Portal - Stary Sącz
polski Czwartek - 19 wrzesńia 2019 Januarego, Konstancji, Leopolda     "Jeśli człowiek traci szacunek dla najmniejszej cząstki życia, traci szacunek dla całego życia" - Albert Schweitzer
Strona główna / Z Grodu Kingi-nr 1-3 (260-262) 2019 r.
Menu
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
ŚWIĘTA KINGA - ŻYCIE I DZIAŁALNOŚĆ
Ogłoszenia parafialne i KRONIKA
9. Festiwal Podróży i Przygody - BONAWENTURA 2019
WALNE ZEBRANIE Towarzystwa Miłośników Starego Sącza
JUBILEUSZ 20.LECIA STOWARZYSZENIA ŚWIĘTEJ KINGI
CZŁOWIEK ROKU 2018 - rozmowa z Wojciechem Knapikiem
Rozmowa z Jackiem Lelkiem burmistrzem Starego Sącza
Starość też radość? - czy tylko najsmutniejsza „rana czasu”?
Zdań kilka o różnych wymiarach odpowiedzialności za Kościół
Modlitwa za Kapłanów w Starym Sączu - „Margaretka”
Coś o Synodzie i o nas
Akcja Katolicka - jak powstała i jak działa
Bomba w szkole!
Rekolekcje. Spotkania kandydatów do bierzmowania z parafii św.Elżbiety
MÓJ CHRYSTUS POŁAMANY - na scenie kina Sokół
W 88 rocznicę urodzin - 13. Dni Księdza Tischnera
JUBILEUSZE KSIĘDZA PRAŁATA ALFREDA KURKA
Najważniejsze śledztwo w sprawie Chrystusa
Czy można było bardziej umiłować?
Kalendarium
Życzenia
Okładka

.
ŚWIĘTA KINGA - ŻYCIE I DZIAŁALNOŚĆ
Referat przygotowany z okazji 20-lecia Stowarzyszenia Świętej Kingi
 
   Siedemset dwadzieścia siedem lat temu, dnia 24 lipca 1292 zmarła w krlasztorze sióstr klarysek w Starym Sączu królewna węgierska, księżna krakowsko - sandomierska, wdowa po Bolesławie Wstydliwym, Pani Sądecka, fundatorka klasztoru w Starym Sączu i na końcu klaryska - Kinga. Niezwykłą osobowością wywarła ogromny wpływ na sprawy Małopolski w drugiej połowie XIII wieku. Po otrzymaniu na własność Ziemi Sądeckiej rozpoczęła jej administrowanie. Szczególną troską otaczała Stary Sącz, przyczyniając się do jego gospodarczego ożywienia. Głównym dziełem Kingi w tym mieście była fundacja klasztoru. Pomimo iż pod koniec XIII wieku Stary Sącz stracił swe polityczne i gospodarcze znaczenie na rzecz Nowego Sącza, założonego przez Wacława Czeskiego, to posiadając grób i pamiątki po Kindze, zyskał na następne stulecia sławę i znaczenie religijne, jako główne centrum jej kultu. Kinga odegrała ogromną rolę nie tylko w dziejach religijnych Polski, lecz również w polityce i kulturze. Z jej osobą związane są liczne zabytki architektury i sztuki, a także bogactwo polskiego folkloru słownego. Fenomen Kingi spowodował, że postacią jej od początku zajmowali się nie tylko dziejopisarze, ale również teologowie, etnografowie i krajoznawcy.
Kinga przyszła na świat 5 marca 1234 roku, jako trzecia z kolei córka Beli IV, króla węgierskiego z dynastii Arpadów i Marii, córki cesarza greckiego Teodora I Laskarisa. Urodziła się w jednej z rezydencji swego ojca, prawdopodobnie w Ostrzychomiu.
O najwcześniejszych latach dzieciństwa Kingi niewiele właściwie wiemy, poza tym, że religijni rodzice zatroszczyli się o głęboko religijne wychowanie dziecka. Tradycja mówi, że Kinga już w tym najwcześniejszym okresie życia lubiła się modlić i odznaczała się czułym sercem.
Rodzina Arpadów znana była z chrześcijańskich tradycji i wydała takich ludzi jak św.Stefana, jego syna św.Emeryka, św.Władysława, św.Elżbietę, rodzoną siostrę Beli IV, czy wreszcie trzy z sześciu jego córek, wyniesionych przez Kościół na ołtarze, a mianowicie: Kingę, Małgorzatę i Jolantę. Do nich należy także dołączyć Konstancję, młodszą siostrę Kingi, zmarłą w opinii świętości. Lecz najwyższe wzloty religijnego ducha ścierały się nieraz w tej królewskiej rodzinie z bezwzględną walką o tron i z rozluźnieniem moralnym niektórych jej członków.
W czasie, gdy Kinga spędzała swoje wczesne dzieciństwo na Węgrzech, Polska piastowska, rozbita na wiele księstw, nadal była zagrożona walkami między Piastowiczami. Ambicje walczących ze sobą książąt zwrócone były w kierunku Krakowa, którego posiadanie związane było z władzą nad resztą księstw. Kraków na mocy Zjazdu Łęczyckiego miał należeć do Bolesława syna Leszka Białego i Grzymisławy. Bolesław będący wówczas dzieckiem, nie mógł zbrojnie upominać się o swoją własność. Władanie w tym czasie księstwem sandomierskim nastręczało mu wiele trudności i było możliwe dzięki opiece i protekcji Henryka Brodatego. Śmierć tego ostatniego spowodowała, iż Grzymisława, matka Bolesława, aby wzmocnić jego pozycję w Sandomierzu, postanowiła znaleźć nowego opiekuna. W ten sposób pojawiła się myśl pozyskania dla niego ręki pięcioletniej córki węgierskiego władcy. Realizacja tego planu nie była łatwa ze względu na pozycję Bolesława, który był mało znaczącym księciem sandomierskim pretendującym do tronu krakowskiego. Zawarcie tego małżeństwa uchodziło w oczach Beli i jego żony za poniżenie majestatu. Dopiero sytuacja polityczna, zagrożenie najazdami Tatarów zdecydowały prawdopodobnie o tym, że król Bela IV wyraził zgodę na to małżeństwo.
W roku 1239 Kinga przybywa do Polski, aby poślubić dwunastoletniego Bolesława, syna Leszka Białego. Spotkanie małoletnich narzeczonych i uroczyste powitanie Kingi odbyło się w Wojniczu. Najprawdopodobniej tutaj doszło do zawarcia wstępnej umowy małżeńskiej. Zgodnie bowiem z wymogami ówczesnego prawa kanonicznego, właściwy akt zaślubin mógł odbyć się dopiero po osiągnięciu przez Kingę dwunastego roku życia, a więc po 1246 roku.
Po spotkaniu w Wojniczu, Kinga odbyła dalszą podróż do Sandomierza razem z narzeczonym oraz jego matką Grzymisławą, pod której opieką pozostawała podczas następnych lat swego pobytu w Polsce.
Pobyt Kingi w Sandomierzu został przerwany najazdem Tatarów w 1241 roku. Wtedy to rozpoczęła się jej tułaczka, którą dzieliła z Bolesławem i swymi opiekunami. Na początku decydują się pozostać w Krakowie, jednak po klęsce rycerstwa polskiego pod Chmielnikiem podążają w stronę Węgier, aby tam pod opieką Beli IV znaleźć bardziej bezpieczne miejsce.
Nawała tatarska była tak wielka, iż dosięgła także węgierskiego królestwa. Po przegranej bitwie nad rzeką Sajo 11 kwietnia 1241 całe Węgry pokryły się zgliszczami. W tym czasie zginął Koloman, mąż Salomei, a król Bela szukał ratunku w ucieczce. Jan Długosz wspomina o pobycie Bolesława i Kingi w zamku w Pieninach nad Dunajcem i o dalszej ucieczce na Morawy, gdzie dwór książęcy miał znaleźć gościnę w klasztorze cystersów w Welehradzie.
Powrót Kingi i Bolesława na ziemie polskie był możliwy dopiero po śmierci wielkiego chana Ogdaja 11 grudnia 1241, kiedy to wojska tatarskie wycofały się z okupowanych terenów. Drugą bezpośrednią przyczyną powrotu Kingi i Bolesława do Polski było zakończenie walk między książętami z rodu Piastów o tron krakowski, opustoszały po śmierci Henryka Pobożnego 9 kwietnia 1241 roku. Według zapisków biograficznych powrót nastąpił w kwietniu 1243 roku.
Zniszczony i zrabowany kraj domagał się odbudowy. Potrzeba było pieniędzy na wypłacanie żołdu żołnierzom walczącym po stronie Bolesława. W tym trudnym położeniu, księżna Kinga użyczy Bolesławowi dóbr ze swego posagu, aby ratować księstwo. Także w następnych latach jeszcze kilkakrotnie Kinga wspierać będzie swego męża, za co w dowód wdzięczności w roku 1257 nada jej Ziemię Sądecką, potwierdzając to aktem prawnym.
Okazało się, że zamki tak w Krakowie, jak i Sandomierzu są zniszczone, dlatego rezydencja dworu książęcego została przeniesiona do Nowego Korczyna. Lata tam spędzone - jak przekazała tradycja - miały stanowić szczególnie trudny okres w życiu Kingi. Był to czas trudnej walki o zachowanie dziewictwa w małżeństwie z Bolesławem. Małżeństwo to w sposób uroczysty zostało zawarte w 1246 roku. W nawiązaniu do zaślubin, żywotopisarze podkreślają, że podczas biesiady weselnej Kinga odrywała się od zgiełku uczty i polecając swoją przyszłość Chrystusowi, prosiła Go o łaskę zachowania dziewictwa w małżeństwie. Jej późniejsza postawa pełna stanowczości doprowadziła do zgody Bolesława na życie w dziewiczym małżeństwie. Ślub czystości składany przez kobiety na dworach książęcych nie był czymś nowym w ówczesnym społeczeństwie, jednakże przykład Kingi w szczególny sposób podkreśla jej wytrwałość w podjętym postanowieniu.
Za czasów swego małżeństwa z Bolesławem, Kinga przeżyła drugi najazd Tatarów w latach 1259 do 1260. Tym razem, wraz z najbliższym otoczeniem znajduje schronienie u Leszka Czarnego na zamku sieradzkim.
Jan Długosz wspomina w swoim dziele o odwiedzinach, jakie Kinga złożyła swoim rodzicom na Węgrzech. Opierając się na kronikach węgierskich przekazuje wiadomość, że Kinga podczas tego pobytu ocaliła życie swemu ojcu. Jako votum dziękczynne za ocalenie, Bela IV funduje w Ostrzyhomiu kościół i klasztor dla franciszkanów, a córce przekazuje na własność jedną z kopalń soli w Marmarosz Sziget. Według legendy, Kinga cudownie przeprowadziła podziemnymi szlakami sól węgierską do Polski. Przyjmując, bowiem na własność kopalnię soli, przed powrotem do Polski miała wrzucić w głąb szybu swój pierścień. Według legendy, pierścień ten znaleźli górnicy w pierwszym okruchu solnym wydobytym z szybu, który na jej rozkaz wykopali w Bochni. W odróżnieniu jednak od wersji legendarnej bardziej do przyjęcia jest to, iż Kinga sprowadziła do Polski górników, którzy odkrywszy w Bochni sól, zaczęli ją wydobywać.
Kolejne lata życia Kingi upłynęły na opiece nad poddanymi dwóch księstw - krakowskiego i sandomierskiego. Ponadto brała udział w życiu politycznym i gospodarczym. Na wszystkich dokumentach z tego okresu oprócz pieczęci Bolesława znajduje się również pieczęć Kingi, bądź też Bolesław wystawiając przywileje zaznaczał, że czyni to za zgodą małżonki. Fakty te świadczą o tym, że Kinga odgrywała dużą rolę w życiu politycznym i gospodarczym, i była współrządczynią, a nie tylko książęcą małżonką. Służyła najbiedniejszym, opiekowała się kobietami spodziewającymi się potomstwa, urządzała własnym kosztem pogrzeby dla ubogich. Oprócz opieki nad najuboższymi Kinga wykazywała starania o wznoszenie nowych kościołów, bądź wspomagania istniejących.
Także z tego okresu życia Kingi, biografowie odnotowują fakt przyjęcia przez nią reguły III Zakonu świętego Franciszka. Wiadomość ta wydaje się być wiarygodną, ponieważ idea franciszkańska była w tym czasie szczególnie popularna na dworach książęcych. Kinga jak najtrafniej odkryła przesłanie Biedaczyny z Asyżu i zaszczepiła je na gruncie polskim. Przez staranną formację intelektualną i duchową przygotowana została do wielkich zadań i model jej życia i świętości jest ciekawym przykładem recepcji ideałów franciszkańskich.
Z duchem surowej pokuty umiała łączyć franciszkańską radość doskonałą, radość ze złorzeczeń i potwarzy, radość z fizycznych cierpień. Przedstawiana, jako księżna a jednocześnie osoba przepełniona duchem franciszkańskiego ubóstwa, wydaje się być odzwierciedleniem obrazu świętej, jaki wytworzył się w społeczeństwie polskiego średniowiecza. Analizując duchowość Świętej, jej szczególne bogactwo i specyfikę, nie trudno zauważyć jedną z wielkich jej cnót, jaką było miłosierdzie wobec biednych i potrzebujących. Niekończące się hojne jałmużny na rzecz kościołów, osób duchownych, a w szczególności Braci Mniejszych oraz rzeszy ubogich świadczą wydatnie o jej miłości miłosiernej. Każdy człowiek, jeśli jest potrzebujący, staje się dla Kingi bliskim. Szczególną opieką otacza wdowy i sieroty. Wiele czasu poświęca chorym, których odwiedza, dogląda i pielęgnuje. Nic ze skarbów, które posiadała nie zużyła na własne potrzeby. Wyrzekła się bogactwa, przywilejów, książęcej godności, jak również całego szczęścia ziemskiego - wszystko dla Boga i bliźnich - takie było motto jej życia, któremu pozostała wierna aż do końca.
Wraz z Bolesławem staje się fundatorką wielu klasztorów i kościołów. Oprócz nowych fundacji kościołów w Nowym Korczynie, Bochni, a prawdopodobnie także w Jazowsku, Rajbrocie i Łącku, obok roli, jaką odegrała w podjętych przez duchowieństwo krakowskie staraniach wokół kanonizacji św.Stanisława, trwałym śladem działalności Kingi pozostaje przede wszystkim główne dzieło jej życia - jakim była fundacja starosądeckiego klasztoru klarysek. Pierwszą wzmiankę na temat idei powstania konwentu sióstr klarysek w Starym Sączu znajdujemy pod datą 10 marca 1257 roku. Dopiero jednak po śmierci swego męża Bolesława 7 grudnia 1279, Kinga może całkowicie poświęcić się rozpoczętemu dziełu.
Fakt fundacji tego klasztoru, poprzedzony był sporem między Kingą a Leszkiem Czarnym, spadkobiercą Bolesława, który najwyraźniej był przeciwnikiem tych zamierzeń. Ostatecznie jednak akt fundacyjny konwentu starosądeckiego wydaje Kinga dnia 6 lipca 1280 roku. Pisze w nim: "My, Kunegunda, wdowa po śp. panu Bolesławie niegdyś księciu krakowskim, pani i księżna sądecka, rozważając głęboko w sercu i rzetelną pobożnością, że nic tak nie będzie pomocnym na ostatecznym sądzie i nic tak nie przebłaga Sprawiedliwego Sędziego, który daje życie sprawiedliwym, a śmierć bezbożnym, jak dzieła miłosierdzia, które miłosierdzie czyniącym wprowadzają same do drzwi szczęśliwej wieczności, postanowiliśmy ku chwale Bożej, ku uczczeniu świętej Boga Rodzicielki Maryi i błogosławionego Franciszka (...) uposażyć i wybudować klasztor dla zakonnic św. Klary (...), aby wyrzekłszy się własnej woli, służyły Panu w bojaźni we dnie i w nocy, i kroczyły przed Nim w świątobliwości i prawdzie, przez wąską ścieżkę i ciasną bramę, obierając wnijście do życia; przez co nie bez słuszności należy wspierać je wszelkimi potrzebami żywota doczesnego, aby im spokojniej, tym goręcej pełniły służbę Panu i były użyteczne sobie zasługą życia swojego, innym zaś modłów pomocą i przykładem...”
Po śmierci Bolesława rozdała resztę kosztowności ubogim i wyjechała do Starego Sącza, gdzie postanowiła spędzić resztę swojego życia, przyjmując habit zakonny. Przez parę lat zatrzymała przy sobie dwór i urzędników kancelaryjnych, co świadczy o tym, że nie od razu została zakonnicą, zajmując się administracją nadanego klasztorowi księstwa. Dopiero w 1288 roku pojawia się dokument podpisany przez Kingę, w którym podpisuje się, jako zobowiązana do służby Bożej w Zakonie św.Franciszka.
Nic nie wskazuje na to, aby Kinga piastowała w klasztorze ważniejsze funkcje i godności, zajmuje jednak szczególną pozycję. Jej cnoty - pokora, uległość, poddawanie się wszystkim wymogom klasztornym, energia i silna wola oraz modlitwa kontemplacyjna, oddziaływały na całe otoczenie. Odnosiła się do swoich sióstr nie, jako księżna i fundatorka, ale jako ich matka.
Wraz z siostrami przeżyje jeszcze jeden najazd Tatarów - trwający od grudnia 1287 roku do stycznia roku następnego. W związku z najazdem tatarskim i ucieczką Kingi wraz z współsiostrami do pienińskiego zamku, z upływem czasu rozpowszechniony został wśród mieszkańców Sądecczyzny cały szereg legend. Legendy te stworzone przez lud mówią o dobroci i świętości księżnej - mniszki kochającej swój naród.
Po powrocie z ucieczki Kinga znowu stała się ręką Opatrzności, ratując od głodu zarówno zakonnice, jak też pozostałą ludność Sądecczyzny. Wśród mieszkańców tego regionu przetrwała przez całe stulecia pamięć o tej działalności charytatywnej Pani Ziemi Sądeckiej.
Fundacja starosądecka już w niedługim czasie po jej ukończeniu, miała się stać ważnym centrum kulturalnym i religijnym dla południowej Polski. Konwent był miejscem życia zakonnego dla kobiet z rodów królewskich, a także dla sióstr wywodzących się z ludu. Przez swoją uniwersalność wywierał wielki wpływ na całą Małopolskę.
W najstarszych hagiografiach spotykamy informacje mówiące o trosce Kingi o rozwój kultury polskiej, poprzez propagowanie języka polskiego w psalmach i pieśniach. Tradycja przypisuje jej wprowadzenie polskich kazań i modlitw do liturgii godzin pierwszej generacji starosądeckich klarysek. Poza staraniami o rozwój języka polskiego Kinga zabiegała również o rozwój śpiewu kościelnego. Wielki wkład wniosła do naszej kultury także w dziedzinie szkolnictwa. Do klasztoru przyjmowano świeckie dziewczęta, które siostry uczyły czytać i pisać. Za jej przyczyną powstawały szkoły parafialne.
We wrześniu 1291 roku Kinga zapadła na ciężką chorobę. Dziesięć miesięcy później, dnia 24 lipca 1292 roku umiera w opinii świętości w starosądeckim klasztorze. Ceremonie pogrzebowe odbyły się w Starym Sączu z należytą Kindze okazałością. Pochowano ją w kościele klasztornym sióstr klarysek w osobnej kaplicy.
Roku Pańskiego 1999 papież Jan Paweł II ogłosił całemu Kościołowi i światu, że Pani Ziemi Sądeckiej jest świętą Kościoła katolickiego!
Bogu niech będą dzięki za tych wielkich Świętych!
Ks.kapelan Stanisław Śliwa
 
Interaktywna Polska
Webmaster: Jan Czech