Portal - Stary Sącz
polski Wtorek - 21 listopada 2017 Janusza, Marii, Reginy      "Życie tylko dla samego siebie jest korozją osobowości". Wiktor Hugo
Strona główna / Z Grodu Kingi-nr 9-10 (232-233) 2016 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
38. Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej - 6-10 lipca 2016
Ogłoszenia i Kronika Parafialna
Sądeczanie znowu w górach. Beskid Śląsko-Morawski z PTTK
Montenegro - wyprawa sądeckiego PTTK do Czarnogóry
Dwa turnusy wakacyjnych półkolonii w Placówce Wsparcia Dziennego
ŚWIĘTO RODZIN w Środowiskowym Domu Samopomocy w Cyganowicach
STAROSĄDECKIE NARODOWE CZYTANIE
XI Międzynarodowy Plener Malarski - 2-14 sierpnia 2016
TO NIE TYLKO >MUZYKA NA CHWAŁĘ MUZYKI<
Rozmowa z burmistrzem Jackiem Lelkiem
Z SANKTUARIUM ŚWIĘTEJ KINGI
Zmiany wśród starosądeckiego duchowieństwa
MAMY O CZYM MYŚLEĆ PO TEJ WIZYCIE PAPIESKIEJ
...co zostało w sercach młodych starosądeczan po Tygodniu Misyjnym
W starosądeckiej tradycji odpust ku czci Świętej Kingi
Wykład ks.dra Ryszarda Banacha wygłoszony 18 czerwca w sali kina >Sokół<
ZMARŁ KS.ARCYBISKUP ZYGMUNT ZIMOWSKI
Ks.Roman Stafin - W Tobie, z którego wszystko - Augustyn (2)
Październik - miesiąc różańcowy
Kalendarium
Okładka

.
PRZEŁOMY
38. STAROSĄDECKI FESTIWAL MUZYKI DAWNEJ
6-10 lipca 2016
 
    Pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku dr Mirosław Perz w starosądeckim konwencie Sióstr Klarysek dokonał odkrycia bezcennego zapisu czterogłosowego utworu Omnia Beneficia (Wszelkie dobrodziejstwa), uchodzącego za najstarszy zabytek polskiej muzyki polifonicznej.
To właśnie odnalezienie tego i innych niezwykle cennych, zabytkowych utworów muzycznych, zainspirowały Stanisława Gałońskiego - wówczas kierownika i dyrygenta kameralnego zespołu Capella Cracoviensis - do stworzenia klimatycznego festiwalu.
    Organizowany od 1975 roku Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej jest od początku swego istnienia ikoną miasta i cieszy się wielką popularnością wśród melomanów, służąc także poszerzaniu muzycznych horyzontów i wiedzy zwykłym zjadaczom chleba, nie mającym na co dzień większych możliwości do smakowania muzyki, do obcowania ze świetnymi wykonawcami wspaniałych dzieł. Festiwal stał się spadkobiercą i kontynuatorem tradycji muzycznych związanych ze starosądeckim klasztorem, o którego wysokim poziomie kultury muzycznej świadczą również zapisy w klasztornych kronikach i zachowane do naszych czasów instrumenty. Jest wśród nich przenośny pozytyw, zwany pozytywem Kuntza, zbudowany w 1590 r. w Norymberdze, skąd trafił do Klasztoru Sióstr Klarysek w Starym Sączu. Podczas kilku festiwalowych koncertów mieliśmy okazję słyszeć jego brzmienie i podziwiać urodę.
    Konduktus Omnia Beneficia jest hymnem festiwalu, inaugurującym każdy z jego koncertów.
 
   12 grudnia 2012 roku w starosądeckim centrum Kultury i Sztuki zorganizowana została konferencja prasowa dla lokalnych mediów, na której przedstawiono nowego Dyrektora Festiwalu.
Wówczas dr hab.Marcin Szelest opowiedział o swej koncepcji tworzenia tego niezwykłego - nie tylko dla miasta - wydarzenia kulturalnego.
„Chcę, aby festiwal był tematyczny i unikatowy. Aby na zadany temat zamawiać koncerty oryginalne, wcześniej niewykonywane, żeby zachęcić do udziału w nim melomanów, a Stary Sącz wyróżniać spośród innych miejsc, gdzie odbywają się podobne imprezy - powiedział wówczas m.in. Dyrektor artystyczny.
 
Marcin Szelest ukończył studia w zakresie gry organowej w Akademii Muzycznej w Krakowie, w klasie prof. Mirosławy Semeniuk-Podrazy (dyplom z wyróżnieniem, 1997), oraz jako stypendysta Fulbrighta w latach 1997-1998 w The Boston Conservatory (USA), w klasie prof. Jamesa Davida Christiego (Artist Diploma in Organ Performance, 1999).
 
W 1995 roku zdobył I nagrodę na II Międzynarodowym Konkursie Organowym im. J. P. Sweelincka w Gdańsku. Jego działalność koncertowa w kraju i za granicą obejmuje zarówno recitale organowe, jak i występy z zespołem muzyki dawnej „Harmonia Sacra”, którego jest współzałożycielem i kierownikiem artystycznym, a także z licznymi solistami, chórami, orkiestrami i zespołami historycznych instrumentów (m.in. Concerto Palatino, The Bach Ensemble, Vox Luminis, Weser Renaissance Bremen, Wrocławska Orkiestra Barokowa, Weser Renaissance Bremen, pod batutą takich dyrygentów, jak Manfred Cordes, Paul McCreesh, Paul Esswood, Barthold Kuijken, Seiji Ozawa, Andrew Parrott czy Joshua Rifkin.
Jest cenionym i wirtuozem organów, którego można było wielokrotnie usłyszeć na wielu festiwalach.
    Prof. Marcin Szelest prowadzi klasę organów w Akademii Muzycznej w Krakowie. Jego praca habilitacyjna: „Przemiany stylistyczne we włoskiej muzyce organowej przełomu XVI i XVII stulecia” (2007) została wyróżniona nagrodą Prezesa Rady Ministrów, a artykuły dotyczące źródeł i edycji dawnej muzyki polskiej ukazały się m.in. w czasopismach „Canor”, „Muzyka” i „Orfeo”. Jest również prezesem Polskiego Towarzystwa Muzyki Dawnej i organistą kościoła Świętego Krzyża w Krakowie, gdzie gra na odrestaurowanym instrumencie z 1704 roku.
Akt nominacyjny profesora nauk muzycznych Marcin Szelest otrzymał w 2014 roku.
Starosądeckiemu Festiwalowi Muzyki Dawnej dyrektoruje od jego 35. edycji z 2013 roku.
 
    Pozwólcie Państwo, że w niezwykłym skrócie przypomnę myśl przewodnią i tematykę kolejnych edycji Festiwalu, przedstawiane w minionych latach przez dyrektora Marcina Szelesta:
 
„35. edycja Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej (3-7 lipca 2013) „Muzyka polska - muzyka w Polsce” ma na celu wielorakie zaprezentowanie muzyki polskiej. Nieprzypadkowy jest dobór wykonawców: artyści polscy wspólnie z zagranicznymi zaprezentują europejski wymiar kultury w dawnej Rzeczypospolitej. Artyści zagraniczni wykonywać będą muzykę polskich kompozytorów. Jak przed wiekami, tak i dziś Polska jest częścią wspólnego, europejskiego dziedzictwa kulturowego, do którego wnosiła i nadal wnosi istotny wkład.
 
36. Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej (9-13 lipca 2014) „Metamorfozy”
   - Muzyka dawna, jakkolwiek wąsko czy szeroko pojmowana, nie jest skostniałym monolitem, ale zawsze dynamicznie ewoluującą sztuką, której granice trudno dziś wyznaczyć. Zmienia się też nasz sposób jej pojmowania, wykonywania i słuchania. Odkrywanie przez festiwalową publiczność rozmaitych poziomów „przemian” ma być ciekawą formą intelektualnego odkrywania dzieł muzycznych. Ale oczywiście najważniejsze jest to, że piękna muzyka oddziałuje na nasze emocje, wyzwala w nas to, co dobre i szlachetne - i to jest chyba najistotniejsza metamorfoza, jaką może nam dać festiwal w Starym Sączu.
 
37. Starosądecki Festiwal Muzyki |Dawnej.(8-13 lipca 2015) „Rara”.
   - Tegoroczne edycja nosi tytuł „Rara” - rzeczy rzadkie. Odwołuje się do utworów nieznanych, niegrywanych, których nie można nigdzie usłyszeć. Jest to pewnego rodzaju eksperyment, związany z odkrywaniem nowych obszarów repertuaru, które były częścią muzycznej kultury dawnych wieków, a dzisiaj pozostają zupełnie nieznane i niewydobyte z archiwów.
6 lipca w poniedziałkowy wieczór festiwal rozpoczął się koncertowym prologiem w Lewoczy. Decyzja o przekroczeniu granicy to ukłon w stronę partnerskiego miasta, które od dwudziestu lat łączy ze Starym Sączem porozumienie o współpracy, jak i podkreślenie międzynarodowej rangi festiwalu. Sceneria średniowiecznej perły Spiszu, wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kultury Unesco, świetnie koresponduje z duchem festiwalu.
 
38. Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej (6-10 lipca 2016) „Przełomy”
   - „Każdy przełom jest zakłóceniem regularności, które powoduje trwałą zmianę. Fascynuje, przykuwa uwagę, skłania do refleksji; wytrąca z utartych kolein. Czasami ujmuje pięknem, innym razem trwoży. Myślę, że uchwycenie wybranych momentów z historii muzyki minionych stuleci, które można określić jako przełomowe, będzie bardzo interesującym doświadczeniem. To oczywiście, jak zawsze, skromny wybór spośród bardzo wielu możliwości, ale prezentujący muzykę piękną, z pewnością ujmującą (może nawet porywającą?), w przekroju od późnego średniowiecza do romantyzmu. Jestem przekonany, że zarówno repertuar, jak i wykonawcy zdobędą serca melomanów, którzy zdecydują się na uczestnictwo w starosądeckim festiwalu. Serdecznie zapraszam na tę muzyczną podróż do Starego Sącza, miasteczka z klimatem” - stwierdził Marcin Szelest, dyrektor artystyczny festiwalu.
Tegoroczny Festiwal odbywał się pod honorowym patronatem Jego Ekscelencji księdza biskupa Andrzeja Jeża oraz przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
.

. 
   Prolog Festiwalu odbył się we wtorek 28 czerwca w kościele św.Idziego w słowackim Bardejowie. Niezapomniany koncert „Renesans muzyki dawnej” w wykonaniu kwartetu „Subtilior Ensemble” w składzie:Anna Zawisza - sopran, Marcin Gadaliński - alt, Sebastian Ostapczuk - tenor, Piotr Zawistowski - bas, w swym programie objął polifonię wokalną renesansu oraz muzykę organową XIX i XX wieku inspirowaną muzyką dawną, w wykonaniu Marcina Szelesta.
Koncert, wzorem poprzedniego roku, promował Starosądecki Festiwal na Słowacji i został zorganizowany wspólnie z Wydziałem Kultury Bardejowa od 24 lat organizującym Dni Organowe Jozefa Grešáka
 
    6 lipca w środę w Domu parafialnym przy kościele św. Elżbiety w Starym Sączu odbył się uroczysty koncert inauguracyjny w wykonaniu zespołu muzyki dawnej „Harmonia Sacra”- zaprezentował trzyaktowy utwór włoskiego kompozytora Emilio de Cavalieri pt. Rappresentazione di Anima, et di Corpo (Dusza i Ciało), zwany często „operą duchową”. Skomponowany w roku 1600 i następnie opublikowany, jest powszechnie najczęściej uznawany za sygnał nadejścia nowej epoki - baroku. Jednocześnie należy do najrzadziej wykonywanych „przełomowych” kompozycji w historii muzyki.
Po raz pierwszy utwór został zaprezentowany rzymskiej widowni właśnie w przykościelnej sali, zwanej oratorium. Należy do najczęściej wymienianych w podręcznikach „sygnałów” nadejścia nowej epoki, gdyż poprzez powrót do dramatu antycznego dało początek operze. Oglądając przedstawienie rzymska publiczność zapewne nie zdawała sobie sprawy, że kilka wieków później zarówno utwór jak i data jego premiery zostaną uznane za przełomowe - otwierające w podręcznikach nową epokę - barok.
Przedstawienie zostało doskonale wyreżyserowane i poprowadzone przez Marcina Szelesta, a kostiumy zaprojektowane zostały przez Marię Molendę.
 
    Najpełniej i profesjonalnie całokształt festiwalowych „przełomów” przedstawił jego Dyrektor Artystyczny w pięknie wydanym programie:

Przełomy

   „W rozkrzyczanym współczesnym świecie nieograniczonego dostępu do informacji potrzebnych i niepotrzebnych, w czasach kultu oryginalności, kreatywności i sukcesu, media codziennie odtrąbiają przełomy. Przywykamy do tego, że żyjemy wśród wydarzeń rzekomo niezwykłych, wyjątkowych i na zawsze zmieniających bieg historii; przestaje nas dziwić, że o większości z nich naturalnie zapominamy natychmiast po wyłączeniu telewizora.
Bywa, że prawdziwe przełomy dokonują się bezwiednie, po cichu, wręcz przypadkiem. O ich randze przekonujemy się po dłuższym czasie. Nowości rzadko powstają z niczego; zazwyczaj to, co nowe, wykluwa się ze starych form, wzbogaca je o decydujący element, zmienia w zasadniczym punkcie, definiuje na nowo, aby dopiero następnie naznaczyć inny kierunek. Epoki muzyczne nie zmieniają się w jednej chwili, w ciągu jednego roku lub za sprawą jednego dzieła; wszystkie podręcznikowe daty są wyłącznie umowne. Przełomy stuleci, przełomy epok mają w sobie coś fascynującego: obserwujemy, jak na gruncie starych technik powstają nowe, jak z tradycyjnych form muzykowania wyrastają nowe gatunki, jak miesza się tradycja i nowoczesność.
 
Prolog 38. Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej ujawnia wieloznaczność pojęcia „renesans”, mającego w sobie posmak przełomu. W znaczeniu epoki historycznej renesans istotnie przyniósł dokonania, które zaważyły na rozwoju nauk i sztuk w czasach nowożytnych. W sferze muzyki dowodzi tego twórczość motetowa i pieśniowa najwybitniejszych kompozytorów przełomu XV i XVI stulecia; stworzyła ona podwaliny pod dalszą wielowiekową ewolucję kultywowanych przez nich gatunków. Ale w odniesieniu do muzyki dawnej można też mówić o renesansie w XIX i XX wieku, w znaczeniu ponownego zainteresowania zapomnianym wówczas repertuarem, czerpania z niego źródeł inspiracji i powolnego odkrywania związanej z nim sztuki wykonawczej. Tu oczywiście najważniejszą rolę grała postać Bacha. Parafrazowano jego utwory, próbowano pisać w jego stylu, a nawet - za jego własnym przykładem - komponowano dzieła oparte na temacie B-A-C-H. Owoce tego renesansu zbieramy do dziś; okazał się więc prawdziwym przełomem.
 
Rzymska publiczność, oglądająca w roku 1600 Rappresentatione di Anima, et di Corpo (Przedstawienie o Duszy i Ciele) Emilia de’ Cavalieriego, zapewne miała poczucie wyjątkowości związanej z Rokiem Świętym i rozpoczynającym się nowym stuleciem, ale z pewnością nikt wówczas nie przypuszczał, że kilka wieków później ta data otwierać będzie w podręcznikach nową epokę - barok. W ostatnich latach XVI wieku grupa reformatorów, zwana Cameratą Florencką, pracowała nad rewolucją w muzyce mającą na celu przywrócenie tej sztuce jej antycznej siły oddziaływania. Okazało się wkrótce, że rewolucja ma zbyt mały potencjał; dopiero połączenie nowych ideałów z siłą tradycji przyniosło trwałe zmiany stylistyczne. Kluczowe dla tego połączenia znaczenie ma twórczość Claudia Monteverdiego, ale dzieło Cavalieriego, zręcznie oscylujące między śpiewnym wariantem nowoczesnego recytatywu a popularnym idiomem pieśniowym, wpisuje się w ten sam nurt i sygnalizuje priorytety nadchodzącej epoki. Drukowana przedmowa kompozytora zawiera jedynie ogólne uwagi na temat możliwości wykonawczych, a wiadomo, iż to trzyaktowe dzieło śpiewane było z elementami gry scenicznej i (opcjonalnie) tańca. Libretto Agostina Manniego opiera się na konflikcie alegorycznych postaci Duszy i Ciała, które spierają się o cel życia człowieka, a doradzają im Rozum, Rada, Czas, Rozkosz, Anioł Stróż oraz Dusze zbawionych i Dusze potępionych. Podobne zakorzenienie w renesansowej praktyce obserwujemy na gruncie muzyki instrumentalnej początków XVII stulecia. Dawna praktyka ozdabiania polifonicznych utworów wokalnych stała się źródłem wirtuozerii towarzyszącej emancypacji muzyki instrumentalnej; tu również przełom dokonał się niepostrzeżenie.
 
Trudno wyobrazić sobie historię muzyki europejskiej bez utworów pisanych dla Kościoła, a wśród nich bez cyklicznych opracowań mszalnych. Arcydzieła tego gatunku tworzyli przecież (i nadal tworzą) najwybitniejsi kompozytorzy, często prezentując w nich summę swojej sztuki. Autorem pierwszego znanego cyklu mszalnego, obejmującego wszystkie części ordinarium missae i napisanego przez jednego, znanego z nazwiska twórcę, jest czternastowieczny francuski poeta i kompozytor Guillaume de Machaut. Nie wiemy dziś, czy dzieło to powstało, jako jedno zamierzenie twórcze, czy jest kompilacją części napisanych pierwotnie osobno; nie wiemy też, czy kompozytorowi przyświecała w jakimkolwiek sensie idea przełomu. Wiemy jednak, że specyficzna forma, stworzona przez niego być może przypadkiem, stała się jednym z najbardziej żywotnych ukształtowań muzycznych w ciągu sześciu następnych stuleci.
 
Pieśń na głos z towarzyszeniem fortepianu jest z kolei jednym z emblematycznych gatunków romantycznych, doskonale wpisujących się w założenia i estetykę epoki. Ma ona rzecz jasna swoje źródła w czasach znacznie wcześniejszych, ale właśnie w XIX wieku stała się idealnym nośnikiem najbardziej osobistych wypowiedzi kompozytorskich dzięki ścisłemu zespoleniu poezji z muzyką. Cykl Die schöne Müllerin (Piękna młynarka) Franza Schuberta, napisany w roku 1823 do słów poety Wilhelma Müllera, symbolicznie otwiera nowy rozdział w historii pieśni przez doskonałość ujęcia tekstu nie tylko w linii melodycznej głosu wokalnego, lecz także w aktywnie współpracującej z głosem partii fortepianu, przy mistrzowskim rozplanowaniu dramaturgii muzycznej całego cyklu.
 
Na zakończenie festiwalu powróci prawdziwie rzymski splendor: muzyka instrumentalna końca XVII wieku w wielkiej obsadzie wykonawczej. Nie możemy się wprawdzie nawet zbliżyć do najbardziej wystawnych rozmiarów zespołów, które prowadził w Rzymie Arcangelo Corelli, ale nawet przy mniejszej skali można zakosztować charakterystycznej dla tego stylu euforii brzmienia. Corelli zorganizował dużą obsadę instrumentów smyczkowych, dzieląc je na małą grupę solistów przeciwstawianą masywnemu tutti i pisząc wykorzystujące ten kontrast specjalne utwory - concerti grossi. Ów rzymski wynalazek stoi u początków późnobarokowego koncertu instrumentalnego, gatunku żywego aż do naszych czasów. Eksperymenty Corellego śledził przebywający wówczas w Rzymie alzacki muzyk Georg Muffat, wcześniej wykształcony w Paryżu; przeznaczając swój pierwszy drukowany zbiór sonat na zespoły typu concerto grosso, przeniósł praktykę rzymską do krajów niemieckojęzycznych. Kto wie, jak potoczyłaby się historia orkiestry bez dokonań obydwu kompozytorów, które znalazły szeroki oddźwięk w całej ówczesnej Europie - również za sprawą dokonującej się w ich twórczości syntezy stylu włoskiego i francuskiego, dotąd uważanych za przeciwstawne.
 
Ten krótki i z konieczności wybiórczy rys historyczny pokazuje, jak bardzo niejednoznaczne (ale przez to jakże ciekawe!) są muzyczne przełomy. Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej to jednak nie tylko, i nawet nie przede wszystkim, dokumentacja muzyczna minionych wieków. To wydarzenie, podczas którego muzyka rodzi się na nowo i dzięki temu dokonuje kolejnego przełomu. Przełamuje stereotyp muzyki dawnej, jako muzealnego eksponatu, „historycznej autentyczności” wykonania, jako emocjonalnej martwoty; przywołując minione stulecia, tworzy żywą, współczesną kulturę dzięki wybitnym wykonawcom i wspaniałej festiwalowej publiczności” - napisał Marcin Szelest.
 
   W niedzielę 10 lipca w kościele św.Elżbiety odbył się finałowy koncert 38. Festiwalu Muzyki Dawnej. Królowała muzyka instrumentalna włoskiego kompozytora Arcangelo Corelego i jego ucznia z Alzacji Georga Muffata w wykonaniu {OH!} Orkiestry Historycznej, której bardzo licznie zgromadzona publiczność podziękowała żywiołowo, owacjami na stojąco.
Wzruszenie towarzyszyło festiwalowym fanom uczestniczącym w kolejnej odsłonie starosądeckiej uczty muzycznej, którzy z ogromną wdzięcznością i życzliwością przyjęli słowa dyrektora artystycznego prof.Marcina Szelesta, który dziękując publiczności za wspólną muzyczną podróż powiedział:
- „Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej to nie tylko, i nawet nie przede wszystkim, dokumentacja muzyczna minionych wieków. To wydarzenie, podczas którego muzyka rodzi się na nowo i dzięki temu dokonuje kolejnego przełomu. Przełamuje stereotyp muzyki dawnej, jako muzealnego eksponatu, a poprzez przywołanie minionych stuleci tworzy żywą współczesną kulturę, dzięki wybitnym wykonawcom i wspaniałej festiwalowej publiczności”.
Dyrektor serdecznie zaprosił miłośników muzyki dawnej i sympatyków starosądeckiej uczty muzycznej na kolejny już 39. Festiwal.
   Ja zaś korzystając z okazji osobiście podziękowałam za muzyczne przeżycia, których dane nam było doświadczyć dzięki perfekcyjnie przygotowanym koncertom oraz poprosiłam Pana Profesora o wywiad.
 
Cztery kolejne edycje Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej pod Pana kierownictwem są wielkim sukcesem programowym i organizacyjnym.
Jak się Pan czuje w „starosądeckich klimatach” i czym jest dla Pana doświadczenie pracy w małym mieście, przy organizacji tak dużego przedsięwzięcia, jakim jest Festiwal?
   - Stary Sącz jest miejscem wspaniałym i niepowtarzalnym, które zawsze wprawia mnie w dobry nastrój. Czuję się zaszczycony możliwością kierowania Festiwalem, który wywodzi się z tutejszej tradycji i nią niejako oddycha, który liczy sobie już kilkadziesiąt lat i należy do najważniejszych przedsięwzięć tego rodzaju w Polsce, ale i do najstarszych w skali światowej. To wielka odpowiedzialność, której staram się sprostać. Jeżeli melomani biorący udział w Festiwalu uważają, że czynię to z sukcesem, jest to największa pochwała, jaka może mnie spotkać.
 
Ukończył Pan studia w zakresie gry organowej w Akademii Muzycznej w Krakowie, prowadzi Pan klasę organów i kierował Pan również przez kilka lat Katedrą Muzyki Dawnej.
Jakie są korzenie Pana fascynacji muzyką?
   - Korzeni jest z pewnością wiele, a fascynacja rozbudzała się stopniowo. Muzyka towarzyszyła mi od najmłodszych lat, szczególnie za sprawą rodziny ze strony mojej Mamy. Jestem też wdzięczny wspaniałym nauczycielom, których spotykałem na każdym poziomie mojej nauki; potrafili oni zainteresować mnie rozległymi obszarami sztuki i wzbudzić pasję, bez której trudno chyba być muzykiem.
 
Proszę o opowiedzenie o swych innych zainteresowaniach i pasjach, o ile ma Pan jeszcze na nie czas.
  - Miałem w życiu wiele różnych zainteresowań. Jako nastolatek fascynowałem się astronomią, lubiłem też turystykę, bardzo pociąga mnie literatura piękna. Żadnemu jednak z tych zainteresowań nie byłem i nie jestem w stanie poświęcić wystarczającej ilości czasu. Muzyka jest zazdrosna i żąda poświęcenia; nie można być artystą na pół etatu.
 
Czy można już poznać Pana plany na kolejny Festiwal, który będzie małym jubileuszem pod Pańskim kierownictwem?
   - Na razie jest za wcześnie, by mówić o szczegółach, ale mogę zapewnić, że kolejny raz postaram się, by Festiwal przyniósł melomanom oryginalną koncepcję i niepowtarzalne koncerty, a przede wszystkim piękną, poruszającą muzykę we wspaniałych wykonaniach. Za wcześnie też chyba mówić o moich jubileuszach; dużo ważniejszym wydarzeniem, do którego przygotowujemy się juz teraz, będzie jubileusz samego Festiwalu, czyli jego czterdziesta edycja, która odbędzie się w roku 2018.
 
   Dziękując za wypowiedź, a przede wszystkim za perfekcjonizm i serce wkładane w przygotowywanie kolejnych edycji starosądeckiego festiwalu, życzę wielu sukcesów artystycznych i zawodowych.
Jolanta Czech
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech