Portal - Stary Sącz
polski Niedziela - 19 listopada 2017 Elżbiety, Faustyny, Pawła      "Człowiek może się obejść bez wielu rzeczy, ale nie może się obejść bez drugiego człowieka". Ludwig Borne
Strona główna / Z Grodu Kingi - nr 1-2 (236-237) 2017 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
2017. ROK - KOLEJNY JUBILEUSZOWY ROK W NASZYM MIEŚCIE
Okładka
Kalendarium
Ogłoszenia i Kronika parafialna
ODWIEDZINY W STARYM SĄCZU
W starosądeckiej parafii przed II wojną światową
Wspomnienia ze starosądeckiego odpustu w 1936 roku
Mały Książę w starosądeckiej odsłonie
PTTK na Lackowej
PTTK na >piwniczańskiej perci<
Prace literackie w języku angielskim
>Na końcu życia będziemy sądzeni z miłości< - św.Jan od Krzyża
Stary Sącz już po raz 12. rozbrzmiewał kolędami i pastorałkami
10-LECIE SCHOLI >BOŻE ŚWIATEŁKA<
WRÓĆMY JESZCZE DO SPOTKAŃ WIGILIJNYCH
Rok 2016 w starosądeckich parafiach
Ks.Roman Stafin - Oświecona ciemność - Pseudo-Dionizy Areopagita (V/VI w.)
Dawne lutowe obrzędy wotywne

.
725. rocznica śmierci Świętej Kingi
2017. ROK - KOLEJNY JUBILEUSZOWY ROK
W NASZYM MIEŚCIE
 
    Miniony - 2016. - obchodzony był jako Rok Kultury Węgierskiej w Polsce. Obecny - ma szansę zostać Rokiem Świętej Kingi w Starym Sączu, gdyż 11 stycznia b.r. na sesji Rady Miejskiej, na wniosek burmistrza Jacka Lelka, jednogłośnie przyjęto uchwałę intencyjną w tej sprawie, argumentując i tym, że od 19.VI 2016 r. Święta Kinga figuruje jako oficjalna patronka miasta. Dzięki jubileuszowi ożywią się stosunki polsko - węgierskie i nasilą formy promowania Patronki. Będzie też okazja odkrywania i poznawania wspólnych kart historii obu naszych narodów; relacji dynastycznych, kontaktów handlowych i kulturalnych.
    Od niepamiętnych czasów czujemy się zaprzyjaźnieni z Węgrami, powiedzenie: „Polak Węgier dwa bratanki…” wciąż funkcjonuje i u nich, i u nas, bawiąc i dobrze nastrajając do siebie; tylko czy dziś oznacza dokładnie to samo, co kiedyś? Prawdziwa przyjaźń potrzebuje żywych kontaktów i bliskich relacji, poznawania siebie nawzajem, trwania w wierności i pamięci. Czy jej potrafimy sprostać?
   Gdyby tak przeciętnego Polaka zapytać o szczegóły rodowodu i dziedzictwa św.Kingi, o której wszyscy powinniśmy wiedzieć dużo, prawdopodobnie nie zadowoliłby odpowiedzią. A zasób wiadomości o historii i realiach Węgier mógłby się okazać tak żenujący, że zawstydziłby polskich pseudo przyjaciół. Czując się „bratankami” mamy więc chyba wiele do nadrobienia.
   W Starym Sączu może jest stosunkowo lepiej, bo wspólna Święta jednoczy i zbliża. Częściej pojawiają się tu Węgrzy, uczestniczą w ważnych wydarzeniach, modlą się w klasztorze, odwiedzając swoją Rodaczkę. Co roku goszczą też na jarmarkach rzemiosła. W minionym roku 18 jeźdźców pokonało niemal 700 km, by dotrzeć na 8. Starosądecki Jarmark Rzemiosła. Węgierską sztafetę konną prowadził Laszlo Zoltan, z-ca burmistrza Dunakeszi, miasta partnerskiego Starego Sącza. Pierwsza taka sztafeta konna przejechała węgierskim szlakiem do Starego Sącza w 2007 roku podczas uroczystości 750-lecia miasta. Starosądeczanie, szczególnie samorządowcy, młodzież i miłośnicy św.Kingi podtrzymują kontakty, odwzajemniając wizyty i spotkania. Wszystkim nam jednak przydałoby się, w imię przyjaźni i wdzięczności za dar Patronki i jej zasługi dla drugiej ojczyzny, bardziej zgłębiać znajomość dziejów i realia życia jej rodaków.
   Okazja spopularyzowania wiedzy właśnie się nadarza, dzięki materiałom gromadzonym w Roku Kultury Węgierskiej w Polsce, pojawiało się ich wtedy dużo i częścią pragniemy się podzielić w tym numerze gazetki parafialnej. Dodatkowo jeszcze wykorzystamy informacje pozyskane z innego źródła, nietypowego, bo podczas uczty muzycznej zgotowanej starosądeczanom przez Orkiestrę i Chór Filharmonii dziecięcej z Siedmiogrodu. Co to był za koncert rodaków św.Kingi! Niezapomniany i piękny, i w miejscu bliskim ich, i naszym sercom.
.

(Fot.: Aneta Mamala)
.
  13 sierpnia 2016 r. na dziedzińcu klasztornym wystąpiła imponująca, bo 140. osobowa grupa artystów (40 osobowa orkiestra i 100 osobowy chór). Dzieci i młodzież, w wieku od 10 do 20 lat, pochodzący z węgierskojęzycznego, siedmiogrodzkiego miasta Szentegyhaza, zachwycili piękną prezentacją i głosami, artyzmem wykonania, bogactwem urozmaiconego repertuaru, w którym oprócz muzyki klasycznej, znalazły się również pieśni religijne i dosyć liczne polskie. Nagradzani i wyróżniani w całej Europie, koncertowali m.in. w trzech znanych katedrach koronacyjnych: w Brukseli, Bratysławie i Wiedniu. Oprócz Starego Sącza mieli jeszcze występować w Szczawnicy, Tarnowie i Krakowie. Koncert był rewelacyjny, jako uczta duchowa, gorąco przyjęty przez publiczność, dla nas wyjątkowy jeszcze i z innego względu, dzięki walorom naukowym, wychowawczym i patriotycznym emanującym z przekazanych treści.
    Źródłem wartości poznawczych, lekcją historii narodu węgierskiego i jego „teraz”, można nazwać prelekcję - przeplatającą części koncertu - bardzo rozbudowaną, porywającą konferansjerką. Słuchało się jej z przyjemnością i uwagą, kodując w pamięci ile sie tylko dało. Autorką emocjonującego przekazu była Polka od lat mieszkająca na Węgrzech, świetnie obeznana w temacie, tłumaczka i przewodnik. Bardzo dużo się dowiedzieliśmy i poznaliśmy z jej mini wykładu, nie tylko zapamiętamy dla siebie, ale spróbujemy w tej chwili, dla potrzeb Czytelników, odtworzyć dzieje i jak żywą ukazać
 
POSTAĆ ŚWIĘTEJ KINGI
NA TLE LOSÓW ARPADÓW I PIASTÓW
 
    Ród Arpadów sprawował władzę na Węgrzech przez prawie 400 lat. Dziadek św. Kingi, król Andrzej II miał troje dzieci, dwu synów Kolomana i Belę, i córkę Elżbietę, żonę księcia lotaryńskiego, która w 4 lata po swojej śmierci, w r. 1235. została zaliczona w poczet świętych (to patronka naszego kościoła parafialnego).
    Bela IV pojął za żonę Marię Laskarsis, córkę cesarza greckiego Teodora I - z tego małżeństwa przyszło na świat 10 dzieci - dwu synów i 8 córek (dwie zmarły w dzieciństwie). Dwie związały losy z Polską; Kinga została poślubiona księciu krakowsko-sandomierskiemu, Bolesławowi; Jolanta księciu Wielkopolski, Bolesławowi zwanemu Pobożnym.
   W XIII wieku Węgry uchodziły za najpotężniejsze i najbogatsze państwo w Europie; małżeństwa córek były okazją do umocnienia kraju i zapewnienia mu ochrony przed Tatarami.
   Rodzice Kingi byli gorliwymi i praktykującymi katolikami, papież Grzegorz IX nazwał króla Belę „królem najbardziej chrześcijańskim i księciem katolików”. Związani byli z zakonem św.Dominika, potem przyjęli również duchowość franciszkańską.
    W 1239 r. Kinga, wyposażona w olbrzymi majątek, przybyła do Polski, Bolesław miał wówczas 12 lat. W chwili najazdu Tatarów użyczyła mężowi materialnej pomocy na wyposażenie wojska, a po zniszczeniach tatarskich i wewnętrznych również wsparła finansowo zamysł odbudowy kraju. W czasie podróży po Węgrzech prosiła swego ojca, by ofiarował jedną kopalnię soli dla jej kraju, który cierpi na brak soli. Król Bela IV podarował swej córce kopalnię soli w Marmorusz. Z biegiem lat przy pomocy doświadczonych górników, sprowadzonych z obcych krajów, udało się odnaleźć bogate złoża soli i rozpocząć jej wydobywanie w Bochni i Wieliczce.
    Para książęca przyczyniła się do powstania pierwszego klasztoru sióstr klarysek w Zawichoście, potem przeniesionego częściowo do Skały pod Krakowem. Wielkie zasługi położyła Kinga w przeprowadzeniu kanonizacji Stanisława, biskupa i męczennika, sfinansowała proces. Po kanonizacji jeszcze wzmogła szczodrobliwość, m.in. fundacją kościoła parafialnego w Bochni, odbudową Krakowa, licznymi darowiznami dla klasztorów.
    Książę Bolesław, nie mogąc zwrócić małżonce, zaciągniętej z posagu, pożyczki na odbudowę kraju, ofiarował jej w zamian ziemię sądecką wraz z jej dochodami. Obejmując te posiadłości, księżna Kinga zaczęła dbać o podniesienie poziomu gospodarowania, o rozwój kultury rolniczej, handlu i rzemiosła; o pomnożenie dobrobytu, o ład i sprawiedliwość
    Z wielką starannością pielęgnowała język polski i popierała polską kulturę, uczyła się języka, poznawała historię i zwyczaje. Zabiegała, by po polsku głoszono kazania i nauki dla zakonnic; postarała się o tłumaczenie psalmów na język polski. Prowadziła szkołę dla dziewcząt, fundowała kościoły parafialne i klasztory. W Starym Sączu ufundowała klasztor, zapisała mu miasto Sącz i 29 wsi - ale administrowała sama. Papież Marcin IV w 1283. r. zatwierdził fundację, prawa i przywileje klasztoru; w 1288. została klaryską. Zmarła 24.VII 1292. r. Papież Aleksander VIII 11.VI 1690. zaliczył Kingę w poczet błogosławionych. 16.VI 1999 r. - Panią Ziemi Sądeckiej - wyniósł do chwały świętych Ojciec Święty Jan Paweł II.
    Nie tylko takie pobieżne i skrótowe przypomnienie danych biograficznych, w Roku Jubileuszowym, należy się naszej Patronce za wszystko, co Jej zawdzięczamy. Pojawią się na pewno wnikliwsze i bogatsze publikacje, my w sposób zamierzony ograniczyliśmy tematykę, pragnąc dotknąć jeszcze innych spraw, pogłębić wiedzę o tym, co nasze kraje łączy i spróbować odkryć chociaż najważniejsze
 
WSPÓLNE KARTY HISTORII POLAKÓW I WĘGRÓW.
 
    Przeważnie były to momenty łączące oba narody. Od najdawniejszych czasów należały do nich związki dynastyczne, na przykład Elżbieta Łokietkówna, córka Władysława Łokietka, przez 60 lat była królową Węgier, a św.Jadwiga Andegaweńska - Węgierka - była znakomitą królową Polski, pod koniec XIV w. doprowadziła do odnowienia Akademii Krakowskiej (jedną czwartą studentów krakowskich stanowili Węgrzy). Ludwik Węgierski, ojciec św.Jadwigi, był królem Węgier i Polski; wspólnym królem był też Władysław Warneńczyk.
     Więzy były oczywiste, kontakty handlowe, kulturalne i naukowe częste, ale prawdziwą przyjaźń polsko-węgierską datuje się dopiero od XIX wieku. Rodziła się w sytuacjach najtrudniejszych i stawała sprawdzianem postaw i zachowań np. w latach: 1848, 1920, 1939 -1945. W 1956 była to polska pomoc w wydostaniu się Węgier spod wpływów radzieckich, pomoc materialna i akcja krwiodawstwa. W 1997. w czasie powodzi jako pierwsze państwo, Węgry udzieliły nam pomocy materialnej. Do dat i wydarzeń, które można nazwać milowymi w dziejach przyjaźni polsko-węgierskiej należą na pewno pierwsze trzy:
    Rok 1848. Wiosna Ludów i powstanie węgierskie, podczas którego po stronie Węgrów walczyło 3 tysiące polskich żołnierzy. Szczególne miejsce w pamięci historycznej Węgier zajmuje, urodzony w Tarnowie, generał Józef Bem, dowodzący Legionami polskimi w Siedmiogrodzie i odnoszący tam spore sukcesy. Jako naczelny dowódca powstania zaskarbił sobie sławę i wdzięczność; o ogromnym zaufaniu, jakie budził, świadczy np. wiersz poety węgierskiego, Sandora Petofi, którego fragment zamieszczamy:
                        „… Wątpić w zwycięstwo? Przecież Bem z nami.
                        Szermierz wolności - szafarz naszych losów
                        On - Ostrołęki gwiazda krwawa
                        Idzie na czele płomień zemsty niosąc (…)
                        Los dwu narodów tu się zespolił
                        Polski i Węgier. Cóż trzeba więcej?
                        Na pewno wspólne wywalczą cele
                        Ująwszy się za ręce …”
 
    1920 r. Bitwa warszawska.
    Odmiana losów wojny polsko-rosyjskiej dokonała się w dużej mierze dzięki temu, że jednym z państw, które postanowiły wtedy pomóc II Rzeczypospolitej były właśnie Węgry (mówi się nawet, że jedynym…) Wsparcie amunicji w znacznym stopniu umożliwiło zwycięstwo.
 
    1939 - 1945 II wojna światowa.
    Węgrzy stanęli po stronie Niemiec, ale od początku podkreślali, że nie będą brać udziału w akcji zbrojnej przeciw Polsce. Premier Pal Teleki w momencie wybuchu wojny odrzucił żądania ze strony hitlerowskich Niemiec dotyczące zaatakowania Polski przez wojska węgierskie wraz z niemieckimi, a także otworzył dla polskich uchodźców granicę polsko-węgierską. Schronienie na Węgrzech znalazło 100 tysięcy uchodźców z okupowanej Polski. Premier Teleki , w depeszy wystosowanej wtedy do Hitlera pisał:
   „Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe niż wezmę udział w inwazji na Polskę. Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce.”
    W czasie okupacji w Budapeszcie stworzono polską parafię, redagowano pismo „Wieści Polskie”, a w miejscowości Balatonboglar, położonej nad Balatonem, założono polską szkołę, gimnazjum i liceum, przez które przeszło około 600 młodych Polaków; wielu też studiowało na Węgrzech. Żołnierze węgierscy często dostarczali polskim powstańcom żywność i broń.
    To dzięki Węgrom mogliśmy przerzucać polskich oficerów do armii na Zachodzie, informował równie ceniony jak gen. Bem, i uznawany za bohatera obu narodów, historyk i „król kurierów” - Wacław Felczak. Wybitny uczony, najlepszy polski specjalista historii nowożytnej Europy Środkowej; autor m.in. „ Historii Węgier” i ojciec demokratycznej opozycji węgierskiej z lat 70. i 80. Studiował w Budapeszcie, w czasie wojny był łącznikiem między Warszawą, a Budapesztem, Paryżem i Londynem. Jako szef kurierów tatrzańskich sam 88 razy bez paszportu przechodził granicę. Profesor UJ, którego 100 rocznicę urodzin w 2016 roku, wraz z Polakami uczcili; krakowski konsulat Węgier i szef węgierskiego rządu Viktor Orban.
   Można by mnożyć jeszcze przykłady wspólnej historii i powiązań, ale już te wymienione dają świadectwo rzadko spotykanej w dzisiejszym świecie przyjaźni między narodami. Napawają dumą i radością, przekonują, że podobnie jak o miłość, o przyjaźń trzeba dbać, pracować nad nią, zasługiwać, umacniać i podtrzymywać. Niech cytowane na koniec rozważań słowa reprezentantów narodu węgierskiego trafią do serc i sumień, napełnią nas wdzięcznością i zobowiążą do trwania na posterunku tej odwiecznej i najcenniejszej idei, jaką jest przyjaźń. Wszak „kto przyjaciela znalazł - skarb znalazł.”
   Symbolem postawy węgierskiego duchowieństwa wobec Polaków stał się ksiądz Bela Varga, proboszcz w Balatonboglar, głównej siedzibie polskich uchodźców na Węgrzech. Witał ich z otwartymi rękami i sercem, organizował miejsca pobytu, środki utrzymania i wyżywienia; bardzo troszczył się o powstałą tu szkołę polską. Powiedział do nich przy powitaniu:
   „Byłoby nie po chrześcijańsku nie udzielić strudzonemu wędrowcy schronienia, gdy znajdzie się on bez dachu nad głową, a cóż dopiero nie przyjąć u siebie w domu najbliższych krewnych, jakimi Wy jesteście dla nas, Kochani Bracia Polacy.”
   Opiekę nad uchodźcami cywilnymi bardzo troskliwie organizował wtedy József Antall, nazywany przez nich „Ojczulkiem Polaków”. Angażował siebie i innych do pomocy, bezgranicznie oddany i poświęcający się tak motywował swoją postawę:
   „Należę do tych Węgrów, którzy z serca pokochali Polaków i którzy w Was widzą zawsze - w szczęściu i w nieszczęściu - przyjaciół”.
Zebrała Zofia Gierczyk
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech