klarysek, jestem szczęśliwa i wydaje mi się, że jestem na swoim miejscu, że taka jest wola Boża…
  (-) s.M.Cecyliana Gawrzyńska  - Stary Sącz, 21.10.2008 r.
 
    Od 19 lipca rozpoczął się nowy etap życia Siostry Cecyliany. Matka Generalna Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, Maksymilla Pliszka z Radą Generalną udzieliła Siostrze pozwolenia na trzy miesiące pobytu w naszym klasztorze.
    Siostra nadal pragnęła pozostać w naszej Wspólnocie, więc ponownie poprosiła o zezwolenie. W dniu 22.10.2008 r. Kapituła Konwencka Klasztoru Sióstr Klarysek w Starym Sączu przyjęła Siostrę Cecylianę do Wspólnoty zakonnej na czas rozeznania. Kodeks Prawa Kanonicznego postanawia, że osoba po ślubach wieczystych przechodząca do innego zgromadzenia, może złożyć w nim śluby po upływie przynajmniej trzech lat. Siostra otrzymała zezwolenie również od swojej Matki Generalnej i jej Rady na dalszy pobyt w naszej starosądeckiej Wspólnocie.
25.10.2008 r. Siostra Cecyliana otrzymała strój klaryski. Rozpoczął się kolejny etap w jej życiu. Przez cały ten czas Siostra miała kontakt z Matką Generalną i Siostrami Służebniczkami; mogła więc w zupełnej wolności rozeznawać, a później decydować o kierunku drogi powołania, zgodnie z wolą Bożą.
    Po trzech latach, Siostra nie zmieniła decyzji. Kapituła Konwencka Klasztoru Sióstr Klarysek w Starym Sączu, zwołana w dniu 07.09.2011 r. dopuściła Siostrę Cecylianę do złożenia Uroczystej Profesji Wieczystej.
Matka Maksymilla Pliszka, Przełożona Generalna Zgromadzenia Siostr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej, za zgodą Rady Generalnej, udzieliła zezwolenia na stałe przejście Siostry Cecyliany Gawrzyńskiej z jej Zgromadzenia do Klasztoru Sióstr Klarysek w Starym Sączu, pismem z dnia 14.09.2011 r.
Matka Generalna wyraziła nadzieję, że Siostra Cecyliana swoją modlitwą będzie wspierać Zgromadzenie, które zapewne jest bardzo bliskie jej sercu.
    Dniem Ślubów Siostry była uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia 2011 r. Matka Boża Niepokalana jest bowiem szczególną Patronką Sióstr Służebniczek i Sióstr Klarysek. Cała wielka Rodzina Franciszkańska Ją czci jako Patronkę i Królową Zakonu Serafickiego. Przy Maryi spotkały się dwa Zgromadzenia w tym pięknym dniu. Chyba należy wyjaśnić, że Siostra Cecyliana nie miała przerwy w ślubach wstępując do naszego Klasztoru. Liczy się czas od złożenia pierwszej profesji w Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek. Składając śluby w Zakonie Świętej Klary, przyjęła nowy sposób realizacji powołania. Przynależność do Chrystusa pozostała ta sama.
Rok, w którym Siostra składała śluby, był czasem nadzwyczajnym. Zakon Świętej Klary (klaryski) przeżywał 800 lecie swojego istnienia. W tym roku miała miejsce beatyfikacja naszego Papieża Jana Pawła II.
    Zgromadzenie Sióstr Służebniczek było dla naszej Siostry zawsze bardzo drogie. Nie zawiodła się Matka Generalna licząc na jej modlitwę. Pamiętała o Siostrach żyjących i zmarłych. Modliłyśmy się także wspólnotowo w podawanych intencjach. Siostra zachowała wdzięczność i miłość dla Zgromadzenia, w którym otrzymała formację zakonną i wiele dobra. Cieszyła się każdym spotkaniem z Siostrami.
    Tak się złożyło, że przez cały czas byłam przełożoną Siostry Cecyliany. Prowadziłyśmy wiele rozmów. Siostra zapewniała, że od wejścia do celi zakonnej w naszym klasztorze poczuła się na swoim miejscu i nigdy nie miała wątpliwości odnośnie wyboru nowej drogi powołania. Według mojego rozeznania, było to bardzo silne wołanie Boże (zresztą mówiła o tym), gdyż trudno sobie inaczej wyobrazić taką decyzję. Siostra kochała swoje Zgromadzenie i była kochana przez Współsiostry. Po ludzku sądząc nie było powodu do zmiany, a jednak... Niezbadane są drogi Boże.
W tym miejscu wyrażam też wielki szacunek i uznanie dla Matki Generalnej z Jej Radą za piękne, prawdziwie zakonne podejście do sprawy Siostry Cecyliany. Szukałyśmy razem woli Bożej, nie przeciągając decyzji w żadną stronę. I to było wspaniałe!
W starosądeckim klasztorze Siostra przeżyła niespełna siedem lat. Zapamiętałam ją jako osobę szczerą w relacjach z drugimi, ofiarną - wiele dobra świadczyła siostrom starszym i chorym, zawsze chętna do pomocy, gdy zachodziła potrzeba. Nieraz nie czekała aż ktoś poprosi, sama wyczuwała sytuację. Pan Bóg dał jej różne talenty.
Pięknie śpiewała, miała dar nawiązywania kontaktów, budziła zaufanie. Cieszyła się także pogodą ducha i poczuciem humoru. Potrafiła także naprawić różne urządzenia elektroniczne i inne rzeczy użytku domowego. Przede wszystkim cechowała ją miłość bliźniego wypływająca z miłości Chrystusa. Ceniła i kochała swoje powołanie, miała szacunek dla innych osób, starając się widzieć w nich dobro.
W klasztorze Siostry wykonują różne prace, według potrzeb domu zakonnego. Siostra Cecyliana nie stroniła od żadnej pracy. Potrafiła posprzątać, wziąć niedzielny dyżur w kuchni. Na te dyżury siostry nie są wyznaczane lecz podejmują je z własnego wyboru. Siostra pełniła różne posługi: była zakrystianką, przez pewien czas prowadziła wykłady w Nowicjacie, spisywała prośby i podziękowania za łaski otrzymane przez przyczynę Św. Kingi, obficie napływające z różnych stron. Była także zaangażowana w sprawy ekonomiczne naszego Klasztoru.
    Szybko mijały lata i nic nie wskazywało na to, że Siostra wkrótce nas opuści. Miała, jak każdy człowiek, swoje dolegliwości zdrowotne. Miała też zapewnioną opiekę lekarską. Nikt jednak nie przeczuwał najgorszego zwłaszcza, że Siostra była bardzo ofiarna i na nic się nie skarżyła.
Droga krzyżowa Siostry Cecyliany rozpoczęła się 3 marca 2015 r., w wigilię urodzin Świętej Matki Kingi. W tym dniu musiała wyjechać do szpitala w Nowym Sączu i poddać się badaniom. Okazało się, że cierpi na chorobę nowotworową. Operację wyznaczono na 22 marca. Na czas oczekiwania, Siostra została odesłana do domu 10 marca, prawie na Nowennę przed uroczystością św. Józefa. W samą uroczystość powróciła do szpitala. W dniu 22 marca zabrano Siostrę na operację. Okazało się, że nowotworu nie da się usunąć chirurgicznie. Była jeszcze mała nadzieja w chemioterapii.
W końcu i te starania nie dały oczekiwanego efektu.
    Nadszedł dzień 29 kwietnia 2015 roku. Przed godz. 10.00 otrzymałyśmy ze szpitala wiadomość o pogarszającym się stanie zdrowia Siostry. Udałyśmy się więc do Nowego Sącza (niżej podpisana, M.Elżbieta - obecnie Ksieni Klasztoru, s.Michaela i s.Marcelina), by towarzyszyć Siostrze. Nie zapomnę jej ostatniego pięknego uśmiechu. M. Elżbieta usłyszała jej słowa: „Zdążyłyście”. Pytała, która jest godzina. Wkrótce zaczęła się agonia. Ze łzami w oczach odmawiałyśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Odeszła do Pana około godz. 10.25., w środę, w dniu poświęconym czci św. Józefa.
Tu była wyraźna wola Boża. Nie pomogły usilne starania lekarzy, wzorowa opieka personelu medycznego, Msze św., modlitwy Rodzin zakonnych: Sióstr Służebniczek i Sióstr Klarysek, modlitwy krewnych i licznych przyjaciół. Pan Bóg na pewno wysłuchał wszystkich próśb i przygotował Siostrę na ten ostatni etap ziemskiej pielgrzymki.
    Pożegnanie Siostry miało miejsce 1 maja, w piątek 2015 r. Zgromadzone przy trumnie umieszczonej w Pokoju papieskim odmówiłyśmy część Różańca św. O godz. 9.30, ciało Zmarłej zostało przeniesione do kościoła klasztornego. Wspólnie z wiernymi modliłyśmy się Koronką do Miłosierdzia Bożego. O godz. 10.00. Mszę św. pogrzebową celebrowało wielu kapłanów. Licznie uczestniczyły Siostry Służebniczki, przyjaciele i mieszkańcy Starego Sącza. Piękną miała ostatnią drogę, ulicami udekorowanymi na dzień 1 maja. Kościół czci w tym dniu św. Józefa Rzemieślnika. Znów św. Józef pojawił się na końcu drogi...
Siostra odeszła do Pana ale pozostała w naszej pamięci i modlitwie. Ufamy, że Jezus Miłosierny przygarnął Ją do swojego Serca. Niech odpoczywa w pokoju!
Opracowała: s. M. Teresa Izworska
 
List od biskupa Wiesława Lechowicza
 
Czcigodna Matko Ksieni!
    Z głębokim smutkiem przyjąłem informację o śmierci S.Cecyliany Gawrzyńskiej, którą znałem od lat blisko dwudziestu, gdy pracowała jako Siostra Służebniczka przy parafii pw. św.Mikołaja w Bochni. Zawsze odznaczała się pogodą ducha i naturalnością w kontaktach z ludźmi, którzy darzyli ja nieukrywaną sympatia. Jestem przekonany, że podobny charakter -naturalny i radosny-przybierały jej kontakty z Boskim Oblubieńcem, Jezusem.
    Jemu zawierzam osobę i życie śp. s.Cecyliany. Niech osobowa Światłość, która wyszła z Bożej Mądrości i wskazała Siostrze Cecylianie drogę miłości ogarnie Ją całą i na całą wieczność! Niech spełnią się słowa modlitwy, którą śp. Cecyliana wznosiła śpiewem do miłosiernego Jezusa swym pięknym głosem: „Gdy służę ludziom w serca pokorze odnajdę Ciebie, Zbawco mój Boże"!
    Z powodu moich obowiązków wynikających z funkcji Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej nie mogę, niestety, być fizycznie obecnym na pogrzebie s. Cecyliany, ale łączę się duchowo, celebrując w jej intencji Eucharystię. Wyrażam też moją solidarność modlitewną z bliskimi zmarłej, zwłaszcza z dwoma jej rodzinami zakonnymi-Siostrami Klaryskami i Służebniczkami Dębickimi.
Z modlitwą i pasterskim błogosławieństwem
+ Wiesław Lechowicz
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech